Anabella – Rozdział XVII (cz. 10)

– Brał pan już leki? – zmieniła temat, wiedząc, że nie dysponuje dziś za dużą ilością czasu.

– Brałem – potwierdził pan Szczepan. – Te nowe leki, co mi doktor zapisał, dobrze działają, sam to czuję. Serce już tak w nocy nie kołacze i w ogóle jakiś silniejszy jestem…

– Właśnie widzę – przyznała z radością Iza. – Taki pan dziś dziarski i wesoły, że aż się zdziwiłam. I oczu takich bardzo podkrążonych pan nie ma, pięknie pan wygląda. Co najwyżej na siedemdziesiątkę!

Roześmiali się oboje.

– I chyba nawet na zakupach pan był, prawda? – dodała, przyglądając mu się spod oka. – A mówiłam, żeby pan nie nosił ciężkich rzeczy po schodach… Zdrowszy pan, to widać, ale jednak przemęczać się nie wolno. Słyszał pan, co doktor powiedział.

– A toż nic nie dźwigałem, Haniu – pokręcił głową pan Szczepan. –To on mi różnych rzeczy naprzynosił… prosiłem, żeby nie, ale tak samo uparty jak ty. Albo i bardziej.

– On? – uśmiechnęła się Iza, wiedząc już dobrze, o kogo chodzi.

– Ano on, Michaś – wyjaśnił pan Szczepan. – I jeszcze porządki mi zrobił, łóżko prześcielił… Nie chciałem, mówiłem, żeby zostawił, ale jak tu z nim gadać? Szybko, sprytnie wszystko zrobił, tak jak ty… Mówi, że ma doświadczenie, bo od wielu lat pomaga tak swojej babci… a kobiecina ma już osiemdziesiąt lat, jak ja, i czasem ledwo na nogach ustoi, kiedy ją lumbago skręci. Ech, co to ludziska z tym zdrowiem mają… – westchnął.

„A tego to mi nie mówił” – przemknęło przez myśl Izie. – „Ani słówkiem o babci… No, ale niby po co?” – skarciła się. – „Co mnie mogą obchodzić jego prywatne sprawy?”

– I tak posiedział u mnie, porozmawialiśmy sobie, zdjęcia pooglądaliśmy – ciągnął pan Szczepan. – Zaraz i tobie pokażę, bo jeszcze kilka innych znalazłem… Michaś sam zauważył, że na jednym naszym ślubnym to Hania wygląda całkiem jak ty. A wczoraj zabrał mnie do miasta jedną rzecz załatwić, co to mi już od dawna leżało kamieniem na żołądku.

– Jaką rzecz? – zdziwiła się Iza.

W głębi duszy była głęboko wdzięczna Majkowi za to, że kiedy ona miała mniej czasu, tak spontanicznie zajął się staruszkiem. W pracy niewiele ze sobą rozmawiali, ale na początku tygodnia zaczepił ją przy wyjściu z zaplecza i zapytał o pana Szczepana, a kiedy powiedziała mu zgodnie z prawdą, że ostatnio nie miała jak do niego zajrzeć, zadeklarował, że sam wpadnie na dniach na Bernardyńską, by sprawdzić, czy czegoś mu nie trzeba. Był to króciutki epizod, który w związku z nawałem emocjonalnych myśli na temat Michała niemal natychmiast ulotnił jej się z pamięci, teraz jednak przypomniała sobie o tej wymianie zdań i ogarnął ją lekki wstyd. Bo czyż jej sprawy sercowe, które od początku marca pochłaniały całą jej uwagę, mogły być wymówką do takiego zaniedbania odwiedzin u pana Szczepana? Owszem, oprócz tego miała teraz ciężki czas sprawdzianów i kolokwiów na uczelni, musiała przygotować i przedstawić referat z literatury, do tego praca i gotowanie w domu… lecz czy był to powód, żeby tak długo odwlekać choć krótką wizytę u swojego leciwego, samotnego przyjaciela? Jakie szczęście i ulga, że przynajmniej Majk stanął na wysokości zadania i zastąpił ją w czasie, gdy straciła głowę…

– Aaa… takie tam papierkowe sprawy – machnął ręką pan Szczepan. – Już dawno się z tym nosiłem, spać mi to po nocach nie dawało, że bałagan mam w dokumentach i że z tym bałaganem śmierć mnie zastanie…

– Bałagan w dokumentach? – powtórzyła zdezorientowana Iza.

– A tak – skinął głową pan Szczepan, zerkając na nią jakby z satysfakcją. – Wcześniej nawet o tym nie myślałem… co mi tam… nie obchodziło mnie to. Ale teraz już obchodzi i Michaś pomaga mi porządki zrobić. Zapytałem go, czy zna jakiego dobrego notariusza… bo miałem w dokumentach różne zapisy nie tak jak trzeba… No i okazało się, że zna i że to nawet jakiś jego dobry znajomy. Tak mi się szczęśliwie trafiło, widzisz, Haniu…

– Na pewno – uśmiechnęła się Iza. – Ale to chyba nic takiego niezwykłego, panie Szczepciu. Jak ktoś prowadzi firmę, to takie znajomości wśród prawników są potrzebne. W każdym razie bardzo się cieszę, że pan to sobie pozałatwiał, bo teraz nie będzie to pana męczyć i w nocy pan pośpi spokojniej.

– Co prawda, to prawda – przyznał staruszek, sięgając na stojącą obok niego komodę po dużą białą kopertę. – Chociaż jeszcze tak do końca nie pozałatwialiśmy… kilka razy trzeba będzie tam pojechać, żeby wszystko uporządkować… ale już i tak mi dużo lżej na sercu. Ten notariusz, bardzo miły człowiek… obiecał, że wszystkim się zajmie i w dodatku zrobi to szybko na osobistą prośbę Michasia. No, ale o to już mniejsza… – uśmiechnął się, a w jego oczach znów błysnęło światełko satysfakcji. – Chodź tu teraz do mnie, dziecinko, weź sobie krzesło i siadaj, pokażę ci te zdjęcia.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XVII (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz