Anabella – Rozdział XVII (cz. 6)

– Jak dobrze, że to już piątek! – stwierdziła z satysfakcją Iza, popijając z papierowego kubka kawę, którą tradycyjnie zakupiły sobie z Martą w przerwie między zajęciami. – Ja wprawdzie jeszcze dzisiaj w nocy pracuję, ale przynajmniej jutro rano będzie można porządnie się wyspać. Chyba że Kacper wstanie wcześniej i zrobi nam pobudkę! – zaśmiała się, zerkając z wyczekiwaniem na Martę, jakby chciała i ją skłonić do śmiechu.

Marta jednak uśmiechnęła się tylko blado, upiła kolejnego łyka kawy i wpatrzyła się w zamyśleniu w bujające się za oknem gałązki drzewa, które rosło na dziedzińcu uczelni. Iza zamilkła, przyglądając się jej uważnie spod oka. Doskonale widziała, że od kilku dni koleżanka była nie w humorze, dziwnie milcząca, jakby coś ją gryzło. Nie chciała jednak zadawać jej niewygodnych pytań, uznawszy, że nie pozostawały w aż w takiej zażyłości, by miała do tego prawo. W końcu były tylko koleżankami ze studiów, a choć Marta mówiła jej sporo o swoim Radku, ich wzajemna relacja była dość powierzchowna… na tyle powierzchowna, że o ile mogły dzielić się ze sobą dobrymi i wesołymi wieściami, o tyle nie było w ich rozmowach miejsca na rzeczy trudne i bolesne. Iza nigdy nie zwierzyła jej się ze spraw, które nosiła na dnie serca, nigdy nie powiedziała jej o Michale… Czyż mogła zatem dopytywać ją o rzeczy z kategorii tych, których ona sama nie chciała przed nią wyjawić?

„Ona nie jest moją przyjaciółką” – myślała, zerkając na nią znad dymiącej kawy. – „Może kiedyś nią zostanie, ale teraz jeszcze nie jest. Nie ufamy sobie na tyle, żeby ze wszystkiego się zwierzać i rozmawiać na ciężkie tematy, chociaż spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu. Zresztą… czy ja sama jeszcze kiedyś będę umiała komukolwiek zaufać? Zaufać tak, jak ufałam Adze…”

W jej pamięci mignęła niewyraźna jak we mgle twarz Agnieszki. Owa zafrasowana twarz zaufanej przyjaciółki, która pocieszała ją w bólu po rozstaniu z Michałem i która, jak się później okazało, już wtedy nosiła w sercu fałsz i zamiar wyrządzenia jej największej możliwej krzywdy. Zamiar odebrania jej jego… Jakież to było podłe i okrutne! Czyż uczucie do mężczyzny mogło usprawiedliwić tak okrutną zdradę kogoś, kto ufał jej całym sercem i darzył ją tak szczerą i oddaną przyjaźnią? Nie, na to nie było usprawiedliwienia…

„Ja nigdy bym jej tego nie zrobiła!” – pomyślała z mocą, zapominając na chwilę o siedzącej naprzeciw niej, zatopionej we własnych myślach Marcie. – „Nawet gdybym miała cierpieć, skręcać się z zazdrości… nigdy nie spiskowałabym przeciwko niej, nie snułabym takich intryg, nie próbowałabym jej zabrać kogoś, kogo by kochała! Nigdy, choćbym sama miała być przez to nieszczęśliwa! A ona? Ona nigdy nie była ze mną szczera! Nie powiedziała mi, że podoba jej się Misio, nie przyznała się, że zakochała się w moim chłopaku… Ukryła to przede mną, a potem nie cofnęła się przez kłamstwem po to, żeby mi go odebrać! Zachowała się tak wstrętnie… tak podle…”

Na krótką chwilę ogarnęła ją dawna gorycz, znów odczuła ukłucie bólu, który swego czasu tak bezlitośnie zwalił ją z nóg. Zdrada Agnieszki, choć starała się o niej nie myśleć ani nie pamiętać, wciąż tkwiła w niej jak cierń, bolała do tej pory. I być może już na zawsze zamknęła jej serce na kobiecą przyjaźń… Zresztą czy prawdziwa przyjaźń mogła w ogóle istnieć na tym brudnym świecie?

Lecz oto w jej pamięci owa znienawidzona, fałszywie współczująca twarz Agnieszki przeobraziła się powoli w tę, którą widziała podczas ich ostatniego spotkania na ośnieżonej korytkowskiej drodze. Była to ledwie widoczna w półmroku smutna twarz ze łzami w oczach… twarz cierpiącego, ogarniętego wstydem i żalem człowieka.

„Jednak pożałowała i jest jej z tym źle” – ciągnęła w myślach Iza. – „Tym razem chyba nie kłamała, wreszcie była szczera. Tylko co mi po tym? To już nigdy nie wróci… nie chcę jej więcej znać! A jednak czasem tak bardzo mi potrzeba zaufanej przyjaciółki… takiej, której mogłabym się zwierzyć i wyżalić… albo wręcz przeciwnie, podzielić się szczęściem i radością, jak dziś! Aga już nigdy nią nie będzie… Ale czy kiedyś nie mogłaby nią zostać Marta?”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XVII (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz