Anabella – Rozdział XXI (cz. 1)

– Tak, Izunia – mówiła z satysfakcją Amelia, sięgając po serwetkę i wycierając sobie usta po zakończonym właśnie świątecznym śniadaniu. – Mamy już wszystkie dokumenty, musimy jeszcze tylko zapłacić Andrzejczakowej dwie ostatnie raty, ale do czerwca powinniśmy mieć to z głowy i ziemia będzie w stu procentach nasza.

– To jakieś szaleństwo – pokręciła głową Iza. – Aż nie mogę uwierzyć, że unieśliście taki wydatek! Przecież jeszcze pół roku temu…

– Właśnie pół roku temu zaczęła się dobra passa – wszedł jej w słowo Robert. – Nie ma wątpliwości, że to głównie dzięki inwestycji Krzemińskich. Ich robotnicy mieszkają tu od poniedziałku do soboty i muszą zaopatrzyć się we wszystko, a spodobało im się kupować u nas, bo nie jest tak drogo jak w mieście. Ale ostatnio coraz więcej ludzi przyjeżdża też spoza Korytkowa… Mam wrażenie, że zakupy u nas to jest dla nich pretekst, żeby podejrzeć postępy na budowie i mieć o czym plotkować. Krzemińskich zna przecież cała okolica, więc nic dziwnego, że ludzie są ciekawi, co to za nowa inwestycja. A my tylko na tym korzystamy.

– I liczymy, że to dopiero początek – dopowiedziała z uśmiechem Amelia.

– Właśnie – przytaknął Robert. – Wszystko na to wskazuje.

– Wariaci… – szepnęła Iza, przenosząc z jednego na drugie wzrok, w którym niedowierzanie mieszało się z podziwem.

– Trochę zaniepokoiła nas ta sprawa ze starym Krzemińskim – ciągnął Robert, dopijając swój kompot. – Osobiście nie przepadam za nim, ale przecież po ludzku żal człowieka, że takie problemy zdrowotne mu się przyplątały. Tak czy inaczej interes docelowo ma prowadzić młody, więc ta inwestycja już i tak jest przesądzona, muszą ją dokończyć.

– A jak… zdrowie pana Krzemińskiego? – zapytała ostrożnie Iza.

– Już chyba w porządku – odparła rzeczowo Amelia. – Na święta zwieźli go ze szpitala do domu, ale na razie musi dużo odpoczywać i trochę czasu minie, zanim będzie mógł w pełni wrócić do pracy. Póki co pomaga im syn, ale Krzemińska chce, żeby mimo wszystko skończył studia w terminie, więc młody do wakacji będzie musiał jedną nogą być w Korytkowie, a drugą na tych studiach… a ty wiesz, Iza, że on podobno teraz studiuje w Lublinie? – przypomniała sobie.

– Tak… słyszałam o tym – przyznała obojętnym tonem Iza.

– Dorotka mi mówiła, widziałyśmy się ostatnio. Ona zna na wylot wszystkie plotki z Korytkowa, Kowalikowa kabluje jej na bieżąco, a teraz przecież wszyscy o Krzemińskich tylko gadają… No i powiedziała mi, że od tamtego roku ten ich Michał przeniósł się z Warszawy na studia do Lublina, na taki sam kierunek. Jakiś ekonomiczny czy menedżerski…

– Zarządzanie – wtrącił Robert.

– A tak, zarządzanie, dziękuję ci, skarbie – uśmiechnęła się Amelia. – Zdziwiło mnie to, bo myślałam, że on nadal siedzi w stolicy, a tu się okazuje, że jednak wylądował w Lublinie. No, ale mniejsza o to. W każdym razie młody od dawna ma z rodzicami na pieńku… mówiłam ci chyba, że Krzemińscy chcieli go wyswatać z córką znajomego biznesmena z Grójca?

– Tak, rzeczywiście, mówiłaś kiedyś – wydusiła z siebie Iza.

– A mówiłam ci, co było dalej?

Iza pokręciła głową przecząco, starając się zachować kamienną twarz.

– Otóż nic im z tego nie wyszło! – zaśmiała się Amelia. – Chłopak zbuntował się i oznajmił ojcu, że nie ma takiej opcji… i że w ogóle w najbliższej przyszłości nie planuje żadnych matrymonialnych kroków, bo chce na spokojnie zrobić studia magisterskie. No i rozpętała się afera…

– Afera? – zdziwiła się uprzejmie Iza, której duszę na tę nowinę ogarnęła głęboka ulga.

– Tak, wyobraź sobie – pokiwała głową Amelia. – Ja sama byłam zdziwiona. Nawet zapytałam Dorotkę, co w tym takiego niezwykłego, że młody chłopak nie pali się do żeniaczki w wieku dwudziestu dwóch lat, tylko najpierw chce spokojnie dokończyć studia, zdobyć wykształcenie, ustawić się w życiu… A ona mi na to, że to nie o to chodziło i że Krzemińscy pewnie w ogóle by się go nie czepiali, gdyby nie to, że on tę dziewczynę… – urwała, jakby wahając się, w jaki sposób powinna się wyrazić.

– Zbałamucił – podpowiedział jej spokojnie Robert.

– O właśnie! – podchwyciła Amelia. – Widzisz, kochanie, dzisiaj ciągle musisz mi podsuwać odpowiednie słowa! Zbałamucił… jak to fajnie brzmi!

Roześmiali się oboje, rozbawieni tym eufemistycznym określeniem, zaś Iza, choć wcale nie było jej do śmiechu, zawtórowała im dla fasonu.

– W każdym razie właśnie o to chodzi – podjęła po chwili wesołym tonem Amelia. – Dorotka co prawda nie wie, do jakiego stopnia zbałamucenia tam doszło, ale pewne jest, że młody nie omieszkał skorzystać z okazji… No i cóż… dziewczyna się zaangażowała, wzięła plany rodziców na poważnie, już nawet z matką jeździła do Warszawy suknie ślubne oglądać… więc kiedy ten Michał z nią zerwał, wpadła w wielką rozpacz i depresję. W konsekwencji jej ojciec zrobił staremu Krzemińskiemu awanturę, pokłócili się i nie dość, że współpraca z Grójcem definitywnie się skończyła, to jeszcze tamten odgrażał się jakimś sądem…

– Oczywiście nie z powodu tych amorów – zaznaczył Robert. – Mieli tam jakieś inne przekręciki, na które tamten przymykał oko, dopóki sprawy nie stanęły na ostrzu noża.

– Ale to się chyba i tak w końcu rozmyło – dokończyła Amelia. – Tyle tylko, że kontakt biznesowy padł, a Krzemiński zyskał kolejnego wroga. No i co… Młody dostał od ojca po uszach, zresztą już od jakiegoś czasu mieli napięte stosunki, praktycznie nie zaglądał do Korytkowa… Ale teraz stary dostał tego wylewu i Michał musiał przyjechać pomóc matce… więc chyba już się pogodzili po tej aferze z Grójcem. No i widzisz, Izunia? Tak bym mogła godzinami opowiadać ci plotki i ploteczki, ale co ty tam będziesz słuchać o Krzemińskich… Zaraz ubierzemy się i pójdziemy na spacer, co ty na to? Pokażemy ci z Robciem, gdzie dokładnie przebiega granica naszej nowej działki, sama zobaczysz, że to jest całkiem spory teren!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XXI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz