Anabella – Rozdział XVIII (cz. 8)

– Zmienił się… – powtórzyła ostrożnie Iza, kiedy po obiedzie i wyjściu Kacpra z domu zamknęły się wreszcie u niej w pokoju i usiadły obok siebie na łóżku, by Marta mogła zwierzyć jej się ze swoich sercowych rozterek. – Ale w jakim sensie się zmienił? Nie jest już dla ciebie taki miły jak wcześniej?

Marta westchnęła i pokręciła głową.

– Nie do końca… widzisz… On po prostu chce czegoś więcej, a ja… ja nie wiem, czy tego chcę. To znaczy kocham go, ale…

Zamilkła, jakby ogarnięta niepewnością, czy powinna o tym mówić, albo jakby wstydziła się poruszyć ten temat. Iza jednak w lot pochwyciła jej niewyrażoną do końca myśl i serce ścisnęło jej się smutnym wspomnieniem… Tak… Przecież niespełna cztery lata temu ona też przeżywała to samo! A więc to o to chodziło…

– Nie musisz mi tego tłumaczyć – powiedziała łagodnie, spontanicznym gestem obejmując koleżankę ramieniem. – Ja i tak rozumiem, co masz na myśli. Chodzi mu o tak zwany dowód miłości, prawda?

– No tak – westchnęła Marta, jakby z ulgą, że najgorsze w tym wyznaniu ma już za sobą. – Niby tak tego nie nazywa, ale ja przecież wiem, w czym jest rzecz… wystarczająco jasno daje mi to do zrozumienia. Najpierw udawałam, że nie zwracam uwagi na te aluzje, ale potem już tak się nie dało. Aż w końcu – zniżyła głos prawie do szeptu – naprawdę stanęło na ostrzu noża. To było w przedostatni weekend… Radzio zapowiedział mi, że przed nami wieczór cudów i że zabierze mnie w takie jedno super miejsce. I wiesz, dokąd pojechaliśmy?

– No?

– Do hotelu. Zdziwiło mnie to, bo po co nam hotel, a on mi odpowiedział, że wynajął pokój specjalnie dla nas, żeby nikt nam nie przeszkadzał. I wtedy zrozumiałam, o co mu chodziło. Iza… ja nawet nie umiem ci oddać słowami, jak się poczułam… Byłam jak rozdarta na pół. Z jednej strony dotarło do mnie, jak bardzo go kocham, a z drugiej… bałam się i nie chciałam. Dla mnie to by było… za szybko.

Głos Marty załamał się. Iza nie odpowiedziała, a tylko w milczeniu mocniej otuliła ją ramieniem. Jakże dobrze wiedziała, o czym mówiła! Znała te okoliczności i uczucia w najdrobniejszych szczegółach… Przecież w jej przypadku wszystko toczyło się dokładnie tak samo! Może sprawy początkowo szły wolniejszym torem niż u Marty, ale to dlatego, że chodzili z Michałem do szkół w innych miastach. Za to potem, w wakacje, rozwój wydarzeń nabrał tak zawrotnego tempa!

O tak… pamiętała te wiszące w powietrzu aluzje, ten delikatny nacisk z jego strony… Co prawda nie gniewała się o to, wręcz pochlebiały jej te czułości i oznaki pożądania, czuła się doceniona, adorowana, szczęśliwa… Ale jednak gdyby teraz miała wrócić do pamiętnej nocy w motelowym pokoju w Małowoli, gdyby mogła przeżyć tamten wieczór jeszcze raz, lecz ze świadomością tego, co miało zdarzyć się potem… gdyby dostała szansę jeszcze raz podjąć tamtą decyzję, dysponując wiedzą, którą miała teraz… była pewna, że nie podjęłaby jej tak pochopnie! Dziś zachowałaby się zupełnie inaczej, nie uległaby tak łatwo, nie pozwoliłaby tak szybko ukoronować ich relacji czymś, co powinno było znacznie dłużej poczekać na swój czas. Na tyle długo, żeby Michał zdążył głębiej ją pokochać… żeby na własne oczy zobaczył, że nie jest taka jak inne… żeby docenił nie tylko jej ciało, ale i wnętrze jej duszy, moc jej wiernego uczucia… żeby najpierw obdarzył ją tym samym, a dopiero potem…

– I co w końcu zrobiłaś? – zapytała cicho po długiej chwili milczenia.

– Uciekłam – odparła smutno Marta. – Pożałowałam tego już pięć minut później, wystraszyłam się, że go stracę… i nadal się tego boję. Od tamtej pory wszystko się popsuło. Nie ma już między nami tej magii co wcześniej, ciągle mam poczucie, że jest na mnie zły, że w głębi serca obraził się za tamto… Niby nadal się spotykamy, ale to wisi między nami, pojawił się jakiś taki… chłód… Boję się, że jeszcze trochę i wszystko się zawali. Iza, powiedz mi… co o tym myślisz?

Iza znów zamyśliła się na kilkanaście sekund. Skojarzenia, które kotłowały jej się w umyśle, nie brały się przecież znikąd. Radek to wszak dobry kumpel Michała. I był taki sam jak on… Jakże dobrze to znała! Ten sam styl działania, to samo podejście do sprawy. Te same konsekwencje, w przypadku Marty z góry możliwe do przewidzenia. Niestety, takie historie zbyt często lubią się powtarzać… Owszem, trzeba było mieć nadzieję, że to się kiedyś zmieni. Tak, zmieni się na pewno, to naturalna kolej rzeczy. Kiedyś i jeden, i drugi zrozumie, że to nie tędy droga… kiedyś dotrze do nich, co mogą przez to stracić… Kiedyś, kiedy Michał będzie już kochał ją tak mocno jak ona jego, kiedy dowie się, że przez te wszystkie lata pozostała mu w stu procentach wierna, pod jej wpływem zrozumie wreszcie, jak bezmyślnie i nieodpowiedzialnie działał… Zrozumieją to obaj, i on, i ten cały Radek… Ale to będzie kiedyś. Jeszcze nie teraz. Dziś trzeba było jeszcze na to poczekać.

– Myślę, Martusiu, że bardzo dobrze zrobiłaś – powiedziała powoli, ale z pełnym przekonaniem. – Nie warto ulegać takim naciskom, to wygląda mi na szantaż emocjonalny. I jeśli zgodzisz się na te jego warunki, to może na początku będzie fajnie… owszem… ale obawiam się, że na dłuższą metę możesz stracić wszystko. I to bezpowrotnie.

„Ależ teraz jestem mądra!” – pomyślała jednocześnie z pełnym niesmaku politowaniem dla samej siebie. – „Szkoda, że we własnej sprawie nie umiałam taka być. Łatwo komuś radzić, kiedy patrzy się na wszystko z boku i na zimno. A sama przecież zrobiłam coś wręcz przeciwnego! No tak… Ale może dzięki temu przynajmniej ona nie popełni tego błędu?”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XVIII (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz