Anabella – Rozdział XVII (cz. 9)

Uśmiechnięta, jakby odmłodzona twarz staruszka zadziwiła i ucieszyła Izę, która wpadła do niego na pół godziny, by przed wyjściem na uczelnię przynieść mu trochę świeżego prowiantu. Miała już wyrzuty sumienia, że od paru dni nie znalazła czasu na to, by go odwiedzić, zwłaszcza że czasami czuł się na tyle słabo, że nie mógł sam wychodzić po zakupy. Jednak szybko przekonała się, że obawy te były bezpodstawne, bowiem w mieszkaniu panował przykładny porządek, a lodówka była znakomicie zaopatrzona we wszelkiego rodzaju produkty, tak jakby dopiero co dostarczono do niej wiktuały.

– Panie Szczepciu, jak pan wspaniale wygląda – zauważyła ciepło, schylając się nad siedzącym w fotelu staruszkiem, by pogładzić go przyjacielsko po dłoni. – I taki pan wesoły, taki zadowolony! A już się bałam, że będzie pan dzisiaj markotny albo że pogniewa się pan na mnie za to, że tak długo mnie nie było…

– A gdzież ja bym miał się na ciebie gniewać, Haniu! – pokręcił głową pan Szczepan. – Toż przecież wiem, że zabiegana jesteś, a ja tu wcale źle nie mam… Chociaż nie mogę powiedzieć, że nie tęskniłem za tobą – poklepał z uśmiechem jej dłoń. – Bardzo tęskniłem. Jak tylko wchodzisz mi do domu, to jakby ktoś tu światła naniósł… A dzisiaj to już taka śliczna jesteś, jak chyba nigdy – dodał przyglądając się z zaciekawieniem rozjaśnionej twarzy dziewczyny i jej lśniącym jak gwiazdy oczom. – Widać od razu, że wiosna ci służy, rozkwitłaś jak kwiatuszek…

– Ależ pan mi komplementy prawi! – zaśmiała się Iza, podchodząc do stołu, by przejrzeć leżącą tam rozpiskę z dawkowaniem leków. – Jakby pan nie miał tych swoich osiemdziesięciu lat, to mogłabym sobie nie wiadomo co pomyśleć! – zażartowała.

Pan Szczepan roześmiał się, ale zaraz w następnej chwili spoważniał i pokiwał z melancholią głową.

– A bo ty mi tak tę moją Hanusię przypominasz… A dzisiaj jeszcze bardziej niż zawsze. Jej też tak oczęta błyszczały… I jakbyś sobie jeszcze włosy upięła jak ona, to już całkiem byś była do niej podobna.

Iza zerknęła w stronę szafki nocnej, na której od kilku tygodni stało najładniejsze zdjęcie Hani. Było oprawione w srebrną ramkę, którą ona sama zakupiła w tym celu, przekonawszy staruszka, że tak piękna pamiątka warta jest wyeksponowania, a nie gnicia w szufladzie. W głębi duszy miała nadzieję, że w ten sposób pan Szczepan pokona powoli dawne demony, a zdjęcie zmarłej żony, umieszczone tuż przy łóżku, by mógł widzieć je przed snem i zaraz po obudzeniu, będzie dla niego rodzajem terapii psychologicznej, a raczej dokończeniem dzieła zaszywania ran, którego i tak dokonał przecież w jego sercu czas. Po krótkich oporach pan Szczepan zgodził się na umieszczenie fotografii Hani na widocznym miejscu i odtąd jej łagodna twarz o ciemnych, wyrazistych oczach, okolona włosami zaczesanymi do góry w luźny kok towarzyszyła jego codziennemu życiu, nie wywołując już bólu, a jedynie najcudowniejsze wspomnienia z przeszłości.

Iza lubiła przyglądać się Hani i kiedy staruszek wychodził do łazienki, zazwyczaj korzystała z okazji, by wziąć do rąk fotografię i po raz kolejny obejrzeć ją sobie z bliska. Dlatego, choć na słowa pana Szczepana spojrzała w stronę zdjęcia, i tak dokładnie wiedziała, o jaką fryzurę mu chodzi, gdyż także na innych zdjęciach Hania była zazwyczaj uczesana tak samo. Z figlarnym uśmieszkiem na ustach podniosła ręce, zebrała w nie swoje długie, ciemnobrązowe włosy i zwinęła je w podobny kok na czubku głowy.

– Czy tak, panie Szczepciu?

– Tak – szepnął staruszek, wpatrując się w nią z zafascynowaniem. – Właśnie tak…

Iza zaśmiała się i opuściła ręce; włosy rozwinęły się i pod własnym ciężarem opadły jej znów na ramiona, odzyskując swój naturalny układ.

– No, wystarczy! – oznajmiła wesoło. – Nie mam dzisiaj wsuwek, ale obiecuję, że kiedyś uczeszę się tak specjalnie dla pana!

Znów zerknęła na zdjęcie Hani i przez głowę przebiegła jej myśl, że gdyby kiedyś, z jakiejś okazji, chciała sprawić przyjemność panu Szczepanowi i uczesać się jak ona, mogłaby też kupić sobie podobną białą sukienkę o prostym, ponadczasowym kroju, w jakiej Hania występowała również na wielu innych fotografiach.

„Tak, kiedyś wystylizuję się na Hanię i zrobię mu niespodziankę” – pomyślała w zainspirowaniu. – „Może na urodziny albo na jakieś inne jego święto? Widać, że to już nie sprawia mu przykrości, a tylko przyjemność, więc koniecznie muszę kiedyś tak zrobić. Dla mnie to też będzie ciekawa przygoda!”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XVII (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz