Anabella – Rozdział XX (cz. 9)

– Niezwykły zbieg okoliczności – zauważyła z namysłem Iza. – Wychodzi na to, że i w moim przypadku, i w twoim kojarzy nam się z nimi to samo. Włosy, gest ich odgarniania…

– A do tego imię – dopowiedział Majk.

– Tak, to prawda – przyznała z westchnieniem. – Twoje imię też…

– I twoje – dodał cicho.

Iza spojrzała na niego zaintrygowana.

– Moje? – szepnęła z niedowierzaniem. – Chcesz powiedzieć, że ona też ma na imię Izabella?

– Tylko na drugie – odparł spokojnie Majk. – Ale jednak… przyznasz, że taki zbieg okoliczności nie mógł nie dać mi do myślenia.

– Rzeczywiście – pokręciła głową w zadziwieniu. – Niesłychane…

– Tak. To jest ostatnia kropla, która dopełnia tej czary – stwierdził filozoficznie. – Jak by to powiedziała moja babcia, Bóg zesłał mi cię na ratunek… Bóg czy nie Bóg – dodał z przekąsem. – Zakładając, że taki facet w ogóle istnieje…

– Nie wierzysz w Niego? – przerwała mu Iza, jednocześnie z zaciekawieniem rejestrując jego wzmiankę o babci, o której już raz wspomniał pan Szczepan.

– Sam nie wiem – wzruszył lekko ramionami. – On może i jest… pewnie tak, inaczej ten świat nie miałby sensu. Sprawiedliwy to nie jest na pewno, zawsze zresztą kłócimy się o to z babcią… Ale co do ciebie… sam muszę przyznać, że tu działa jakaś siła, której nie rozumiem. Bo to nie są przypadki, elfiku, mówiłem ci to już kilka razy. Nawet ten twój… francuski – skrzywił się niemiłosiernie, znów podnosząc dłoń do czoła.

– Francuski? – zdziwiła się Iza. – A co to ma do rzeczy?

– Ma – westchnął. – Gdybyś studiowała jakiś niemiecki, hiszpański czy chiński… olać. Ale akurat francuski… Powiedz mi – dodał, zerkając na nią spod oka. – Lodzia rozmawiała już z tobą o tych Belgach?

– Tak – potwierdziła Iza, nieco zdziwiona tą nagłą zmianą tematu. – No rzeczywiście… poprosiła mnie o wsparcie językowe. Dla mnie to akurat świetna sprawa, będę miała okazję, żeby poćwiczyć język w terenie… Mówiła, że osiemnastego organizują imprezę tutaj, w Anabelli, i że poprosi cię, żebyś zwolnił mnie z obowiązków też na dwa kolejne wieczory.

– Zgadza się, już jej to obiecałem – przyznał spokojnie Majk. – Zresztą w któryś tam dzień wszyscy razem mamy jechać do Nałęczowa, nie mówiła ci o tym?

– No tak… mówiła. Oczywiście obie moje zaległe zmiany odrobię w innym terminie, daty ustalę sobie z Basią – zapewniła go skwapliwie. – A powiedz mi przy okazji… ty znasz dobrze tych Belgów?

– Znam… ale tylko jednego – odparł wymijająco. – Ci dwaj nowi mają tu być pierwszy raz. Podobno bardzo chcą zobaczyć Polskę, a przy okazji popodrywać polskie dziewczyny – uśmiechnął się z pobłażaniem. – Pablowi to się bardzo nie podoba, bo ubzdurał sobie, że jednemu z nich Lodzia wpadła w oko, kiedy w zimie byli w Belgii, i że teraz facet nieprzypadkowo wybiera się z Anią i Jean-Pierrem do Lublina. Ech, frajer… ten to dopiero ma problemy!

– Taki jest zazdrosny? – uśmiechnęła się Iza.

– Jak cholera – pokiwał głową Majk. – Momentami to zahacza aż o schizę. Jak nigdy w życiu nie bywał zazdrosny i sam pamiętam, jak dziwił się innym, że w ogóle coś takiego mogą czuć, tak teraz, kiedy chodzi o jego gwiazdeczkę, pozabijałby od ręki wszystkich facetów, którzy tylko spojrzą na nią z zainteresowaniem… a co się dziwić chłopakom, skoro młoda jest diabelnie ładna! – zaśmiał się lekko.

– To prawda – szepnęła z przekonaniem Iza.

– Zachowuje się prawie jak ten… jak mu tam było, cholera… wiesz, ten murzyn od Szekspira… Otello! No, może nie do końca tak jak tamten, ale jednak… Ja go znam od lat i to jest u niego aż nienormalne… Tylko nie mów mu przypadkiem, że tak plotkuję na jego temat – zastrzegł, zerkając na nią z niepokojem. – Ani jemu, ani Lodzi.

– Jasne, Majk, nie martw się o to – zapewniła go szybko Iza, odgarniając mu troskliwym gestem włosy ze spoconego czoła. – Wszystko, o czym rozmawiamy, zostaje między nami, bez względu na to, czego dotyczy. Obiecuję ci to raz na zawsze. Jeśli chcesz, możemy nawet zrobić z tego kolejny warunek naszego trybu terapii.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XX (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz