Anabella – Rozdział XXI (cz. 10)

Dziewczyna już od rana przygotowywała sobie w myślach wykład, jaki miała zamiar zrobić Kacprowi, aby, korzystając z wpływu, jaki w istocie zdawała się mieć na tego niesfornego chłopaka, choć odrobinę trafić mu do sumienia. Dlatego teraz w zwięzłych i treściwych słowach zarysowała mu nie tylko wady jego postępowania i ewentualne skutki, jakie mogło ono przynieść w nieodległym czasie, ale również czarną perspektywę całej jego przyszłości, o której, jak podkreśliła, powinien wreszcie zacząć myśleć.

– Stryjowi to ty możesz nie wierzyć – mówiła poważnym tonem. – Ale powiedz, nie dziwi cię ani trochę, że i ja mówię to samo co on? Przecież jestem młodsza nie tylko od niego, ale nawet od ciebie! I jeśli nie wierzysz jemu, to uwierz mnie i zacznij wreszcie coś ze sobą robić, bo ja niestety przepowiadam ci, że to się bardzo źle skończy. Wiesz przecież, że cię lubię, Kacperku – dodała łagodniej. – Gdyby tak nie było, nie gadałabym ci tego wszystkiego. Ale lubię cię i nie chciałabym, żebyś narobił sobie jakichś niepotrzebnych kłopotów… Sam widzisz, że już teraz masz problem w pracy, a co będzie, jak to zacznie się powtarzać?

– No wiem… – westchnął Kacper, który dotąd słuchał jej w karnym milczeniu.

– Stryj też chce dla ciebie dobrze – ciągnęła perswazyjnie Iza. – Przecież on tego nie mówi tylko po to, żeby się czepiać. Jesteś synem jego rodzonego brata, więc twoje dobro naprawdę leży mu na sercu. Przemyśl to wszystko, dobrze? Ja już nawet nie mówię o tych dziewczynach, bo skoro same tak chcą, to cóż… Ale jeśli chodzi o alkohol, to naprawdę musisz z tym uważać.

– Wiem – powtórzył ze zmieszaniem Kacper. – Rzeczywiście narąbałem się wczoraj jak świnia, przegiąłem trochę pałę… Ale widzisz – dodał z ożywieniem – to wszystko przez to, że ta ruda Aśka… czy tam Baśka… namówiła moją Renię, żeby poszła z nią potańczyć w sąsiednim lokalu. Bo w tym naszym nie ma potańcówek, za mało miejsca… No i takich dwóch się przystawiło, a potem Renia przyszła do mnie i powiedziała, że cześć, baj-baj, bo idzie dzisiaj z tamtym. Ech, ale się wściekłem! – na to wspomnienie oczy Kacpra cisnęły błyskawice, a dłonie odruchowo ścisnęły się w pięści. – Chciałem mu od razu ryja skuć, ale Renia stanęła między nami i powiedziała, żebym się od niego odwalił, bo i tak już jej się znudziłem…

Iza siłą stłumiła cisnący jej się na usta rozbawiony uśmiech.

– Ty wiesz, jak to mnie zabolało?! – ciągnął ponuro Kacper. – Jakby mi po gębie dała! Wiadomo, dla mnie tam nie ma różnicy, bo jak nie Renia, to Justynka, albo Bożenka… wszystko jedno. Ale zabolało mnie, że przegrałem z tamtym! To był taki mały, chudy fiejo z brylantyną na włosach, jednym kopem bym go rozgniótł… a ona mi mówi, że woli jego! Nooo… to mnie ubodło jak cholera! – głos znów zadrgał mu od tłumionego gniewu. – Aż mi się czerwono zrobiło przed oczami! Jakbym go złapał go za fraki, to jedną ręką wyrzuciłbym śmiecia przez okno!

– Ale mam nadzieję, że nic mu nie zrobiłeś? – zaniepokoiła się Iza.

– Nie zrobiłem – mruknął lekceważąco Kacper. – Nie było warto… Adaś wytłumaczył mi, żebym odpuścił, bo jak kobieta sama woli tamtego, to i tak nic nie da się zrobić, a tylko ręki szkoda. No to odpuściłem… ale taki zły byłem, że nie wiem. Na szczęście Adaś dobry chłopak, kumplowi nie da zginąć. Zaraz zaczął mnie pocieszać, pogadaliśmy sobie jak mężczyzna z mężczyzną, czyściochę postawił… No co? Obaliliśmy litra we dwóch, to od razu lepiej mi się zrobiło…

– Ech, Kacper! – pokręciła głową Iza, z trudem utrzymując powagę. – Czyli jednak znowu wychodzi na to, że wszystko przez te twoje kobiety?

– No… w sumie tak – rozłożył ręce. – Adaś też mi tłumaczył, że z babami to nigdy nic dobrego, a tylko same kłopoty… No dobra, zgoda, nie powiem, że nie. Ale co ja poradzę na to, że wszystkie mi się podobają i nie umiem bez nich żyć? – westchnął filozoficznie, po czym nagle podszedł do Izy, przyciągnął ją do siebie i przytulił. – No, chodź do mnie, mała… Ty też mi się podobasz – zapewnił ją z powagą. – Tak było od początku i to się nie zmieniło. Teraz nawet podobasz mi się jeszcze bardziej. Ostatnio taka laska się z ciebie zrobiła, że mucha nie siada! Nie ma porównania do tego, co było na jesieni, chociaż ja już wtedy zauważyłem, że masz super piękne oczy. A ja się na kobiecych oczkach znam – zamruczał jej zmysłowo do ucha. – W niejedne już patrzyłem, ale te twoje to… mmm…

– Kacper, przestań, pognieciesz mi bluzkę! – roześmiała się Iza, uwalniając się z jego uścisku i żartobliwym gestem odpychając go od siebie. – A idź, świntuchu! Jesteś kompletnie niereformowalny, przypadek beznadziejny, po prostu ręce człowiekowi opadają! Jak ja nie mogę się doczekać, kiedy ty wreszcie porządnie się zakochasz! Mam nadzieję, że to będzie już niedługo… A teraz wynoś mi się stąd, bo muszę się wybrać, za piętnaście minut wychodzę!

– Ale nie gniewasz się na mnie? – upewnił się Kacper, cofając się posłusznie o pół kroku.

– Nie gniewam się – zapewniła go Iza. – Ale tylko pod warunkiem, że ten nocny wjazd po pijaku już się nigdy więcej nie powtórzy!

– Nie powtórzy się – obiecał z powagą. – Będę się pilnował, masz na to moje słowo, a wiesz przecież, że ja jestem człowiek honoru i…

– Dobra, zjeżdżaj mi stąd, człowieku honoru! – zaśmiała się Iza, wypychając go czym prędzej za drzwi. – Trzymam cię za słowo i nie gniewam się, ale teraz idź już, naprawdę nie mam ani minuty… Aha, i pamiętaj, dokończ na kolację to swoje spaghetti! Pogadamy jutro!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz