Anabella – Rozdział XVII (cz. 3)

W trakcie rozmowy z Danielem, która trwała już blisko pół godziny, wstawiła w kolejnym garnku wodę, a po jej zagotowaniu wsypała do niej makaron, pilnując przy tym sosu warzywnego, do którego w międzyczasie wkroiła jeszcze pieczarki i paprykę oraz dosypała przyprawy. Apetyczny zapach obiadowego dania przyciągnął z dużego pokoju drzemiącego tam pana Stanisława. Stało się to dla Izy pretekstem do zakończenia rozmowy z Danielem, który po upewnieniu się, że są umówieni na czwartek dwudziestego pierwszego marca, rozłączył się posłusznie, choć z wyraźnie wyczuwalnym w głosie żalem.

– Niech pan siada, panie Stasiu – zarządziła Iza, z ulgą wygaszając telefon i odkładając go na stół. – Zaraz będzie makaron z sosem, już się dogotowuje. Kacper też niedługo powinien przyjść, mówił mi, że dzisiaj będzie wcześniej, bo wieczorem znowu gdzieś wychodzi.

– A wiadomo przecież, gdzie wychodzi, pani Izo – machnął ręką pan Stanisław, posłusznie zajmując swoje miejsce przy stole. – Na dziewczynki, jak zwykle! I tak dobrze, że już ich tu nie sprowadza, bo to tylko wstyd przed sąsiadami. Pani Kazia to się do mnie prawie nie odzywa, czasem burknie jakieś „dzień dobry” i tyle… Przecież wiem, że to przez niego.

– No tak – szepnęła skonfundowana Iza, przypominając sobie nieprzyjemną scenę z sąsiadką na schodach. – Mnie to teraz już nawet na „dzień dobry” nie odpowiada…

– A wszystko przez tego gówniarza – westchnął gospodarz. – Ja już nie wiem, jak mam mu tłumaczyć, żeby wreszcie się opamiętał. Znalazłby sobie jakąś kobitkę na stałe, zacząłby myśleć poważnie o życiu… Ja już nawet bratu i bratowej nic nie mówię, oni myślą, że syn im w końcu wyrósł na ludzi, i niech tak sobie myślą, chociaż tyle mają z tego radości… Ale jak on się kiedyś doigra i głupot jakich narobi, to dopiero będzie kłopot! I dla nich, i dla mnie…

– Ale przecież on jest już dorosły, panie Stasiu – zauważyła łagodnym tonem Iza, zestawiając garnek z makaronem z ognia i odlewając nad zlewem parującą wodę. – Ma prawie dwadzieścia pięć lat, jest odpowiedzialny sam za siebie. Poza tym sam pan widzi, że nie leni się, ciężko pracuje, zarabia całkiem przyzwoicie…

– No, co prawda, to prawda – przyznał pan Stanisław. – Od tej strony to rzeczywiście ostatnio trochę się poukładał, bo wcześniej to był przecież leń patentowany! Aż się dziwię, że tak mu się odmieniło… ale to pewnie dlatego, że kiedy ma pieniądze, to łatwiej mu uwodzić te panienki!

– Jak by nie było, ważne, że pracuje – odparła dyplomatycznie Iza. – I przecież jakieś przyjemności też musi mieć. A że akurat takie… cóż, nie nam to oceniać.

– Ja będę oceniał – oznajmił stanowczo gospodarz. – Stryjem jego jestem i muszę chociaż trochę go wychowywać, kiedy mieszka u mnie. I tak mnie nie posłucha, ale będę mu to wypominał, może kiedyś w końcu coś do niego dotrze… I najlepiej, żeby dotarło, zanim będzie za późno, bo jak szczyl kłopotów sobie narobi, po pysku gdzieś dostanie albo, nie daj Panie Boże, jakieś paskudne choróbsko podłapie… to dopiero będziemy mieć tu piekło na ziemi! Ale wtedy to ja gnojka odeślę do ojca, niech sobie nie myśli, że będę tolerował takie…

Potężne trzaśnięcie drzwiami dobiegające z przedpokoju zagłuszyło jego słowa.

– No, jestem! – rozległ się donośny, wesoły głos Kacpra. – Cześć, stryju! Jak tam, żyjesz jeszcze, stary capie? Gniłeś rano w wyrze, to cię nie widziałem! Mmm… czuję obiad, ale super zapach! Iza?!

– Chodź, Kacper, jesteśmy w kuchni i czekamy na ciebie! – rzuciła z uśmiechem Iza, rozstawiając na stole talerze i sztućce.

– Jasne, lecę! – zakrzyknął ochoczo Kacper, a rumor dobiegający z przedpokoju zaświadczył o tym, że właśnie ściąga buty i swoim zwyczajem wkopuje je do kąta. – Głodny jestem jak wilk, ale najpierw mam do ciebie sprawę!

– Najpierw umyj ręce – przypomniała mu uprzejmie Iza.

Kacper zamamrotał coś z niezadowoleniem pod nosem, ale posłusznie udał się do łazienki, skąd po chwili dobiegł szum i chlapanie wody.

– No dobra, to już! – oznajmił, trzaskając drzwiami. – Nawet z mydłem umyłem! A teraz mam do ciebie interes, Iza!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XVII (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz