Anabella – Rozdział XVIII (cz. 5)

Choć Iza rzadko miała sposobność spotkać Pabla, od pamiętnej prywatki zdarzyło się to już dwa razy – raz w domu, kiedy przerwał im lekcję francuskiego, wpadając jak po ogień po jakieś papiery, których rano zapomniał zapakować do pracy, a drugi raz w Anabelli, gdzie któregoś wieczoru spędzali wraz z Lodzią wieczór w towarzystwie paczki przyjaciół, a ona akurat miała wtedy swoją zmianę. Bezgraniczne, niemal świętokradcze uwielbienie, jakie ów sympatyczny adwokat na każdym kroku okazywał swej młodziutkiej żonie, a które ona z czułością mu odwzajemniała wśród wesołych żartów i docinków, były dla Izy, po uczuciu obserwowanym u Amelii i Roberta, kolejnym namacalnym dowodem na to, że prawdziwa miłość istnieje nawet na tym szarym, podłym świecie…

Jak co tydzień, dziś również z zaciekawieniem przyglądała się nadal szczupłej i zgrabnej sylwetce Lodzi, a choć linia talii nieco już zdradzała jej odmienny stan, ktoś niewtajemniczony nie odgadłby na pewno, że zaczęła już piąty miesiąc ciąży.

– Tak, dziękuję, w badaniach wszystko w porządku – odpowiedziała z uśmiechem na ostrożne pytanie Izy. – Młode rośnie jak na drożdżach, doktor mówi, że już niedługo powinnam poczuć, jak się rusza. Tak nie mogę się tego doczekać! – dodała z rozmarzeniem, kładąc czułym gestem dłoń na brzuchu. – Zaraz po świętach mamy umówione połówkowe badanie USG, wtedy już może podejrzymy płeć, bo ostatnio to nam się nie udało.

Iza z zafascynowaniem przyglądała się jej lśniącym jak dwie gwiazdy, intensywnie błękitnym oczom, które przy rozmowie o noszonym pod sercem dziecku rozświetliły się dodatkowym blaskiem.

– Czyli nadal nie wiecie, czy to synek czy córeczka?

– Nie wiemy, bo przy poprzednim USG mały łobuziak nie chciał nam się ujawnić! – zaśmiała się Lodzia, upijając znów łyka herbaty z filiżanki. – Odwrócił się, zwinął w kłębek, wypiął tyłkiem do rodziców i nici z podglądania. Oczywiście mój bandziorek zinterpretował to po swojemu i teraz triumfuje, bo według niego, skoro nie widać jednoznacznie męskich atrybutów, to na pewno to jest dziewczynka. A ja mu powtarzam, że od początku odbieram od małego męskie fale… bo naprawdę mam takie przeczucie i nic na to nie poradzę. Zresztą do tego wystroju mieszkania chłopak pasowałby bardziej – zauważyła wesoło. – Niebieski to przecież kolor chłopców! Pablo nie zgadza się ze mną, jego marzeniem jest dziewczynka o niebieskich oczkach, a ja z kolei liczę po cichu, że to maleństwo, bez względu na to, jakiej będzie płci, odziedziczy jego oczy… I mam na to statystycznie większe szanse, bo brązowe oczy to gen dominujący. Ech… to wszystko i tak nieważne! – dodała ciepło, znów kładąc dłoń na brzuchu owym jedynym w swoim rodzaju gestem oczekującej matki. – Byleby było zdrowe i urodziło się szczęśliwie…

– Tak na pewno będzie – uśmiechnęła się Iza.

– Koleżanka Pabla z pracy, Anitka, urodziła niedawno dziewczynkę – ciągnęła Lodzia. – Jakież to jest słodkie maleństwo! Kiedy ją zobaczyłam, omal nie popłakałam się ze wzruszenia, że nowy człowieczek może być aż tak maciupki… Widziałaś kiedyś na żywo takiego kilkudniowego noworodka?

– Nigdy – pokręciła głową Iza. – Nie miałam jeszcze takich maluszków ani w rodzinie, ani wśród znajomych. Moja siostra dopiero niedawno wyszła za mąż, nie mają jeszcze dzieci… To musi być niesamowity widok!

– Niesamowity – przyznała Lodzia. – Ja też pierwszy raz w życiu widziałam z bliska noworodka. Jestem jedynaczką i tak jak ty nie miałam nigdy małych dzieci w rodzinie… Wprawdzie Pablo ma siostrzenicę, Tosię, ale ona ma trzy latka, więc to już duża dziewczynka… no i mieszkają w tej Belgii, więc rzadko ją widujemy. Chociaż teraz mają zabrać ją ze sobą, jak przyjadą do Polski na nasze urodziny… Właśnie! – zreflektowała się, podnosząc dłoń do czoła. – Przecież ja jeszcze nie mówiłam ci o szczegółach, a mam do ciebie prośbę…

– Prośbę? – zdziwiła się Iza. – Do mnie?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XVIII (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz