Anabella – Rozdział XVI (cz. 2)

Uznała, że skoro Majk wspominał już Lodzi i Pablowi o panu Szczepanie, ona również nie musi się z tym kryć. Opowiedziała jej zatem w krótkich słowach całą historię, począwszy od spotkania na deszczowej ulicy i akcji z butem w kanale, poprzez dalsze zacieśnianie kontaktu i wspólne z Majkiem lub osobne wizyty u staruszka, aż po ich ostatnią, wtorkową eskapadę, kiedy to we dwoje bezskutecznie usiłowali namówić go na wykonanie badań w klinice.

– Czyli nic nie wskóraliście? – zapytała ze współczuciem Lodzia, kiedy zatrzymały się na światłach przy wjeździe do centrum.

– Nic – pokręciła głową Iza. – Ale nie poddajemy się, popracujemy nad nim jeszcze i może powoli znajdzie się na niego jakiś sposób…

– Oby – podchwyciła bez przekonania Lodzia. – Skoro nawet Majk nie daje rady go namówić, to rzeczywiście to musi być jakiś ciężki przypadek… A swoją drogą z tym butem to musiała być niezła przygoda! – dodała wesoło. – To pewnie po tej akcji Majk zaproponował ci pracę?

– Nie – zaprzeczyła Iza. – Trafiłam do Anabelli standardową drogą, przez aplikację na dowolne stanowisko. Nie miałam zielonego pojęcia, że on tam szefuje.

– Ach! – Lodzia popatrzyła na nią z zaciekawieniem. – Czyli to był zbieg okoliczności?

– Całkowity.

– To tak jak ze mną – zauważyła w zamyśleniu. – Kiedy poznałyśmy się, nie wiedziałam przecież, że znasz również Majka, a on ciebie… Coś dużo tych zbiegów okoliczności, nie uważasz? – dodała, rzucając jej porozumiewawcze spojrzenie znad kierownicy.

– Dużo – przyznała swobodnie Iza, rozbawiona w duchu na myśl o tym, że Lodzia tak naprawdę zna tylko kilka z nich. – Ale tak się przecież czasem zdarza… zresztą to nie zawsze jest wygodne.

– Prawda – zgodziła się Lodzia. – Majk bardzo cię faworyzuje w zespole?

– Nie, na szczęście nie – pokręciła głową Iza. – W firmie jestem szeregowym pracownikiem i mam nadzieję, że tak zostanie, mimo że współdziałamy w sprawie pana Szczepana. To jest zupełnie co innego, jakby dwa inne protokoły działania – wyjaśniła jej z powagą. – Zwłaszcza że ja nie mam jeszcze wprawy jako kelnerka i popełniam wpadki… Raz na serio bałam się, że wywali mnie za to z pracy.

– Dlaczego miałby cię wywalić? – zdziwiła się Lodzia.

– Nie opowiadał wam mojej przygody z jego słynnym milionerem? – zapytała wesoło Iza.

– Nie, nic nie wspominał…

– Miło z jego strony, ale to żadna tajemnica, już nauczyłam się z tego śmiać… O, tu już gdzieś się zatrzymaj, Lodziu, mieszkam w tamtej kamienicy. Masz tu miejsca parkingowe, chyba płatne w parkomacie, ale na minutę można przecież stanąć za darmo?

Lodzia posłusznie zatrzymała samochód we wskazanym miejscu, zajmując jedno z kilku wolnych miejsc parkingowych dwie kamienice od stancji Izy.

– Jak będzie trzeba, to zapłacimy, ale teraz mów mi, co z tym milionerem – podjęła zaciekawiona. – To ten sam krezus, z którym Majk podpisał umowę?

– Tak, dokładnie ten – skinęła głową Iza. – Sebastian Krawczyk. Zresztą ty też go znasz.

– Ja? – zdumiała się Lodzia.

– No tak, przecież szef… Majk… przedstawiał ci go przy mnie, kiedy przyniosłaś mu te papiery od Pabla. Pamiętasz, taki wysoki, bardzo przystojny facet, ciemne włosy…

– Ach, ten! – przypomniała sobie Lodzia. – Pamiętam… niezbyt dokładnie, ale wiem, o którego chodzi. Co ty powiesz, to był właśnie ten milioner? Zupełnie nie skojarzyłam, Majk nic mi nie powiedział… No i jaką miałaś z nim przygodę?

Iza opowiedziała jej w skrócie o akcji z kawą i tiramisu. Lodzia zaśmiewała się do łez.

– No to wyobrażam sobie, jak Majk musiał się ubawić! – zawołała z uznaniem. – On zawsze wymięka przy tego typu numerach, a tu jeszcze musiał zachować powagę przy tym facecie… Nieźle dałaś czadu, Iza, przybij piątkę!… Kiedyś opowiem ci, co ja nawywijałam swego czasu, ale to już nie teraz, bo będę musiała stąd odjechać, żeby nie blokować ludziom parkingu. To co? Widzimy się w następny czwartek po zajęciach w tym samym miejscu co dziś?

– Tak jest – uśmiechnęła się Iza, wysiadając z samochodu. – Dzięki za podwiezienie, Lodziu.

– Nie ma sprawy, to ja dziękuję ci za lekcję. Obiecuję codziennie powtarzać te francuskie słówka. Do następnego czwartku, Iza!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1)

Dalsze części:

Rozdział XVI (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz