Anabella – Rozdział XVIII (cz. 7)

Kolejny tydzień minął jak sen… a Michał nadal milczał jak zaklęty. Iza niejednokrotnie miała ochotę wysłać mu niezobowiązującego smsa z pytaniem, czy wszystko w porządku, jednak za każdym razem, gdy już sięgała po telefon, coś ją powstrzymywało. Coś? Ech… dobrze wiedziała co. Powstrzymywał ją lęk przed tym, że on nie odpowie i na tego smsa. Tak, to było prawie pewne, za dobrze go znała, żeby nie przewidzieć tego scenariusza. A ona tylko zrobiłaby z siebie idiotkę… Wyszłoby na to, że mu się narzuca, że rozpaczliwie szuka z nim kontaktu, a on przecież tak tego nie znosił! Przekreśliłaby w ten sposób swą jedyną szansę, słabą, nikłą, ale jednak nadal żywą… Nie… nie mogła do niego napisać. Musiała czekać. Znów czekać szarpana coraz bardziej blednącą nadzieją. Czekać bezsilnie… jak zawsze.

Jeszcze jeden pomysł chodził jej po głowie – nawiązanie niby przypadkowego kontaktu z Michałem za pośrednictwem Marty i Radka. Od samego początku, odkąd odkryła i potwierdziła ów niezwykły zbieg okoliczności, ta myśl wracała do niej nieustępliwie, co prawda metodycznie wypychana ze świadomości, jednak obecna w niej poza jej wolą, nie do wyrugowania. Może zresztą to właśnie dzięki temu splotowi relacji Marta, którą Iza dotychczas traktowała jak zwykłą koleżankę ze studiów, stała jej się dziwnie bliska? Była wszak dziewczyną Radka, dobrego kumpla Michała, znała nawet jego samego, a fakt, że nie miała zielonego pojęcia, kim on był dla Izy, nie przeszkadzał w niczym, ba, był wręcz pożądany i korzystny. Gdyby dobrze to rozegrać, można by sprowokować niby przypadkowe spotkanie, a ujawniony w ten sposób zbieg okoliczności dodatkowo dałby Michałowi do myślenia…

Lecz nawet ten promyk nadziei przygasł w ostatnich kilku tygodniach, bowiem Marta nadal przeżywała jakiś kryzys w swoim związku z Radkiem i chodziła jak struta, a na każdą próbę zagajenia rozmowy odpowiadała tylko niechętnymi półsłówkami. Iza z rezygnacją uznała, że również ta droga do Michała została odcięta i że widocznie tak już musiało być, skoro okoliczności ślepego losu tak bardzo sprzymierzały się przeciwko niej…

Tego dnia jednak było inaczej. Od samego piątkowego poranka Marta wyraźnie szukała okazji, żeby nawiązać z Izą bliższy kontakt. Niestety, jak na złość ciągle nie było na to ani czasu, gdyż plan zajęć był bardzo napięty, ani okazji, ponieważ bez przerwy otaczali ich koledzy i koleżanki z roku. Wreszcie, kiedy po zakończeniu zajęć obie jak zwykle część drogi po wyjściu z uczelni przemierzały razem, Marta zebrała się w sobie i poprosiła Izę o chwilę dłuższej rozmowy.

– Wiem, że dzisiaj jeszcze idziesz do pracy i pewnie nie będziesz mogła – westchnęła, kopiąc czubkiem buta jakiś kamyk, który napatoczył jej się pod nogę na środku chodnika. – Ale może jutro albo w niedzielę? To w sumie nie jest aż takie pilne, a ja i tak nie mam nikogo innego, z kim mogłabym o tym pogadać.

Iza, która od ponad dwóch tygodni podświadomie czekała na taki ruch ze strony Marty, uznała, że najlepiej kuć żelazo póki gorące, zwłaszcza że było jej szczerze szkoda tej blednącej ostatnio i coraz bardziej zgaszonej dziewczyny. Co prawda powinna teraz wrócić na dwie godziny do domu, żeby przygotować obiad, ale potem pasmo czasowe aż do nocnej zmiany w Anabelli miała przecież wolne… Daniel nadal kurował się po ciężkiej grypie, u pana Szczepana była w odwiedzinach już dzień wcześniej, więc cóż stało na przeszkodzie, żeby poświęcić Marcie ten czas?

– Słuchaj, Martuś, chodź ze mną na stancję – powiedziała stanowczo. – Muszę tam koniecznie być, żeby przygotować obiad dla moich chłopaków, ale przecież możesz mi w tym potowarzyszyć. Pomożesz mi trochę w kuchni i zjesz z nami, zapraszam cię na dziś… a potem zamkniemy się u mnie w pokoju i pogadamy sobie spokojnie, co ty na to? Wyślij tylko wiadomość do mamy, że idziesz do mnie, żeby się nie martwiła. A ja mam czas do wieczora, dopiero na dwudziestą idę do pracy, więc przed nami całe popołudnie!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XVIII (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz