Anabella – Rozdział XVIII (cz. 9)

– Ja właśnie boję się, że stracę wszystko, jeśli się nie zgodzę – westchnęła Marta. – Bo rzeczywiście póki co wychodzi na to, że mu nie ufam… a skoro nie ufam, to i nie kocham… W sumie nie dziwię się, że trochę się na mnie pogniewał, w końcu zadał sobie trud, wynajął ten pokój, zrobił to dla mnie… a ja uciekłam i zostawiłam go tam jak… idiotę…

– To jego słowa? – domyśliła się Iza.

– Aha – skinęła głową Marta. – Dokładnie tak to ujął. Że zrobiłam z niego idiotę. A mnie nazwał zakonnicą. Powiedział, że żyję w jakiejś innej epoce i że z niego też chcę na siłę zrobić mnicha. A ja… ja po prostu taka jestem, Iza – dodała wyjaśniającym, jakby skruszonym tonem. – Nic na to nie poradzę, że jestem taka dzika i nieufna. Zawsze taka byłam… Nigdy nawet nie miałam takiej prawdziwej przyjaciółki, której mogłabym powiedzieć wszystko. A poza tym nigdy nie robiłam takich rzeczy…

– A przed Radkiem miałaś już chłopaka? – zapytała Iza. – Czy on jest pierwszy?

– Tak na poważnie to pierwszy. W końcu podstawówki niby miałam jakiegoś tam chłopaka, ale to nie było nic poważnego. Parę całusów, pochodziliśmy trochę za rękę po szkole… i tyle. Szybko się urwało. Czekałam na kogoś wyjątkowego, jedynego. I znalazłam go – szepnęła z przekonaniem. – A teraz nie chcę go stracić…

Zamilkła na dłuższą chwilę, po czym nagle podniosła głowę i spojrzała na Izę z żarem w oczach.

– Bo ty pewnie tego nie rozumiesz, Iza… ale Radek to jest dla mnie… cały świat! – rzuciła gorąco. – Nie chcę go stracić, umarłabym chyba! Ja wiem, że dla ciebie to jest abstrakcja i że te sprawy cię nie interesują, potrafisz na to patrzeć na chłodno. Ale to dlatego, że nie wiesz, co to znaczy mocno kogoś kochać… tak mocno, że nic innego się nie liczy. Mam nadzieję, że kiedyś zobaczysz, jak to jest…

„Jasne… ja nie wiem, co to znaczy mocno kogoś kochać!” – powtórzyła w myślach Iza, na wpół z pobłażaniem, na wpół ze smutkiem. – „Ech… nie masz pojęcia, co mówisz, dziewczyno…”

– Fakt, stchórzyłam w tym hotelu – ciągnęła w zapamiętaniu Marta. – Po prostu za bardzo mnie zaskoczył. Ale teraz boję się, że źle zrobiłam i że przez to straciłam jakąś ważną szansę. No wiesz… na to, żeby pokazać mu, jak bardzo go kocham, ile dla mnie znaczy… i żeby udowodnić, że mu ufam… On przecież teraz już pewnie mi nie wierzy, myśli, że go zwodzę, że od samego początku go zwodziłam!

– Stop, Martuś, spokojnie – przerwała jej łagodnym, opanowanym tonem Iza. – Nie galopuj tak, bo zjeżdżasz na manowce. To tak nie działa…

– A skąd ty możesz wiedzieć, jak to działa? – zawołała płomiennie Marta. – Niby skąd? Byłaś kiedykolwiek w takiej sytuacji? Czułaś to co ja? Nie!

Iza westchnęła. Przez chwilę miała ochotę opowiedzieć Marcie o swoim doświadczeniu, o latach cierpienia, krótkim czasie szczęścia i błędzie, który popełniła – bo dziś nie miała już cienia wątpliwości, że to był wielki błąd. Jej własne przeżycia mogły uchronić Martę przed popełnieniem tej samej, bolesnej w skutkach pomyłki. Tak, powinna jej to opowiedzieć i w ten sposób pomóc jej uniknąć o wiele gorszego cierpienia. Wszak Marta odsłoniła właśnie przed nią swoją duszę i, co więcej, okazało się, że w środku jest podobna do niej. Że myśli i czuje dokładnie tak jak ona… i że ma te same zasady, które Iza tylko raz, jeden raz w życiu złamała. Złamała je dla niego. Dla Michała. Złamała je, bo myślała tak jak Marta, że źle zrobi, jeśli zamiast dowodu miłości okaże mu dowód braku zaufania. A jednak straciła go – może właśnie przez to. Pokazując mu w ten sposób, że niczym nie różni się od innych…

O tak, powinna opowiedzieć Marcie swoją historię, przekonać ją na własnym przykładzie, że droga, którą zamierza pójść, jest zła… uratować ją, ocalić póki czas… A jednak coś nie pozwalało jej otworzyć ust. Zapewne w tej chwili szczerości przełamałaby się i nie kryłaby dłużej przed nią ciemnej strony swojej przeszłości, gdyby Michał był dla Marty postacią anonimową. Ale on był przecież dobrym kumplem Radka! Czy opowiadając jej swą historię, nie zamknie samej sobie jakiejś ważnej drogi? A jeśli Marta, której ciągle jeszcze zbyt dobrze nie znała, nie utrzyma przy Radku języka za zębami i powtórzy mu to i owo? On z kolei powie to Michałowi i… koniec.

Tak, Iza wiedziała doskonale, że to byłby koniec. Koniec jej szans i nadziei, która obecnie przecież ciągle się tliła, która nadal miała rację bytu! Od paru tygodni nawet bardziej niż wcześniej. Gdyby powiedziała Marcie o tym, co zdarzyło się niespełna cztery lata temu w Korytkowie, i dotarłoby to do Michała, on nigdy by jej tego nie wybaczył! Co prawda mogłaby opowiedzieć o nim, nie podając imion, jak o zupełnie obcej osobie, ale… jeśli Marta będzie trzymać kontakt z Radkiem, to takie przemilczenie i tak kiedyś się wyda, może nawet szybciej, niż by się tego spodziewała. I wyjdzie na jedno, bo Marta samym swoim zachowaniem mogłaby zdradzić się przy nim, że wie… a Michał tak nie lubił tego typu sytuacji!

– Przepraszam, Iza – szepnęła Marta po kolejnej długiej chwili ciszy. – Nie powinnam tak mówić. Wiem, że chcesz dla mnie dobrze i dajesz mi taką radę, jaką uważasz za słuszną… sama zresztą cię o to prosiłam. Dziękuję ci. Dziękuję ci zwłaszcza za to, że mogłam dzisiaj to z siebie wyrzucić, w końcu się przed kimś wygadać. Od razu mi trochę lżej.

– Wysłucham cię zawsze, kiedy tylko będziesz tego potrzebowała, Martusiu – zapewniła ją Iza, mimo woli przypominając sobie podobne słowa Majka, również wypowiedziane w kontekście trudnych zwierzeń. – Tak już jest, że kiedy opowie się komuś w zaufaniu o swoich problemach, zaraz robi się lżej na sercu. A ja obiecuję, że nikomu nie powtórzę ani słówka, a do tego będę mocno trzymać kciuki, żeby wszystko dobrze wam się ułożyło.

– Dziękuję… jesteś kochana. Będę wszystko ci mówiła, obiecuję. Chociaż i tak sama będę musiała podjąć tę decyzję…

Iza pokiwała tylko głową i objąwszy znów ramieniem Martę, przytuliła ją do siebie w milczeniu, z dziwnie ściśniętym sercem.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XVIII (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz