Anabella – Rozdział XVI (cz. 1)

– Najważniejsze, że udało nam się znaleźć wspólny termin – stwierdziła Lodzia, zamykając na klucz drzwi swojego mieszkania. – Przed południem byłoby idealnie, ale skoro plany nam się nakładają, to nie ma innego wyjścia. Zresztą dla mnie ten czwartek po zajęciach jest okej.

– Dla mnie też – zapewniła ją Iza. – W ogóle przed piętnastą to dla mnie nie problem, oczywiście poza zajęciami. Ale, Lodziu, naprawdę… może jednak wrócę sobie sama?

– Nie ma mowy – odparła stanowczo Lodzia. – Odwiozę cię do domu, to dla mnie żaden kłopot, i tak wyświadczasz mi przysługę. Jedna lekcja, a już tak mi się w głowie rozjaśniło… Super wymawiasz po francusku i świetnie wszystko tłumaczysz, a ja obiecuję pilnie odrobić pracę domową na następny tydzień! Czekaj, pamiętam ten ostatni zwrot… Je suis enchantée de faire votre connaissance*! Dobrze?

– Idealnie! – pochwaliła ją Iza. – Bardzo szybko łapiesz wymowę, widać, że już miałaś kontakt z tym językiem.

– Muszę tylko dobrze poćwiczyć to głupie „er” – zaznaczyła skromnie Lodzia. – To jest coś strasznego, już mnie dzisiaj od tego gardło boli!

Roześmiały się obydwie, dziarsko zbiegając po schodach. Właśnie zakończyła się pierwsza z lekcji francuskiego, jakie Iza zgodziła się udzielać Lodzi aż do odwołania w trybie cotygodniowym. Po długich negocjacjach i konfrontacji planów zajęć na uczelni udało im się wygospodarować na ten cel wspólne pasmo czasowe w czwartek po zajęciach, które obie w tym semestrze kończyły po dwunastej. Ustaliły, że co tydzień będą razem jeździć do Lodzi do domu, gdzie – zważywszy, że Pablo o tej porze był w pracy – będą miały idealny spokój i ciszę, tak potrzebne przy nauce języka obcego.

Lodzia, która okazała się niezwykle pilną i pojętną uczennicą, po zakończeniu lekcji zadeklarowała odwiezienie swej przejętej rolą nauczycielki samochodem do domu, w związku z czym, powtarzając jeszcze po drodze francuskie zwroty, nad którymi dziś pracowały, wyszły na osiedlowy parking skąpany w promieniach marcowego słońca.

– Patrz, jak ciepło się robi – zauważyła Lodzia, wyciągając kluczyki i otwierając nowiutkiego volkswagena lupo w kolorze lazurowego błękitu, który dominował również w wystroju jej mieszkania i znakomicie współgrał ze świetlistą barwą jej oczu. – Kto by pomyślał, że ta zima tak szybko zleci! No, wsiadamy i powiesz mi, gdzie dokładnie jedziemy.

– Na Narutowicza – odparła Iza, posłusznie zajmując miejsce pasażera. – Mieszkam na stancji w kamienicy, pokażę ci, w której. Ale powiem ci, że super masz ten samochodzik… Sądząc po kolorze, to pewnie też prezent od Pabla? – mrugnęła do niej wesoło.

– Właśnie tak – skinęła głową Lodzia. – Dostałam od niego w grudniu na imieniny. Pod koniec października zrobiłam prawo jazdy, więc uznał, że powinnam dużo ćwiczyć, żeby utrwalać umiejętności. Tyle że on też często potrzebuje samochodu i zabiera go do pracy, dlatego kupił mi drugi. To jest zresztą wyrównanie rachunków za zakład, który ze mną przegrał! – zaśmiała się. – Drogo go to kosztowało, ale cóż… uprzedzałam go lojalnie, że zarozumialcy zawsze tak kończą!

Uruchomiła silnik i ruszyła, wprawnie manewrując po wąskich uliczkach parkingu i osiedla.

– Jaki zakład? – zaciekawiła się Iza.

– Pablo ma przetrwały z dzieciństwa zwyczaj bujania się na krześle – wyjaśniła jej Lodzia. – Założył się ze mną, że nigdy nie złapię go na tym, by stracił kontrolę i wywalił się z tym krzesłem, co przepowiadałam mu od samego początku. Stawką było życzenie w formie carte blanche

– Ach! – roześmiała się Iza. – To już domyślam się, co było dalej! I co, bardzo się potłukł?

– E tam! – zawtórowała jej śmiechem Lodzia. – Nic mu nie było, mocno ucierpiała tylko jego duma, bo zaliczył tę wpadkę na naszym weselu, w obecności blisko dwustu świadków! Oboje z Majkiem dosłownie płakaliśmy ze śmiechu. A właśnie, tak a propos… jak ci się pracuje u Majka?

– Znakomicie – zapewniła ją Iza. – Czasami jest nawał pracy, jak ostatnio, ale ja to lubię, nawet zamierzam do czerwca popracować na próbę w wymiarze trzech czwartych etatu. Ogólnie jestem bardzo zadowolona. Super ekipa, warunki, atmosfera… no i super szef – uśmiechnęła się. – Praca w takim zespole to sama przyjemność.

– Racja – Lodzia zerknęła na nią znad kierownicy. – Anabella od dawna wyróżnia się tym, że ma fajną ekipę. Majk ma wrodzonego czuja do ludzi, co zresztą widać i na twoim przykładzie. A on sam to fajny, równy facet… i uczciwy, a w biznesie różnie z tym bywa. Słyszałam, że macie jakiegoś wspólnego znajomego po osiemdziesiątce? – zagadnęła, znów zerkając na nią spod oka.

– Owszem – skinęła głową Iza. – Pana Szczepana. Widzę, że opowiadał wam już o nim?

– Trochę opowiadał. Pablo ma wśród swoich byłych klientów fajnego lekarza z prywatnej kliniki i Majk chciał do niego kontakt w razie czego… właśnie dla tego pana. Chodzi chyba o jakieś badania na serce?

– Dokładnie tak – westchnęła Iza. – Ale wątpię, żeby coś z tego wyszło. To cała odyseja… Opowiem ci od początku.

(c.d.n.)


* Je suis enchantée de faire votre connaissance (fr.) – Miło mi pana / panią poznać.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Dalsze części:

Rozdział XVI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz