Anabella – Rozdział XX (cz. 4)

– Nieważne – skrzywił się lekko Krawczyk. – U mnie też w grę wchodzą zmiany nocne. Ktoś musi czuwać w domu dwadzieścia cztery godziny na dobę, wszystko jest do uzgodnienia. Również wymiar zatrudnienia, wcale nie nalegam na pełny etat, może być pół. I tak wyjdzie to pani znacznie korzystniej… Bo oczywiście jeśli chodzi o warunki finansowe, bez wahania przebijam każdą stawkę – zaznaczył. – Nie wiem, ile płaci pani obecnie pan Michał, ale z góry możemy umówić się, że ja zapłacę pani dwa razy tyle za ten sam lub nawet mniejszy wymiar czasowy. Może być i trzy razy tyle, jeśli to ma wpłynąć pozytywnie na pani decyzję… nie będę się targował. Szczegóły ustali pani sobie z moją intendentką, przekażę jej stosowne wytyczne. Co pani na to?

Iza znowu zaniemówiła.

– Widzę, że naprawdę mocno panią zaskoczyłem! – zaśmiał się mężczyzna, przyglądając jej się z rozbawieniem. – Nie wie pani, co powiedzieć… Dobrze, nie nalegam na natychmiastową odpowiedź. Proszę spokojnie sobie to przemyśleć i podjąć decyzję na chłodno. Tu ma pani numer telefonu do mojej intendentki – sięgnął do kieszeni po portfel, wyjął stamtąd plik wizytówek przejrzał je szybko, wyciągnął jedną z nich i podał Izie. – Kiedy pani już się zdecyduje… a liczę, że będzie to decyzja korzystna dla mnie… proszę zadzwonić bezpośrednio do niej w sprawie formalności. Zgoda?

Iza bez słowa wzięła z jego rąk wizytówkę i niepewnie pokiwała głową.

– Znakomicie – powiedział z zadowoleniem. – Cieszę się, że doszliśmy do wstępnego porozumienia. Daję pani czas… powiedzmy… do końca miesiąca. Jeśli przedwczesne zerwanie umowy z panem Michałem… bo rozumiem, że umowę ma pani na dłużej?

– Tak… do dziesiątego czerwca.

– Czyli jeszcze dwa miesiące. Dobrze. Więc gdyby zerwanie tej umowy przed czasem wiązało się z jakimiś kosztami, proszę zostawić to w mojej gestii, załatwię to bezpośrednio z nim. Oczywiście na razie nie musi pani chwalić się przed nikim tym, co pani zaproponowałem. Poinformujemy wszystkich, jak już dogramy rzecz między nami. Rozumiemy się?

– Tak – szepnęła Iza.

– Dobrze. W takim razie zostawiam to pani do przemyślenia i czekam na odpowiedź w najbliższych tygodniach. A teraz – dodał poufnym tonem, przechylając się mocniej w jej stronę – proszę mi powiedzieć jeszcze jedną rzecz…

Przerwała mu Basia, która podeszła do stolika, niosąc herbatę i tiramisu. Zestawiwszy je na stolik, zerknęła pytająco na Izę, która lekkim uśmiechem dała jej znak, że radzi sobie doskonale i że wszystko jest pod kontrolą.

– Czy podać może coś jeszcze? – zapytała grzecznie Basia.

– Dziękuję – rzucił z lekkim zniecierpliwieniem Krawczyk, odkładając na bok e-papierosa i przysuwając sobie talerzyk z tiramisu. – Na razie to wszystko.

Basia skinęła głową i jeszcze raz wymieniwszy spojrzenia z Izą, odeszła w stronę zaplecza. Mężczyzna zanurzył łyżeczkę w tiramisu, jednak zamiast rozpocząć jedzenie, dłubał nią tylko w miękkim deserze, a jego twarz przybrała dziwny wyraz – jakby zamyślenia połączonego z podenerwowaniem.

– O coś chciał mnie pan zapytać – przypomniała mu uprzejmie Iza.

– Tak – mruknął. – To właściwie nic ważnego, tak tylko na marginesie, ale skoro już mamy okazję chwilę pogawędzić, to zapytam. Proszę mi powiedzieć, pani zna tego… mecenasa Lewickiego, czyż nie?

Iza znów spojrzała na niego zdziwiona.

– Tak – odparła z wahaniem. – Znam go trochę… Właściwie bardziej jego żonę, ale jego trochę też.

– Hmm – mruknął Krawczyk, nadal grzebiąc nerwowo w swoim tiramisu.

– A najlepiej zna go mój szef – dodała szybko. – Przyjaźnią się od lat, więc jeśli chce pan coś wiedzieć albo potrzebny panu kontakt do niego… to najlepiej rozmawiać o tym z Maj… z panem Błaszczakiem.

– Tak, wiem – skrzywił się Krawczyk, rozgniatając powoli łyżeczką swoje tiramisu.

– Pan Lewicki pracuje zresztą w tym budynku – ciągnęła wyjaśniającym tonem Iza. – Na drugim piętrze mają kancelarię adwokacką i zwykle…

– Wiem – przerwał jej ze zniecierpliwieniem Krawczyk. – Wszystko wiem na jego temat, zdążyłem nawet poznać go osobiście. Nie o to mi chodziło. Chciałem tylko wiedzieć, czy pani też go zna.

– Znam – potwierdziła nieco zbita z tropu Iza. – Tyle że, jak wspomniałam, mam kontakt głównie z jego żoną, a jego spotykam tylko czasami przy okazji… kiedy jestem u nich, a on akurat jest w domu. Ale bardzo rzadko to się zdarza. Dotąd właściwie zdarzyło się tylko dwa razy.

– Często pani u nich bywa? – zapytał od niechcenia, masakrując łyżeczką swoje tiramisu, które coraz bardziej zamieniało się w jednolitą, bezkształtną masę.

– Dosyć często. Regularnie raz na tydzień jeżdżę do Lodzi… znaczy do żony pana mecenasa… – sprostowała szybko. – Uczymy się francuskiego… Znamy się dość dobrze, bo studiujemy na jednym wydziale i niektóre wykłady mamy razem. Poza tym bardzo się lubimy. Jednak, jak powiedziałam, jej męża nie widuję za często, bo zazwyczaj jest w pracy.

– No tak – mruknął Krawczyk, na którego twarzy pojawił się wyraz z trudem ukrywanej satysfakcji. – Mniejsza o to. Tak tylko zapytałem z ciekawości… W każdym razie proszę z nikim nie dzielić się tym, o czym tu dziś rozmawiamy, dobrze? Niech to w całości zostanie między nami.

– Oczywiście – odparła grzecznie Iza, w duchu nadal pochłonięta rozważaniem otrzymanej przed chwilą propozycji pracy. – Jak pan sobie życzy.

– I proszę pić swoją herbatę – uśmiechnął się Krawczyk, wskazując na stojącą przez nią filiżankę. – Jak mam uwierzyć, że jest taka wyjątkowa, skoro sama pani nie chce jej pić?

Iza odwzajemniła mu uśmiech, nieco drżącą dłonią podniosła filiżankę i upiła z niej łyka herbaty. Twarz Krawczyka oblekł wyraz zamyślenia.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XX (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz