Anabella – Rozdział XVIII (cz. 4)

– Fajnie, że masz wolny czwartek i możesz dzisiaj zostać tę godzinkę dłużej na pogaduszki – powiedziała Lodzia, wprawnym gestem nalewając Izie herbaty do filiżanki i podsuwając jej talerzyk z kruchymi ciasteczkami własnego wypieku. – No, bierz chociaż jedno, musisz spróbować, są naprawdę niezłe. Pablo za nimi przepada. Pieczone według przepisu mojej cioci, a to jest gwarancja najwyższej jakości!

– Dzięki – uśmiechnęła się Iza, chętnie sięgając po apetycznie wyglądające ciasteczko. – Dzisiaj rzeczywiście trochę mi się zluzowało, nawet obiad dla moich chłopaków mam już gotowy. Pan Stasio kupił wczoraj znakomitą wołowinę, więc od razu upichciłam, żeby mieli pod ręką, jak Kacper wróci z pracy. Chętnie posiedzę u ciebie, Lodziu, ciągle tylko ten francuski i francuski, a przez to nigdy nie możemy nagadać się na luźne tematy… Zresztą słuchaj… jeśli masz coś do zrobienia w domu, to nie przejmuj się mną, tylko działaj – zaznaczyła. – Nawet mogę ci w czymś pomóc, jeśli trzeba.

– Nie, dzięki, ja też wszystko mam już ogarnięte – zapewniła ją Lodzia, nalewając herbaty również sobie i siadając obok niej przy stole. – A ty co? Harujesz na szesnaście frontów i jak kroi się godzinka spokoju, to już nie możesz usiedzieć na miejscu, tylko byś mi pomagała?

Roześmiały się obie i jak na komendę upiły ze swoich filiżanek po łyczku herbaty. Iza rozsiadła się wygodniej na miękkim krześle i z przyjemnością skosztowała ciastko, które w istocie okazało się przepyszne, zwłaszcza w kombinacji z herbatą o idealnej, odpowiedniej do picia temperaturze.

Od niedoszłego spotkania z Michałem minął już cały tydzień. Tydzień, w trakcie którego każdego dnia w napięciu czekała na jego telefon albo chociaż na kolejnego smsa… jednak jak dotąd nie doczekała się żadnego sygnału z jego strony. Znów przeżywała tę samą huśtawkę nastrojów – początkowa euforia powoli opadła, rozbudzona nadzieja przybladła, a choć siedem dni to obiektywnie jeszcze nie było tak dużo i Michał nadal mógł odezwać się dosłownie w każdej chwili, wymęczoną duszę Izy ogarniała na nowo znajoma rezygnacja i standardowy smutek, który od wielu lat odbijał się w rysach jej twarzy i na dnie jej oczu.

Dziś był czwartek, czyli dzień, na który przełożyła umówione tydzień wcześniej spotkanie z Danielem, ten jednak odezwał się w środowy wieczór z informacją, że złapał mocną grypę i że wysoka gorączka oraz dokuczliwy ból gardła nie pozwolą mu zwlec się z łóżka. W jego głosie Iza wyczuła taką rezygnację i żal, że w odruchu serca do życzeń szybkiego powrotu do zdrowia dołączyła obietnicę – jak teraz sądziła, może zbyt pochopną – że kiedy tylko chłopak wyciągnie się z choróbska, umówią się na cały wieczór na spacer po mieście, a nawet, jeśli będzie chciał, pozwoli mu zabrać się na krótką przejażdżkę motocyklową. Wiedziała, że to było jego marzenie, proponował jej to już kilkakrotnie, jednak nigdy dotąd nie chciała się zgodzić, trochę ze strachu (bowiem nigdy jeszcze nie jeździła na motocyklu), a trochę z ostrożności i chęci zachowania bezpiecznego dystansu. Obietnica ta, choć Iza żałowała dziś trochę, że złożyła ją pod wpływem impulsu, odniosła przewidziany skutek – Daniel bardzo się ucieszył i po tonie jego głosu można było wyczuć, że znacząco poprawiło mu to humor.

Tak czy inaczej Izie zwolniło się dziś całe popołudnie, dlatego chętnie przyjęła propozycję Lodzi, by po zakończeniu kolejnej lekcji francuskiego zostać u niej godzinkę dłużej na pogawędkę przy herbacie. Lubiła przyjeżdżać do niej na te przyjacielskie korepetycje, po pierwsze dlatego, że Lodzia okazała się wyjątkowo zdolną i sumienną uczennicą, więc szybko zaczęły się pojawiać pierwsze widoczne efekty nauki języka, a po drugie ze względu na przytulną aurę jej urządzonego na niebiesko mieszkanka, w którym instynktownie wyczuwało się pozytywną atmosferę, jakby miłość mieszkających w nim ludzi promieniowała swym ciepłem również na gości, którzy tu czasowo przebywali.

Iza, która od samego początku czuła gorącą sympatię do tej zjawiskowo pięknej, a tak bezpretensjonalnej dziewczyny, poznawszy ją bliżej, z każdym spotkaniem i rozmową podziwiała ją coraz bardziej. Podziw ten budziły w niej zarówno jej systematyczność, pracowitość i zorganizowanie, jaki i niezwykły kobiecy czar, jaki wyczuwało się w każdym jej geście, spojrzeniu, sposobie mówienia i uśmiechu, a który podwajał się i nabierał mocy, gdy w pobliżu znajdował się jej mąż. Mąż, którego poznała zaledwie półtora roku wcześniej w zabawnych okolicznościach, zamykając go w jakiejś szafie na szczotki, gdy przez niefortunne nieporozumienie wzięła go za bandytę… Historia początku ich znajomości, którą Lodzia opowiedziała jej kiedyś w niezwykle barwny i dowcipny sposób, zapadła w pamięć Izy jak promyk słońca, na którego wspomnienie nie można się nie uśmiechnąć.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XVIII (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz