Anabella – Rozdział XVI (cz. 8)

Wyrzuty sumienia szarpnęły jej wrażliwą duszą. Spojrzała na Daniela, on spojrzał na nią i oboje odczytali w swoich oczach tę samą myśl. Nie zamieniając ani słowa, w pełnym porozumieniu przerwali taniec i wyszli z sali. Minąwszy rozległy hol, odeszli w głąb lokalu, w stronę drugiej, nieczynnej dziś części restauracji. Muzyka nieco przycichła w oddali… Zatrzymali się przy jednym z okien i przez kilka długich chwil trwali w męczącym, ciężkim milczeniu.

– Daniel, ja… – zaczęła szeptem Iza i urwała, nie wiedząc, jak ubrać w słowa to, co chciała mu przekazać.

– Nic nie mów, Iza – podjął szybko, jak gdyby tylko czekał na jej sygnał, by zacząć mówić. – Nic nie mów… Przepraszam cię. Wyskoczyłem jak ostatni dureń… Wybacz mi.

– Nic się nie stało – szepnęła.

– Wybacz – powtórzył Daniel, wpatrując się w jej oświetlony słabym światłem profil. – Chyba straciłem głowę… Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.

– Okej – zaszemrała cichutko, potakując przy tym ruchem głowy.

Znów na kilka długich minut zapadło milczenie.

– Napiłabyś się czegoś? – zagadnął w końcu Daniel neutralnym tonem.

– Chętnie – uśmiechnęła się, podnosząc na niego uspokojone już oczy. – Po tym szalonym tańcu już mi rzeczywiście w gardle zaschło. I aż mi w uszach dudni od muzyki…

– Poczekaj tu, przyniosę ci coś do picia – zaoferował się skwapliwie. – Tu jest trochę ciszej, wypijemy sobie coś spokojnie. Co przynieść? Wodę? Sok?

– Wystarczy woda – odparła cicho. – Wolałabym niegazowaną. Dziękuję ci…

– Nie ma sprawy – skinął głową z uśmiechem. – Zaraz melduję się z powrotem.

Szybkim krokiem, niemal biegiem, odszedł w stronę przejścia prowadzącego na hol, po drugiej stronie którego znajdowała się ich sala z poczęstunkiem. W drzwiach zderzył się z kimś, przeprosił i pobiegł dalej, nieświadomy tego, że pod Izą właśnie ugięły się nogi… Albowiem osobą, na którą wpadł, był Michał.

Świat zawirował jej przed oczami, w uszach jej zaszumiało. Przytrzymała się kurczowo dłonią parapetu, starając się za wszelką cenę okiełznać emocje. Michał tymczasem, rzuciwszy za Danielem nieco zdziwione spojrzenie, zwrócił wzrok w stronę stojącej przy oknie dziewczyny i zdecydowanym krokiem ruszył w jej stronę.

– Cześć, Iza – jego ściszony głos rozdzwonił się w jej uszach rozkosznym echem. – Możemy zamienić dwa słowa?

– Jasne – odparła cicho. – Cześć, Misiu…

Zatrzymał się tuż przy niej, tak blisko, że do jej nozdrzy doleciała fala znajomego zapachu mocnych, korzennych perfum… tych samych, których używał cztery lata temu!

– Bałem się, że już wyszliście z tym twoim chłopakiem – ciągnął Michał, pochylając się do niej jeszcze nieco mocniej. – I szukałem was, bo chciałem z tobą pogadać… Super, że trafia nam się chwila sam na sam. On tu pewnie zaraz wróci, nie?

– Tak – skinęła głową, nie patrząc na niego. – Poszedł tylko po coś do picia.

– No to streszczamy się – podjął pośpiesznie Michał. – Zresztą Gośka też zaraz będzie mnie szukać i pewnie zacznie robić głupie sceny – skrzywił się z niesmakiem. – A ja nie cierpię scen… no, nieważne. Słuchaj… długo się nie widzieliśmy, co? Do niedawna nawet nie miałem pojęcia, że studiujesz w Lublinie.

– Dopiero od tego roku – wyjaśniła mu niemal szeptem.

– Kapuję – skinął głową. – Na co w końcu poszłaś?

– Na romanistykę.

– Czyli dalej francuski? – uśmiechnął się nieco lekceważąco.

– Tak.

– Fajnie. Ja jestem na zarządzaniu.

– Wiem… – jej szept był tak cichutki, że prawie niedosłyszalny.

– Kończę w tym roku i zastanawiam się, czy iść na magisterkę, czy wracać od razu do Korytkowa prowadzić interes – mówił dalej Michał, przyglądając się z zaciekawieniem jej oświetlonej rozproszonym światłem twarzy. – Ale mniejsza o to… Powiem ci, że super wyglądasz, Iza – zniżył głos. – Bardzo się wyrobiłaś od… tamtego czasu.

Iza milczała, niezdolna do tego, by zebrać myśli, które tłoczyły jej się w głowie jak stado rozkrzyczanych ptaków. Nie była jeszcze w stanie analizować jego słów, zbierała je tylko i zapisywała w głowie, czując instynktownie, że mówił właśnie to, co tak bardzo chciała usłyszeć… i prawie nie wierzyła, że to się dzieje naprawdę.

– Zaginasz dzisiaj wszystkie laski na imprezie – ciągnął miękkim tonem Michał, zbliżając jeszcze bardziej twarz do jej twarzy. – Cholera, nie spodziewałem się… Musimy trochę odświeżyć kontakt, co ty na to?

Iza oddychała z trudem, odurzona jego bliskością jak narkotykiem.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XVI (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz