Anabella – Rozdział XVII (cz. 8)

Dzwonek telefonu leżącego na biurku Izy przerwał jej lekturę tekstu Pascala, który nazajutrz miała referować na zajęciach z literatury. Z westchnieniem odłożyła książkę i sięgnęła po aparat. Imię wyświetlone na ekranie natychmiast przyśpieszyło bicie jej serca. Michał. Dzwonił! Więc jednak! Dzwonił tak, jak obiecał, choć przez cały miniony tydzień milczał, a ona znów zdążyła stracić nadzieję…

– Cześć, Iza.

Ukochany głos, którego już tak dawno nie słyszała w telefonie, w ułamku sekundy przeniósł ją w przeszłość, ponad trzy lata wstecz, jak w wehikule czasu. Tak jakby to, co wydarzyło się od ostatniego razu, gdy rozmawiali przez telefon, nie istniało… a przynajmniej zredukowało się do nieistotnego epizodu, do nic nieznaczącej serii szarych dni, które łatwo będzie wziąć w nawias i wyrzucić z pamięci. Wybaczyć… ech, co za pomysł, przecież ona już dawno wszystko mu wybaczyła! Jedno jego słowo ścierało w pył wszelki żal i nadawało sens każdej minucie cierpienia, przez które widocznie musiała przejść, żeby tym mocniej przekonać się o sile swoich uczuć.

– Cześć, Misiu.

Głos nie drżał jej, był spokojny i opanowany, choć we wnętrzu jej duszy szalał sztorm i nawałnica z piorunami.

– Miałem zadzwonić wcześniej, ale dopiero teraz ogarnąłem się z paroma pilnymi sprawami na studiach – wyjaśnił jej beztrosko Michał. – A chciałem odezwać się dopiero, jak będę wolniejszy, bo liczę na to, że zobaczymy się na żywo i porozmawiamy sobie wreszcie… na spokojnie – ostatnie słowa wypowiedział ze znaczącym naciskiem. – Dawno się nie widzieliśmy, w sensie na osobności, bo tych pięciu minut u Marcina nawet nie chcę liczyć. A warto by chyba trochę odświeżyć kontakt, hmm? – zawiesił wyczekująco głos.

– Warto – zgodziła się Iza, cała drżąc z radości. – Na pewno warto, Misiu, zwłaszcza że tak się złożyło, że studiujemy teraz w jednym mieście. Ja w Lublinie jestem już od pół roku, a poza tobą nie widziałam tu jeszcze nikogo z Korytkowa…

– No właśnie! – podchwycił żywo. – To jest bardzo ważny powód do jak najszybszego spotkania. Korytkowanie muszą trzymać ze sobą sztamę, to podstawa lokalnego patriotyzmu. Zwłaszcza że teraz będziemy bliskimi sąsiadami.

Iza miała wrażenie, że w jego głosie zabrzmiała nuta ironii, jednak zignorowała to, ucieszona faktem, że sam nawiązuje do korytkowskiej inwestycji swoich rodziców. To w dość jednoznaczny sposób potwierdzało jego zamiar powrotu tam po studiach. Będą sąsiadami… te słowa wyrażały wszak jej własne nadzieje, same w sobie były zapowiedzią spełnienia jej marzeń!

– Rzeczywiście – odparła, tłumiąc wzruszenie. – Budujecie coś tuż koło nas, słyszałam, że hotel…

– Taaa – mruknął Michał. – Ojciec rozwija skrzydła, a ja mam być niewolnikiem jego świętej wizji. Biznes na zadupiu, czyli wielkie wyzwanie… ale dobra, nieważne, zobaczymy – uciął, jakby z niechęcią. – W każdym razie chciałbym się z tobą zobaczyć, Iza. I to najlepiej jeszcze w tym tygodniu. Kiedy masz wolny wieczór?

– Właściwie wolne mam tylko w czwartki… – zaczęła rzeczowo Iza i urwała, przypomniawszy sobie, że na najbliższy czwartek była już przecież umówiona z Danielem.

– Czwartek, znakomicie – podchwycił z zadowoleniem Michał. – Akurat ja też mam luźniej, pasuje mi idealnie. W takim razie sprawa załatwiona. Umówmy się w ten czwartek o osiemnastej pod Bramą Krakowską, okej? Skoczymy do jakiejś knajpy na starówce i pogadamy sobie na spokojnie, bez ograniczeń czasowych… oraz towarzyskich – dodał z lekkim przekąsem. – Znam jeden fajny lokal, gdzie można się genialnie zabunkrować, nikt nam nie będzie przeszkadzał. To jak, skarbie, umowa stoi?

W tych kilka sekund, kiedy mówił te słowa, Iza podjęła w sercu decyzję. Czy spotkanie z Danielem, umówione dokładnie na ten sam dzień i godzinę, miało w tej sytuacji jakiekolwiek znaczenie? Czym było wobec tak upragnionej od kilku lat propozycji Michała?

– Stoi – odparła bez wahania, szczęśliwa, że znów, jak dawniej, nazwał ją skarbem.

– I super – podsumował z satysfakcją Michał. – No to co… do zobaczenia. Nie będę już zawracał ci głowy przez telefon, sam zresztą zaraz wychodzę i muszę się jeszcze trochę ogarnąć. Spotkamy się w czwartek i wszystko sobie nadrobimy. Poopowiadasz mi, co porabiałaś przez te wszystkie lata, kiedy się nie widzieliśmy. Pewnie sporo się działo, nie?

– Sporo – przyznała Iza z nutą smutku w głosie.

Smutek ten rozmył się jednak szybko i ustąpił miejsca przepełniającej jej duszę niezmąconej radości. O tak, teraz nadrobią wszystko! Teraz już będzie dobrze…

– Niepotrzebnie zaniedbaliśmy kontakt, bo przecież swego czasu całkiem nieźle się dogadywaliśmy, co nie, mała? – dorzucił Michał swym dawnym, poufałym tonem. – Jak myślisz, może co nieco dałoby się odbudować?

Iza słuchała, nie będąc w stanie wydać z siebie najmniejszego dźwięku. Kolejne słowa Michała, które wprost wyrażały to, o czym od tak dawna marzyła, wywołały w niej tak silne emocje, że potrzebowała kilkunastu sekund, żeby wziąć się w garść.

– No nic, zobaczymy – podjął oględnie Michał po dłuższej chwili ciszy. – Tak czy inaczej to nie jest rozmowa na telefon. Widzimy się w czwartek.

– Tak, Misiu – szepnęła. – Będę o osiemnastej. Do zobaczenia.

Po zakończeniu połączenia Iza jeszcze długo siedziała nieruchomo przy biurku z telefonem bezmyślnie trzymanym w dłoni. Zapomniała o referacie z Pascala na jutro… zapomniała o całym świecie… W jej głowie nadal rozbrzmiewał jego głos, ten najdroższy, pewny siebie głos, który tak kochała! Może co nieco dałoby się odbudować?… Co nieco? Dobry żart! Odbudują wszystko! I razem zbudują jeszcze dużo więcej… Teraz już nic nie stanie im na przeszkodzie!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XVII (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz