Anabella – Rozdział XVI (cz. 3)

„Całkiem nieźle” – oceniła z satysfakcją Iza, przeglądając się w wąskim łazienkowym lustrze pana Stanisława. – „Nie pamiętam już, kiedy robiłam sobie makijaż… ostatni raz chyba ze trzy lata temu, kiedy jeszcze byłam z Misiem… – westchnęła smutno. – A włosów nie upinałam w ten sposób jeszcze nigdy. W sumie taki kok jest nawet praktyczny, mogłabym czesać się tak od czasu do czasu. Szkoda, że to lustro jest takie małe i mogę zobaczyć się w nim tylko do połowy, ale co tam… Ważne, że udało mi się znaleźć sensowną sukienkę i to w tym kolorze, który tak podoba się Melci…”

Trwało późne sobotnie popołudnie. Powoli zbliżała się godzina wyjścia z Danielem na urodziny jego kolegi zorganizowane w podmiejskiej restauracji, do której mieli dojechać samochodem z parą znajomych chłopaka. W pełni już ubrana w obcisłą pomarańczowo-rudą sukienkę do kolan i uczesana w wysoki kok Iza kończyła zatem ostatnie przygotowania w postaci makijażu, którego głównym atutem były dyskretnie użyte cienie do powiek, idealnie dobrane do koloru sukienki. Uzupełnieniem kreacji miały być eleganckie czarne szpilki, które nabyła wraz z sukienką i kosmetykami za niemal połowę premii z Anabelli, dotąd leżącej bezczynnie na koncie. Jednak ponieważ początek marca był jeszcze chłodny i nocą temperatury spadały poniżej zera, na drogę planowała wziąć swoje zwykłe zimowe buty, a w szpilki przebrać się dopiero na miejscu.

Zważywszy, że od bardzo dawna nie ubierała się elegancko, a tak dobrze dobranej do jej cery i figury sukienki nie miała właściwie nigdy, z jednej strony w swej wieczorowej kreacji czuła się odrobinę obco, jednak z drugiej to przepoczwarzenie się na jeden wieczór ze skromnej dziewczyny z odległej wioski w wykwintną młodą damę sprawiło jej szczerą przyjemność. W toku przygotowań do tego wieczoru każdego dnia coraz bardziej cieszyła się z tego, że przyjęła propozycję Daniela, a radość ta obecnie osiągnęła apogeum, jako że dołączyło do niej naturalne przedimprezowe podekscytowanie.

Kiedy w pełni już gotowa dziewczyna wyszła wreszcie z łazienki, wchodzący akurat do swojego pokoju z wielką pajdą chleba i butelką wody mineralnej w rękach Kacper zatrzymał się jak wryty i aż zagwizdał na jej widok.

– Ja pierniczę, młoda – pokręcił z uznaniem głową, odkładając swoje wiktuały na szafkę na buty i podchodząc do niej z ognikiem zainteresowania w oczach. – Ale z ciebie laga! Ta kiecka mega ci pasuje, dekolcik cacko… Pokaż no się z drugiej strony – objął ją lekko w talii i okręcił wokół własnej osi, taksując roziskrzonym spojrzeniem jej zgrabną figurę w dopasowanej sukience. – Pierwsza klasa, nie mam więcej pytań… Trochę chuda jesteś, to fakt, ale nawet z takim mini ciałkiem wyrywasz ze skarpetek… i nie tylko ze skarpetek, hehehe! – zarechotał znacząco.

Iza prychnęła śmiechem i żartobliwie popukała się po głowie.

– Dzięki za komplement, Kacperku – powiedziała wesoło, schylając się, by założyć kozaki.

– Bez kitu, wyglądasz wystrzałowo – zapewnił ją Kacper. – A oczy masz takie, że aż się, kurde, miękko robi w kolanach… Normalnie żałuję, że to nie ze mną idziesz na imprezę. Ja co prawda też wychodzę, umówiłem się dzisiaj z Julitką…

– Dzisiaj przy obiedzie mówiłeś, że z Judytką – przypomniała mu nieco kpiąco Iza.

Kacper spojrzał na nią skonfundowany.

– Cholera, a toś mi teraz namieszała! – podrapał się z zakłopotaniem po głowie. – Może i Judytka… głowy za to nie dam. Muszę ją jakoś podpytać, żeby się nie zorientowała, bo przecież wstyd będzie… Poczekaj, Iza, pomogę ci włożyć ten płaszcz. Nie, no naprawdę super wyglądasz, a do tego jak pachniesz! Mmm… – przygarnął ją na chwilę do siebie, wciągając z błogą miną w nozdrza zapach jej perfum. – Zapach pięknej kobiety… jak ja to uwielbiam!

– Kacper, puszczaj, bo zepsujesz mi fryzurę! – zaśmiała się Iza, uwalniając się z jego objęć. – Wyściskasz sobie dzisiaj Julitkę, a ja muszę już iść.

– Julitkę – pokiwał w zadumie głową Kacper. – Chyba tak… a może to jednak była Judytka? A niech to diabli, i co to człowiek ma z tymi kobietami… Baw się dobrze, Iza!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XVI (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz