Anabella – Rozdział XX (cz. 6)

– Tak, elfiku – ciągnął cicho Majk. – O to właśnie chciałem cię prosić… o terapię.

Iza patrzyła na niego lekko spłoszona.

– Tylko że ja… nie jestem psychologiem – pokręciła głową. – Nie znam się na tym ani trochę… Jeśli chcesz się wygadać, to oczywiście zawsze mogę cię wysłuchać… nie ma sprawy… Ale nie wiem, czy zawsze zareaguję prawidłowo, a nie chciałabym wywołać odwrotnego skutku. Nie znam reguł tej sztuki i…

– Jakiej sztuki? – przerwał jej z niezadowoleniem. – Masz na myśli psychologię?

– Właśnie.

– Bzdura! – prychnął. – Nie chcę żadnej psychologii, żadnych reguł sztuki i innych… pierdółek. Owszem, chcę terapii… nawiasem mówiąc, co za kretyńskie słowo… – skrzywił się z niesmakiem. – Chcę… ale tylko pod warunkiem, że ty będziesz moją terapeutką. Ty, elfiku, tylko ty… jasne?

– Jasne – szepnęła niepewnie.

Zadrżała, gdyż nagle opanowało ją nieprzyjemne wrażenie, jakby znalazła się w pułapce. Na myśl wróciła jej kusząca propozycja pracy u Krawczyka, którą od półgodziny rozważała na gorąco, w głębi duszy skłaniając się do jej przyjęcia. Propozycja ze wszech miar rozwojowa, tak pod względem doświadczenia, jak i – w szczególności – od strony finansowej… Praca w domu zblazowanego milionera mogła być jej życiową szansą na niezależność, a nawet na odkucie się do tego stopnia, że mogłaby zacząć realnie pomagać Amelii i Robertowi. Czyż nie powinna skorzystać z tej niecodziennej okazji? Jednak, z drugiej strony, gdyby przyjęła propozycję Krawczyka, angażowanie się obecnie w bliższą relację z kadrą Anabelli nie było najlepszym pomysłem. Zwłaszcza z Majkiem, któremu być może wkrótce będzie musiała oznajmić, że zamierza odejść z zespołu… Tak… przynajmniej do czasu podjęcia decyzji powinna zachować dystans…

– Chcę powiedzieć ci wszystko – ciągnął cicho Majk. – Może nie od razu… powoli, po kolei… ale jednak wszystko. Właśnie tobie, bo wiem, że ty jedna naprawdę mnie rozumiesz. Też przecież masz to samo… Kurde, ależ mnie ta dynia naparza! – przerwał sam sobie, podnosząc drżącą dłoń do czoła. – Dawno już mnie tak łeb nie bolał… niech to diabli!

– Poczekaj, przyniosę z kuchni trochę lodu i zrobimy ci kompres – podchwyciła Iza, zrywając się do pionu. – Leż, nie ruszaj się, zaraz przyniosę wszystko, co trzeba!

Majk mruknął coś pod nosem, być może był to protest, ale Iza, udając, że nie zwróciła na to uwagi, szybkim krokiem wyszła na korytarz. Skołowana, niezdecydowana, co powinna mu odpowiedzieć, postanowiła zrobić wszystko, żeby nie zaangażować się zbyt mocno w ową „terapię”, o której dziś być może nazbyt niefortunnie sobie przypomniała. Z drugiej strony współczucie, jakie żywiła względem tego sympatycznego i zawsze tak dla niej życzliwego człowieka, a także głębokie poczucie solidarności w cierpieniu złamanych serc, które ogarnęło ją już za czasów pierwszej popijawy Majka i ich pierwszej rozmowy na ten temat, nie pozwalało jej wycofać się zbyt ostentacyjnie. Do tego dochodziło owo wyjątkowe, wręcz irracjonalne zaufanie, jakim ją obdarzył… Jakim potwornym brakiem serca musiałaby się wykazać, żeby odtrącić jego prośbę, w dodatku dotyczącą najdelikatniejszej z delikatnych sfer ludzkiego serca!

I zresztą… było jeszcze coś. Tamten straszny grudniowy dzień, kiedy oślepiona łzami, biegnąc przed siebie, wpadła na nieznajomego przechodnia i odbiwszy się od niego, omal nie skończyła pod kołami samochodu… To był przecież on. Majk. Odkąd dowiedziała się, że to on uratował ją wtedy przed poważnym wypadkiem, na dnie duszy wciąż tliła jej się świadomość, że zawdzięcza mu coś więcej niż dobrze płatne miejsce pracy i że jest to zobowiązanie zupełnie innej rangi i treści. Zobowiązanie duchowe… i moralne. Jakże mogłaby odtrącić go teraz, kiedy tak bardzo potrzebował jej pomocy, kiedy sam o nią prosił? Jakie miałaby prawo do okazania mu takiej niewdzięczności?

Wychodząc z kuchni, gdzie z rąk kucharek szybko otrzymała lód w szklanej miseczce oraz czystą ścierkę do naczyń, natknęła się na Antka niosącego do magazynku zwój kabli i skrzynkę z narzędziami.

– I jak tam? – zagadnął ją w przelocie. – Zwozimy go na chatę?

– Załatwiam to z nim dyplomatycznie, ale nastawcie się z Chudym, że to będzie dopiero po zamknięciu lokalu – odparła, ruchem głowy wskazując na niesiony w rękach lód. – Na razie zrobię mu kompres, głowa strasznie go boli… Jak ogarniecie wszystko, zajrzyjcie do nas i razem coś wykombinujemy, żeby go pozbierać, okej?

– Okej – westchnął Antek, po czym przybliżył się do niej i dodał poufnym tonem. – Ale powiedz, Iza, z Krawczykiem wszystko dobrze? Czy jakiś dym mu robi?

– Nie, z Krawczykiem wszystko gra – zapewniła go, odwracając oczy.

– Źle z nim ostatnio – pokręcił głową Antek. – Chodzi mi o szefa… Chyba coś go ostro gryzie, bo za często zagląda do tego kielicha… za często i za głęboko… Kiedyś tak nie było, owszem, wypił sobie czasami, ale ma mocną głowę i zawsze umiał postawić sobie szlaban. Nie doprowadzał się do takiej ruiny… Ech, czarno to widzę…

– W jakim sensie czarno? – zapytała cicho Iza.

– No, ogólnie… Jeśli on się stoczy, to i firma padnie, bo przecież Anabella to szef – wyjaśnił jej ponuro Antek. – Bez niego to by już nie był ten lokal, kto by go zresztą poprowadził? Przecież to od początku do końca jego dzieło… I taki sukces! Mamy teraz szczytową fazę rozwoju, popularność klubu rośnie, a on akurat odwala takie numery… Ech! – westchnął ciężko. – No, ale nic… nie zatrzymuję cię już, Iza, leć go reanimować. Po drugiej przyjdziemy tam do was z Chudym i zgarniemy go do samochodu nawet na siłę…

Odszedł w stronę magazynku, kręcąc głową z zafrasowaną miną.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XX (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz