Anabella – Rozdział XVIII (cz. 1)

Zimne światło sklepowych ledów niewątpliwie zakłamywało nieco kolor bluzki, który urzekł Izę do tego stopnia, że nie mogła powstrzymać się przed zdjęciem jej z wieszaka i udaniem się do przymierzalni. Ciepły, rudawo-złoty odcień tkaniny o na wpół-zamszowej, a na wpół połyskującej fakturze, a także elegancki, klasyczny krój bluzeczki, która wpadła jej w ręce zaraz przy pierwszym przeglądzie wieszaków, sprawiły, że dla Izy nabrała ona natychmiast statusu must have, mimo że rzadko bywała w sklepach odzieżowych, a sprawianie sobie nowej garderoby zazwyczaj traktowała jako niepotrzebny wydatek.

Tym razem jednak było inaczej. Tym razem musiała zadbać o to, by wyglądać w każdym calu perfekcyjnie. Nazajutrz miała umówione spotkanie z Michałem! Z nim… z tym jedynym, którego kochała wiernie od piętnastu lat… Jutro się zobaczą! Będą wreszcie sam na sam, jak dawniej, bez ludzi dookoła, bez tych jego przelotnych dziewczyn, bez Małgosi, bez Daniela… no tak, bez Daniela.

W tym miejscu Iza spoważniała i westchnęła. Od niemal tygodnia każde wspomnienie Daniela wywoływało w niej wyrzuty sumienia i poczucie winy. Jej wrażliwe serce nie czuło się komfortowo z myślą, że zawiodła go, nie dotrzymując danej obietnicy. Tak wielki żal wyczuła w jego głosie, kiedy zadzwoniła, by odwołać czwartkowe spotkanie! Odwołała je pod pretekstem, że wypadło jej coś ważnego, i nawet nie mogła podać mu szczegółów, bo czy wypadało jej powiedzieć, że tego wieczoru jego umówione miejsce zajmie ktoś inny? Byłoby to głupie… a do tego chyba wręcz niekulturalne, biorąc pod uwagę wszystko to, o czym co prawda nie rozmawiali wprost, lecz co od początku czuła w jego zachowaniu… Lecz czyż miała na to zważać, gdy w grę wchodził kontakt z Michałem? To do niego przecież należała od zawsze i na wieki! Wobec planu spotkania z nim nic innego nie mogło się liczyć!

„Ech, dlaczego życie zawsze musi być takie pokićkane?” – pomyślała z melancholią, zamykając się w boksie sklepowej przymierzalni i przystępując do zmiany bluzki. – „Przecież jasno dałam mu do zrozumienia, że z mojej strony niczego nie może się spodziewać. Więc po co jeszcze to ciągnie? A ja tylko się przez to stresuję… Nawet głupio mi było wprost powiedzieć mu, że umówiłam się z Misiem. Tak, jakbym się tego wstydziła! Boże drogi… jakbym wstydziła się Misia! Co za absurd…”

Narzuciła na siebie nową bluzkę i z zadowoleniem obejrzała się w lustrze. Efekt przechodził wszelkie oczekiwania, bluzka bowiem nie tylko zachwycała swą niezwykłą fakturą i kolorem, który korzystnie ocieplał jej bladawą cerę, ale również leżała na niej idealnie, miękko opływając szczupłe linie jej ciała.

„Całkiem nieźle” – przyznała, z miejsca zapominając o Danielu. – „Pasuje mi do oczu, a do tego jest uszyta jak na miarę właśnie dla mnie. Trochę droga, ale co tam… muszę ją mieć! Misiowi podobała się tamta moja ruda sukienka, a nie mogę przecież drugi raz założyć tego samego!”

Ta ostatnia myśl, tak u niej niecodzienna, wywołała w niej natychmiast instynktowny niesmak. Bo czyż to, w co się ubierze, miało jakiekolwiek znaczenie? Michał spotykał się przecież z nią, a nie z jej ubiorem… Tak, to prawda, ale jednak i strój swoje robi… Nie dało się wszak ukryć, że na urodzinach Marcina jej jaskrawa sukienka przyciągała uwagę, on sam również o niej wspomniał, być może dzięki niej w ogóle ją tam zauważył… Więc jak mogłaby teraz pozwolić sobie na zaniedbanie tego, co mogło okazać się kluczowe?

– Biorę ją! – szepnęła stanowczo do własnego odbicia w lustrze, jakby chciała zamknąć usta swej zwyczajnej, rozsądniejszej naturze.

Bluzka, owszem, kosztowała nieprzyzwoicie dużo, zwłaszcza jak na jej skromne możliwości finansowe, lecz oszczędzanie na stroju, w którym pragnęła pokazać się nazajutrz Michałowi, wydało jej się zaprzeczeniem wszelkiej logiki, ba, niemal zbrodnią. Przebrawszy się więc z powrotem w swoje stare ubrania, Iza wyszła z przymierzalni i świadomie nie dając sobie szansy na refleksję, udała się ze swą rudo-złotą zdobyczą prosto do kasy.

Kiedy stanęła w kolejce, dość długiej, gdyż czynne było tylko jedno stanowisko kasowe, postanowiła sprawdzić dla pewności stan konta bankowego, na które nie zaglądała od ponad tygodnia, czyli od dnia wpłynięcia na nie pensji. Ponieważ zaraz po jej otrzymaniu większą część pieniędzy przelała na konto oszczędnościowe, a w ostatnich dniach zrobiła kilka zakupów, należało upewnić się, czy odpowiednia kwota była dostępna na karcie.

Liczba, która po zalogowaniu się na aplikację bankową wyświetliła jej się na ekranie telefonu, przyprawiła ją o zawrót głowy. Choć w zeszłym tygodniu zredukowała pozostawioną tam kwotę do kilkuset złotych na bieżące wydatki, dziś znów było tam grubo ponad tysiąc… Pierwszą jej myślą było to, że być może zlecona operacja przelewu na konto oszczędnościowe z jakiegoś powodu została cofnięta i pieniądze wróciły na rachunek rozliczeniowy. Jednak szybko wykluczyła tę opcję, bowiem mniejsze cyfry na bocznym panelu aplikacji, gdzie ustawiła sobie podgląd stanu konta oszczędnościowego, wyraźnie wskazywały, że nic takiego nie miało miejsca. Drugą opcją był przelew od Amelii, jednak przy ostatniej rozmowie telefonicznej Iza wyraźnie zaznaczyła, że nie potrzebuje pieniędzy, prosząc, by niczego jej nie przysyłała i by wszelkie wolne środki zbierali z Robertem na kupno działki od Andrzejczakowej. Amelia nie protestowała, zaznaczyła tylko, żeby w razie jakichkolwiek kłopotów finansowych, natychmiast dała jej znać. Tak czy owak żadnego przelewu bez uzgodnienia z siostrą na pewno by nie zrobiła. Skąd więc te dodatkowe pieniądze? Wytłumaczenie pozostawało tylko jedno.

„Szef” – pomyślała. – „Pewnie znowu dał mi premię za nic, wariat jeden…”

Nerwowymi ruchami palców otworzyła historię operacji dokonanych na koncie i natychmiast znalazła potwierdzenie swojego przypuszczenia. Znany jej już dobrze nadawca, Michał Błaszczak „Anabella”, zaledwie wczoraj wykonał pięciusetzłotowy przelew na jej konto z jednowyrazowym tytułem Premia. Z początku zaniepokojona tym faktem, Iza przypomniała sobie jednak jak przez mgłę wczorajszą rozmowę Basi, Oli i Klaudii, której wówczas prawie nie słuchała, zajęta w stu procentach myślami o Michale, lecz podczas której, jak teraz skojarzyła, kilka razy padło słowo premia zaraz obok słowa szef. Oznaczało to najwyraźniej, że nie tylko ona, ale wszyscy w Anabelli dostali wczoraj premie, to zaś radykalnie zmieniało postać rzeczy…

„Miałam nosa do tej Anabelli” – stwierdziła z satysfakcją. – „Zatrudniłam się w prosperującej firmie, więc i premie mi wpadają, i to jedna po drugiej… Swoją drogą szef dba o nas jak o własne dzieci. A ja? Ja po raz pierwszy od nie wiem ilu lat czuję się… bogata!”

Z uśmiechem zamknęła aplikację i doszedłszy do kasy, pewnym gestem podała ekspedientce wybraną bluzkę oraz kartę bankową, zastanawiając się, czy w takiej sytuacji nie powinna dodatkowo pomyśleć o jakichś nowych, eleganckich butach…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział XVIII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz