Anabella – Rozdział XX (cz. 5)

– I co chciał od ciebie? – dopytywały z zaciekawieniem Basia i Ola, kiedy po wyjściu Krawczyka skołowana Iza weszła na zaplecze, niosąc na tacy filiżanki po herbacie malinowej i rozgniecioną na miazgę, zjedzoną zaledwie do połowy porcję tiramisu.

– Nic takiego – odparła wymijająco. – Zachciało mu się kogoś do towarzystwa przy ciasteczku i akurat padło na mnie… Gdybym nie poszła tam z tobą – uśmiechnęła się blado do Basi – to pewnie tobie przypadłby w udziale ten zaszczyt.

– No… nie powiedziałabym – Basia spojrzała na nią znacząco. – Ja już wcześniej z nim rozmawiałam i zachowywał się zupełnie inaczej niż przy tobie. On tu przychodzi regularnie, a jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby całował kelnerki po rękach… Hmm… wygląda mi na to, że po tej wtopie z ciasteczkiem na marynarce mocno wpadłaś mu w oko.

Obie z Olą wymieniły wymowne uśmiechy i zgodnie mrugnęły do Izy.

– Ech, dziewczyny, dajcie spokój – pokręciła głową Iza. – Ja o tej porze nie mam już nawet siły na żarty…

– Jest już Iza? – rzucił nadchodzący od strony kuchni Antek. – O, jesteś… to super, bo szef cię woła. Chcemy zawieźć go z Chudym na chatę, ale rzuca się i mówi, że nigdzie nie pojedzie, dopóki nie pogada z tobą.

– Okej – westchnęła Iza, przekazując Oli swoją tacę. – Oleńko, zaniesiesz to za mnie? Dzięki… Jak on się teraz czuje? – zapytała, kiedy oboje z Antkiem ruszyli korytarzem w stronę gabinetu Majka.

– Chyba trochę lepiej – odparł niezbyt pewnym tonem chłopak. – Przynajmniej fizycznie, bo psychę ma zdrowo zrytą jak na moje oko…

Weszli do gabinetu oświetlonego tylko słabym, rozproszonym światłem lampki, którą Antek przykrył jedną z czystych ściereczek niczym kloszem.

– Przygasiłem mu trochę to światło – wyjaśnił szeptem Izie – bo jęczał, że go razi…

Pokiwała głową i spojrzała w głąb pomieszczenia. Majk leżał na boku na kozetce, z zamkniętymi oczami, szczelnie okryty kocem i z jaśkiem wsuniętym pod głowę. Wokół unosiły się silne, nieprzyjemne opary strawionego alkoholu. Iza dała Antkowi znak, że poradzi już sobie, a kiedy ten wyszedł, bezszelestnie zamykając za sobą drzwi, podeszła do kozetki i przyklękła przy niej z twarzą na wysokości twarzy Majka. W słabym oświetleniu twarz ta była woskowo szara, wręcz lekko żółtawa, o stężałych rysach.

„Biedak” – pomyślała smutno. – „Struł się dzisiaj niebanalnie, nie dam głowy, czy pił samą brandy, czy jeszcze z czymś to mieszał…”

Po raz kolejny tego wieczoru ogarnęło ją głębokie współczucie dla niego, tym głębsze, że doskonale rozumiała stan jego ducha, nawet jeśli nie akceptowała sposobu, w jaki próbował sobie z nim radzić. Wyciągnęła rękę i przesunęła nią ostrożnie po jego włosach. Były jeszcze mocniej zmierzwione niż wcześniej, poplątane i przepocone u nasady, a przy skroni i czole mokre i posklejane.

– To ty, elfiku? – szepnął Majk, nie otwierając oczu, ani nie poruszając się, jakby skamieniał w raz przyjętej pozycji. – Wiem, że ty… Poszedł już sobie ten frajer?

– Poszedł – odszepnęła, odgarniając mu łagodnie włosy ze spoconego czoła. – Jutro z rana czeka na telefon, ma do ciebie jakąś pilną sprawę.

– Okej… Antek mówił, że zastąpiłaś mnie jako towarzystwo przy jego ciasteczku? – uśmiechnął się leciutko kącikiem ust. – Godna reprezentacja firmy. Dziękuję ci, Izulka.

– Nie ma za co – odparła wymijająco Iza, cofając dłoń. – To on tak sobie zażyczył, a ja starałam się tym razem nie zrobić żadnego faux pas.

– Dzięki. Jutro do niego zadzwonię, niech tylko się pozbieram…

– Antek i Chudy odwiozą cię zaraz do domu – oznajmiła mu stanowczo Iza. – Już dawno by to zrobili, ale podobno nie chciałeś jechać. Po co tak się wygłupiasz? Przecież już wpół do drugiej, powinieneś…

– Zaraz pojadę – przerwał jej Majk, otwierając do połowy oczy. – Ale najpierw muszę z tobą pogadać… zanim wytrzeźwieję.

Iza westchnęła ciężko i pokręciła głową z dezaprobatą.

– Jak szef sobie życzy.

– Przestań – szepnął. – Nie wkurzaj mnie już tym szefem… Wiem, że schlałem się jak świnia, pewnie wyglądam i śmierdzę z daleka jak ostatni menel. Wiem, Iza. Wybacz mi to… Łeb mi pęka… Ale nie pojadę nigdzie, dopóki czegoś mi nie obiecasz.

– To znaczy? – odszepnęła z niepokojem.

– Przez cały czas myślę nad tym, co mi powiedziałaś – odparł, przyglądając jej się spod półprzymkniętych powiek. – Rozmyślałem nad tym filozoficznie, kiedy rzygałem… i teraz też… I doszedłem do wniosku, że chcę tego. Co prawda pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, ale… trudno… Chcę spróbować, Iza.

– Ale… co masz na myśli? – zapytała zdezorientowana.

– Terapię – uśmiechnął się lekko.

– Ach – wyszeptała. – Terapię…

Nie wiedzieć czemu, poczuła, jak mocno i boleśnie ściska jej się serce.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XX (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz