Anabella – Rozdział XV (cz. 5)

Wycofała się na zaplecze w znacząco lepszym humorze, mile zaskoczona kurtuazją Krawczyka, o którym zdążyła już wyrobić sobie jak najgorsze zdanie. Zaniepokojona Basia z ulgą przyjęła wiadomość, że obsługa wybrednego klienta tym razem poszła bez zarzutu, po czym Iza została oddelegowana z powrotem na salę.

„Jednak nie jest takim ordynusem, za jakiego go z początku brałam” – myślała, niosąc ostrożnie tacę z piwem i szklankami, które Basia poleciła jej dostarczyć na drugi koniec sali. – „Przeprosił za tamto, a w dodatku w jakim stylu! Chyba pierwszy raz w życiu mężczyzna pocałował mnie tak szarmancko w dłoń… No, nie powiem, że to nie jest przyjemne… U niego to pewnie standard, ale ja nigdy nie obracałam się w takich sferach, jestem w końcu tylko przeciętną dziewczyną z jakiegoś zabitego dechami Korytkowa na Podlasiu…”

Wracając po odniesieniu zamówienia na wskazany stolik, Iza skręciła w stronę drugiego przejścia, przy którym siedzieli znajomi studenci polonistyki. Od razu z radością zauważyła, że dołączyła już do nich Lodzia, która również ucieszyła się na jej widok, uściskała ją wylewnie, po czym odciągnęła ją dwa kroki na bok, by porozmawiać na osobności.

– Miałam do ciebie dzwonić, tak jak się umawiałyśmy – mówiła z przejęciem. – Nadal liczę na te lekcje francuskiego, zwłaszcza że niedługo naprawdę mi się przydadzą, bo szwagierka na święta przyjeżdża z rodziną do Polski. Prawdopodobnie zostaną aż do naszych urodzin.

– Do waszych urodzin? – zdziwiła się Iza. – Czyli czyich?

– Ach… moich i Pabla! – roześmiała się Lodzia. – Widzisz, nie mówiłam ci jeszcze, że obchodzimy je oboje jednego dnia! Osiemnastego kwietnia… Między nami jest dokładnie trzynaście lat różnicy, ja będę kończyć w tym roku dwadzieścia, a on trzydzieści trzy.

– Niesamowite! – szepnęła zaskoczona Iza, przyglądając się jednocześnie z najszczerszym zachwytem jej prześlicznej, rozjaśnionej wewnętrznym blaskiem twarzy. – Taki zbieg okoliczności…

– Co można poradzić, taki już nasz los! – Lodzia rozłożyła ręce w żartobliwym geście bezradności. – Przypadek na przypadku i cała seria zbiegów okoliczności… Ale mniejsza o to, Iza, nie chcę zatrzymywać cię za długo, wiem, że jesteś w pracy… W każdym razie musimy naprawdę umówić się niebawem na te lekcje. Mamy już plan na uczelni, więc zadzwonię do ciebie, znajdziemy jakieś wspólne pasmo i umówimy się jak najszybciej, dobrze?

– Jasne, Lodziu, będzie mi bardzo miło – uśmiechnęła się Iza. – Mam tylko nadzieję, że stanę na wysokości zadania, jeszcze nigdy w życiu nie udzielałam nikomu korków…

– Dasz radę, spokojnie – zapewniła ją Lodzia. – Mówię ci, że ja na razie potrzebuję tylko poznać podstawy, zwłaszcza poćwiczyć wymowę. Nawet próbowałam trochę pouczyć się sama, ale jakoś nie mam motywacji, ktoś musi mnie wreszcie pogonić do roboty… A, słuchaj – przypomniała sobie coś nagle. – Jest już może Majk?

– Jest – skinęła głową Iza. – Rozmawia właśnie z klientem… o tam! – wskazała jej stolik dla VIP-ów, którego z tego miejsca sali prawie nie było widać zza drewnianego przepierzenia. – Za chwilę mam do nich zajrzeć, żeby uzupełnić zamówienie. Przekazać mu coś może?

– Nie, pójdę tam z tobą – zadecydowała stanowczo Lodzia, podchodząc do krzesła, na którym położyła swoje rzeczy i biorąc stamtąd białą teczkę na dokumenty.

– Siadaj, Lodziu! – rzuciła wesoło Nina znad porządnie już napoczętego kufla z piwem. – Biegasz tylko i biegasz, a nie powinnaś tak się przemęczać w twoim stanie! Zamówiłaś już jakiś niewinny soczek u Izy?

– Jeszcze nie – pokręciła głową Lodzia. – Zaraz to nadrobię… Ale teraz przepraszam was na sekundę, muszę podejść z Izą do Majka, Pablo prosił, żeby oddać mu te papiery. Skorzystam z okazji i załatwię sprawę, a potem do was wracam! Zostawię wam tu moją torebkę i płaszcz, popilnujecie mi?

Przysłuchująca się rozmowie Iza ukradkiem zerknęła na nieruchomo siedzącego przy stoliku Bartka. Oczy chłopaka, utkwione w Lodzi, wręcz bez reszty w niej zatopione, zdawały się karmić jej widokiem jego duszę… Przez głowę Izy przebiegła myśl, iż to aż dziwne, że inni nie zwracali na to uwagi, skoro wystarczał jeden rzut oka na jego twarz, by od razu zrozumieć, co działo się w jego sercu.

„Coraz gorzej z nim” – pomyślała ze smutkiem. – „Nie wiem, czy tylko ja to widzę, ale nie ma wątpliwości, że wzięło go na całego. Szkoda chłopaka, nie powinien się w to pakować, to kompletnie nie ma sensu… Ale może to jest po prostu silniejsze od niego?”

Przeniosła wzrok na zgrabną, ubraną dziś elegancko w dopasowaną sukienkę sylwetkę Lodzi, po której nie było widać jeszcze żadnych objawów błogosławionego stanu, a następnie znów na jej zjawiskowo piękną twarz o eterycznych rysach i długi, spływający jej po piersi blond warkocz.

„U niej liczy się nie tylko sama fizyczna uroda” – oceniła z namysłem. – „Jest prześliczna, ale ma przy tym w sobie coś znacznie więcej… taki wrodzony urok, prawdziwy kobiecy czar… i to wewnętrzne światło, które bije od niej na dwa metry… Mogę sobie tylko wyobrazić, jak to musi działać na facetów!”

– No to idziemy do Majka! – powiedziała wesoło Lodzia, pociągając ją za rękę.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XV (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz