Anabella – Rozdział XVI (cz. 7)

Muzyka huczała, oszałamiała i porywała skocznym rytmem, a ponieważ sala taneczna była relatywnie niewielka, goście z przyjęcia urodzinowego zatłoczyli ją całkowicie i szybko zrobiło się gorąco. Izie i Danielowi jednak to nie przeszkadzało… Nie przepuścili jeszcze żadnego utworu, wszystkie przetańczyli jak szaleni, roześmiani, jak na skrzydłach, przepełnieni energią, której nic nie było w stanie dziś wyczerpać.

Pomimo panującego na sali półmroku i migających światełek, pomarańczowo-ruda sukienka Izy wybijała się kolorystycznie na tle tłumu, podobnie jak fosforyzujące w tym oświetleniu białe koszule niektórych panów, którzy niemal co do jednego po kilku pierwszych tańcach pozdejmowali marynarki. Jedna z tych białych koszul należała do Michała, którego Iza ani na chwilę nie traciła z oczu… Tańczył ze swoją dziewczyną, trzymając się bez przerwy bardzo blisko niej i Daniela, nie dalej niż na półtora metra, a choć Iza udawała, że tego nie widzi, jego bliskość, wyczuwalna niezawodną inteligencją zakochanego serca, napełniała ją szczęściem bez granic.

Po kilkunastu szybkich utworach z głośników popłynęła wolniejsza muzyka, a migające światła przygasły, omiatając tylko część parkietu rozproszoną, romantyczną poświatą. Wybawione dynamicznym tańcem pary poprzytulały się teraz do siebie i zdawały się odpoczywać, kołysząc się tylko lekko w rytm spokojnej muzyki. Iza poczuła, że Daniel ogarnia ją ramionami i przytula do siebie na wpół ostrożnym, na wpół czułym gestem. Pozwoliła mu na to, uznając tę pozycję za całkowicie naturalną w powolnym tańcu i wręcz odnajdując w tym szczerą przyjemność… taką samą przyjemność z bliskości drugiego człowieka i uścisku męskich ramion, jaką odczuwała podczas krótkich epizodów przytulania się do Kacpra. Lecz czyż istniało cokolwiek ważniejszego od faktu, że Michał… jej ukochany Michał… tańczył ze swoją Małgosią tuż obok?

Taniec trwał, leniwa muzyka usypiała zmysły, czarowała swoją nieprzepartą magią… Iza powoli rozluźniła mięśnie, opierając policzek na ramieniu wyższego od niej o pół głowy Daniela, który z każdą minutą tulił ją do siebie coraz mocniej, tak że czuła jego oddech na swojej skroni… Utwór ucichł, lecz po chwili płynnie przeszedł w kolejny, jeszcze bardziej melodyjny i spokojny.

I wtedy to się stało. Tańczący tuż obok Michał podniósł wzrok i ponad głową swojej dziewczyny popatrzył prosto w oczy Izy… Zatopił w nich spojrzenie, którym kiedyś tak często ją obdarzał… spojrzenie pełne blasku zainteresowania… spojrzenie, o jakim marzyła od trzech i pół roku, odkąd pożegnała go na przystanku autobusowym przed jego odjazdem do Siedlec i jakiego od tamtej pory jeszcze się nie doczekała. Aż do teraz… Oszołomiona, na wpół przytomna ze szczęścia, nie odwracała oczu, lecz przytulona do ramienia Daniela, odpowiadała mu spojrzeniem, w które włożyła wszystko, co od lat kryła na dnie serca. Świat zniknął powoli i rozmył się jak we mgle… Nie było już nic, nie było sali, tańca, muzyki, nie było Daniela ani czułego uścisku jego ramion… były tylko błękitne, wpatrzone w nią oczy Michała.

„Misiu” – mówiła do niego w urywanych, nieprzytomnych myślach. – „Mój Misiu… kocham cię. Kocham cię tak samo jak wtedy… jak zawsze… Nigdy nie przestałam…”

Na swojej skroni poczuła nieśmiały dotyk policzka Daniela, lecz pominęła to w swojej świadomości, nie wynurzając wzroku z głębin błękitnych oczu Michała. Tymczasem jego dziewczyna, zaalarmowana dziwnym sposobem, w jaki prowadził ją po parkiecie, podniosła głowę i dostrzegła płomienne spojrzenie łączące go ze szczuplutką szatynką z sąsiedniej pary, wtuloną ściśle w ramiona swojego towarzysza. Przez twarz Małgosi przebiegł najpierw wyraz zdziwienia, potem niedowierzania, a następnie niepokoju, który z każdą chwilą zdawał się pogłębiać. Lecz Iza nie dostrzegła tego, tak samo jak nie zwracała uwagi na to, co robi Daniel, który teraz coraz śmielej otulał ją ramionami, ostrożnie muskając ustami jej skroń.

„Kocham cię, Misiu” – szeptała niemą mową jej dusza, komunikując tę treść poprzez oczy wpatrzone wciąż w oczy Michała. – „Kocham… nadal tak bardzo kocham…”

– Iza – szepnął Daniel wprost do jej ucha.

Iza ocknęła się gwałtownie, podniosła głowę i cofnęła ją, odsuwając się od chłopaka, który, zaskoczony jej odmownym gestem, zatrzymał się i zajrzał jej pytająco w oczy. Pokręciła głową przecząco. Czar prysnął… Oboje odwrócili od siebie wzrok, Iza z zażenowaniem i wstydem, Daniel z miną, jakby dostał obuchem w twarz. W tym samym momencie Małgosia wspięła się na palce do ucha Michała i postawiła mu zapewne jakieś pytanie, gdyż i on wykonał ten sam gest co Iza, czyli pokręcił przecząco głową, a następnie oddalił się z nią w tańcu o kilka metrów, znikając Izie z oczu.

„Boże, jaka ze mnie idiotka!” – pomyślała, zła na samą siebie za ten niebezpieczny brak przytomności. – „Co ja wyprawiam? Jak mogłam dopuścić do takiej głupiej sytuacji…”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XVI (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz