Anabella – Rozdział XX (cz. 10)

Ostatnie słowa wypowiedziała spokojnym i zdecydowanym tonem. Niespodziewanie dla samej siebie nagle przestała przejmować się tym, co wyniknie z jej dzisiejszej rozmowy z Krawczykiem, czy przyjmie jego propozycję pracy czy też nie, czy opuści Anabellę i co ewentualnie powie na to Majk… Zrozumiała jasno, że w tym kontekście to nie miało większego znaczenia. Może nawet łatwiej będzie im rozmawiać, gdy zakończy się relacja służbowej podległości? Skołowaną dotąd duszę Izy ogarnął teraz przyjemny spokój i poczucie, że jej misja, co do której przed chwilą miała tyle wątpliwości, jednak ma sens i że wszystko jest w porządku… w najlepszym porządku… niemal idealnie.

– Świetna myśl – przyznał z zadowoleniem Majk. – Mamy więc już całą listę zasad… i podoba mi się to, elfiku.

– Umowa stoi – podjęła Iza, zdecydowana postawić mu przy tej okazji pytanie, które od dawna miała na końcu języka. – Ale powiedz mi coś jeszcze, Majk…

– Hmm?

– Dlaczego nazywasz mnie elfem?

– Heh! – prychnął rozbawiony. – Sam nie wiem… po prostu to mi jakoś do ciebie pasuje. Taki z ciebie mały elfik… dobry duszek.

– Lodzia powiedziała mi to samo – przypomniała sobie Iza. – Spodobało jej się, że tak mnie ochrzciłeś, ona też uważa, że to do mnie pasuje.

– Bo tak jest – pokiwał głową Majk. – Pamiętasz, jak zabroniłaś mi dzwonić po pogotowie dla Szczepka? Wtedy na ulicy, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy… no. Deszcz padał jak cholera, a ty miałaś na głowie jakiś kaptur i w tamtym słabym świetle widziałem właściwie tylko twoje wielkie oczy. I taką bladą buzię… może to przez to oświetlenie, ale chyba nie tylko… nie wiem, nie pamiętam już aż tak dokładnie. W każdym razie skojarzyłaś mi się wtedy z jakąś bajkową istotką, z takim małym stworkiem z dużymi oczętami… właśnie z elfem. To było pierwsze, co mi przyszło do głowy, więc tak sobie chlapnąłem… i tak już zostało. A co, nie podoba ci się, że tak na ciebie mówię? – zerknął na nią spod oka.

– Nie że mi się nie podoba – odpowiedziała ostrożnie Iza. – Przeciwnie, to jest bardzo fajne… sympatyczne… Tylko zawsze trochę mnie dziwiło, dlaczego akurat tak mnie nazwałeś. Teraz już rozumiem – uśmiechnęła się. – Wyglądałam wtedy jak upiór znad bagien albo widmo nie z tego świata. To bardzo możliwe, bo to nie był dla mnie łatwy czas… dlatego tym bardziej cieszę się, że nazwałeś mnie akurat elfem, a nie jakąś wiedźmą czy zmorą…

Majk parsknął lekko śmiechem.

– I tak na jedno wychodzi, mała zmoro – rzucił wesołym, prawie normalnym tonem. – Może nie jesteś wiedźmą, ale heterą na pewno, jak wszystkie kobiety. No, sama przyznaj… kto pozbawił mnie mojej brandy, a nawet prawa do napicia się od czasu do czasu dla kurażu?

– To dla twojego dobra – zapewniła go z powagą Iza.

– Mała, nieznośna hetera – pokręcił głową. – Uparty elfik… Ale lubię cię za to, wiesz? Wyciągnęłaś mnie dzisiaj z potwornego doła. Przypłacę to straconą dniówką i kacem gigantem, ale warto było… A teraz idź powiedz Antkowi i Chudemu, że już mogę jechać – dodał, nie bez wysiłku podnosząc się na łokciu. – Niech tu przyjdą i pomogą mi się zebrać, muszę spływać na chatę, zanim znowu zachce mi się rzygać… Z rana muszę przecież zadzwonić do tego frajera Krawczyka…

Iza posłusznie poderwała się z krzesła i przesunąwszy jeszcze raz przyjaźnie dłonią po jego miękkich, rozczochranych włosach, pobiegła szukać Antka, oznajmiając mu z radością, że szef czuje się już znacznie lepiej i sam domaga się odwiezienia do domu, w związku z czym jest szansa, że dojdzie do samochodu o własnych siłach. Jednak kiedy we troje wrócili do gabinetu Majka, ów spał jak zabity z ramieniem podłożonym pod głowę i nie zbudził się nawet, kiedy Chudy wsunął mu ręce pod plecy i kolana, po czym, dźwignąwszy go z niemałym trudem z kozetki, jak śpiące dziecko zaniósł do samochodu.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz