Anabella – Rozdział XVI (cz. 5)

„Jest tutaj!” – myślała z zapierającą dech w piersiach radością, ściągając z siebie płaszcz i zmieniając zimowe buty na szpilki. – „Przecież to mi się chyba nie śniło! Misio… mój Misio… naprawdę go widziałam! Boże, jak to dobrze, że tu przyszłam! I jak ja się odwdzięczę temu Danielowi? Nawet nie wie, ile dla mnie zrobił, że mnie tu zaprosił…”

Stanęła przed wielkim lustrem zajmującym niemal w całości jedną ze ścian szatni i z satysfakcją stwierdziła, że sukienka leży świetnie, a fryzura przetrwała podróż w stanie nienaruszonym. Sama nie umiała jednak postrzec zmiany, jaka zaszła w niej dziś względem jej codziennego wyglądu… Jej zazwyczaj blada twarz, ożywiona teraz leciutkim rumieńcem podniecenia, jaśniała jak poranne słońce, a oczy, zwykle smutne i przygaszone, płonęły gorączkowym blaskiem, jaki pojawiał się u niej tylko w jednej sytuacji – w bliskości ukochanego mężczyzny.

Czekający na nią na holu Daniel znieruchomiał na widok jej postaci o drobnej i zwiewnej sylwetce, której nadmierną szczupłość korygował ciepły odcień sukienki, wcześniej niewidocznej pod zimowym płaszczem. On sam zresztą też wyglądał inaczej niż zwykle, nie miał bowiem na sobie dżinsów i sportowej bluzy, w których na co dzień znikał w tłumie, lecz był dziś ubrany w ciemnogranatową koszulę i jasną casualową marynarkę. W tej eleganckiej odsłonie wyglądał wyjątkowo korzystnie i przechadzając się po holu, już kilkakrotnie ściągnął na siebie zaciekawione spojrzenia wychodzących z szatni dziewczyn. Teraz stanął jak wryty i trwał nieruchomo wpatrzony w zbliżające się do niego zjawisko…

Iza widziała Daniela tylko kątem oka. Szła w jego stronę jak zaprogramowana, lecz jej spojrzenie omijało go i biegło gdzieś poza jego plecy, gdzie przy wejściu na hol stała roześmiana grupka kilkorga gości obojga płci, a wśród nich… on! Scena na schodach nie była dziełem czarów dobrej wróżki ani jej imaginacji – to był naprawdę on. Michał. Widziała i rozpoznawała z daleka tę złocistą grzywę, którą oto odgarnął w tył charakterystycznym gestem dłoni… tę ukochaną sylwetkę… tę twarz…

– Super wyglądasz, Iza – do jej uszu dobiegł cichy głos Daniela.

Ocknęła się jak z transu i podniosła głowę, napotykając rozpromienione spojrzenie chłopaka. Uśmiechnęła się do niego, jeszcze nie do końca przytomna z wrażenia, rejestrując przy tym podświadomie, że miał bardzo ładne, szarozielone oczy. A może to były całkiem zwyczajne oczy, a tylko przepełniający je dziś blask nadawał im wyjątkowego uroku?

– Dziękuję – odparła, siłą woli starając się patrzeć na niego, a nie na hałaśliwą grupkę przy drzwiach, która właśnie ruszyła w stronę wejścia na salę.

„Na pewno przyszedł tu z którąś z tych dziewczyn” – myślała. – „Ciekawe, z którą… Mam nadzieję, że nie z córką biznesmena z Grójca…”

Myśli tej towarzyszyło jednak tylko lekkie ukłucie, natychmiast stłamszone ogromem radości, jaką odczuwała wobec perspektywy spędzenia całego wieczoru blisko niego. Przyzwyczajona od najdawniejszych lat do jego licznych dziewczyn, uodporniła się już w dużym stopniu na ból zazdrości, jaki się z tym wiązał, gotowa w każdej chwili wybaczyć mu hurtem wszystkie te przygody, zapomnieć o nich i nigdy do tego nie wracać… Byle zechciał jeszcze na nią spojrzeć… być z nią… na nowo ją pokochać…

Może właśnie dziś zdarzy się coś, co pociągnie go choć o krok bliżej w jej stronę? Może pojawi się jakiś impuls, który znów mu o niej przypomni, napełni na nowo jego myśli jej osobą… A nawet jeśli nie, przynajmniej pobędzie w jego obecności… będzie mogła na niego popatrzeć, choć z daleka… nasycić wreszcie oczy tym upragnionym widokiem, za którym tak bardzo tęskniła…

– Chyba możemy już wejść na salę – zauważył Daniel, przyglądając się z uwagą jej ożywionej wzruszeniem twarzy. – Marcin mówił mi, że będzie prawie pięćdziesiąt osób, szykuje się bardzo fajna zabawa.

– O tak – uśmiechnęła się Iza, a jej rozmarzone, brązowe oczy zalśniły jak oświetlone od wewnątrz ciepłym blaskiem ogniska. – Jestem pewna, że będzie cudownie!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XVI (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz