Anabella – Rozdział XVII (cz. 5)

Po wyjściu Kacpra, który po jedzeniu przebrał się szybko w nowe ubrania i z tulipanami w dłoni ruszył na podbój kobiecych serc, Iza posprzątała po obiedzie, umyła naczynia i udała się do swojego pokoju, zabierając ze stołu telefon. Dopiero kiedy odłożyła go na biurko, przypomniała sobie o smsie, który nadszedł w czasie obiadu, otworzyła zatem skrzynkę z nową wiadomością, która nadeszła z jakiegoś niezapisanego w kontaktach numeru, i odczytała jej treść: Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet dla najpiękniejszej kobiety na świecie. Zadzwonię na dniach. Michał K.

Iza aż zachłysnęła się powietrzem, w głowie zakręciło jej się jak na karuzeli, a światło przed oczami na kilka chwil przygasło… Bezwolnie opadła na krzesło, z bijącym sercem ściskając w dłoni telefon. Wpatrywała się w ekran, jakby nadal nie mogła uwierzyć własnym oczom, a jej duszę powoli ogarniała ciepła, rozkoszna fala szczęścia. Michał! Odezwał się! Napisał jej życzenia na Dzień Kobiet! Ponowił obietnicę, że zadzwoni! Więc jednak… jednak… Nie zapomniał o niej, nie zlekceważył… a w dodatku, wysyłając jej smsa, podał jej swój aktualny numer telefonu! Upragniony kontakt, o którym tak marzyła od kilku długich lat…

Burza emocji, jaka rozpętała się w jej sercu na widok tej krótkiej, a tak znaczącej wiadomości (w ciągu kolejnej godziny odczytała ją chyba ze sto razy), sprawiła, że Iza do tego stopnia straciła poczucie czasu i rzeczywistości, iż tego wieczoru niemal spóźniła się do pracy. Odesławszy na numer Michała smsa z podziękowaniem, długo jeszcze w napięciu wpatrywała się w ekran telefonu, jakby oczekiwała, że cud się powtórzy… Nie odpisał już jednak. To zresztą nie miało znaczenia, przecież niedługo miał zadzwonić!

Zbiegając po kamiennych schodkach do Anabelli, a następnie udając się na coraz gęściej zapełniającą się gośćmi salę, uskrzydlona dziewczyna działała jak automat. Poskutkowało to pomyleniem kilku zamówień, przeoczeniem niektórych zamówionych pozycji, a co za tym idzie chwilą wstydu przed klientami i Basią (szef na szczęście tego dnia siedział zabunkrowany w swoim gabinecie i pochłonięty bez reszty pracą papierkową, więc nie pojawiał się na kontrole na sali), jednak ledwie opuściła lokal po zakończeniu zmiany, wszystko, co nie było związane z Michałem, w mgnieniu oka ulotniło się z jej pamięci.

„Zadzwoni na dniach” – powtarzała w upojeniu treść jego smsa, idąc do domu pustą ulicą, mokrą od topniejących już powoli resztek śniegu. – „Nazwał mnie najpiękniejszą kobietą na świecie… No dobrze, może to tylko ściema” – przyznała w przypływie przytomności umysłu. – „Może każdej tak pisze, skąd mogę mieć pewność, czy nie wysłał dziś całej serii takich smsów do różnych dziewczyn? Jak Kacper… Ale nawet gdyby, to co z tego? Wolę być dla niego jedną z wielu niż nikim! A najważniejsze, że odzyskaliśmy kontakt…”

Wilgotna, przymglona, oświetlona przyćmionym światłem latarni ulica wyglądała dziś dość ponuro, ale szczęśliwej dziewczynie zdawało się, że kroczy po rajskiej łące jak po kobiercu plecionym z najpiękniejszych wiosennych kwiatów… Kiedy dochodziła już do bramy swojej kamienicy, ze schowanego w kieszeni telefonu dobiegł cichy dźwięk przychodzącego smsa. Była już późna godzina, zbliżała się dwudziesta trzecia, dlatego sms o tej porze wywołał w jej sercu lekkie zaniepokojenie. Wyjąwszy szybko telefon z kieszeni, otworzyła gorączkowo skrzynkę z wiadomościami.

Sms był od Lodzi. Iza, przepraszam, że piszę tak późno, ale boję się, że jutro zapomnę. Musimy odwołać nasz francuski, wypadły mi ważne badania. Iza uśmiechnęła się do siebie.

„Tak to bywa, kiedy jest się w ciąży” – pomyślała, wklepując szybkimi ruchami palców zwrotnego smsa z podziękowaniami za informację i życzeniami powodzenia. – „To już koniec czwartego miesiąca, skoro termin ma na połowę sierpnia… hmm, a nic po niej nadal nie widać, no może odrobinę… W każdym razie pewnie czas na jakieś rutynowe badania. I oby wszystko było jak najlepiej! A mnie jutro akurat przyda się wolne popołudnie, pouczę się na spokojnie do kolokwium z literatury…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XVII (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz