Anabella – Rozdział XXI (cz. 4)

Potężne trzaśnięcie drzwiami oznajmiło śpiącym domownikom oraz prawdopodobnie połowie kamienicy, że Kacper wrócił do domu po nocnej balandze. Po chwili z przedpokoju dobiegł huk wkopywanych do kąta butów, któremu towarzyszył stek mamrotanych pod nosem siarczystych przekleństw. Wyrwana gwałtownie ze snu Iza odruchowo usiadła na łóżku, nie otwierając oczu. Miała nadzieję, że za chwilę wszystko się uspokoi, Kacper pójdzie do siebie i jak to zazwyczaj bywało, znów zapadnie błoga cisza, a ona będzie mogła opaść na poduszkę i spokojnie kontynuować sen. Jednak tym razem stało się inaczej.

Potworny rumor dochodzący zza drzwi i połączony z kolejną serią przekleństw zaświadczył o tym, że w przedpokoju nastąpiła jakaś katastrofa, co natychmiast zerwało na nogi nie tylko Izę, ale również pana Stanisława. Oboje w jednym momencie otworzyli swoje drzwi i przecierając zaspane oczy, z przerażeniem ujrzeli, jak pijany w sztok Kacper gramoli się na podłodze przywalony zerwaną ze ściany szafką na czapki i rękawiczki, której widocznie chciał się przytrzymać, a która nie wytrzymała jego ciężaru.

– Kacper, czyś ty zwariował! – wykrzyknął ze zgrozą gospodarz.

Podbiegł do niego, usiłując zdjąć z jego pleców szafkę, która przygniatała go do podłogi, a ponieważ Iza również rzuciła się do pomocy, dzięki wspólnym wysiłkom szybko udało się odstawić na bok ciężki mebel z litego dębowego drewna, uwalniając ciskającego wciąż przekleństwami chłopaka.

– Kacper, cisza! – huknął pan Stanisław. – Nie klnij mi tu przy pani Izie, szczylu jeden!

Iza z troską nachyliła się nad Kacprem, usiłując pomóc mu wstać.

– Nic ci się nie stało? – zapytała z niepokojem.

Ostrożnie podniosła mu głowę, by sprawdzić, czy nie podbił sobie oka albo czy nie odniósł innych tego typu obrażeń, lecz wtedy w twarz buchnął jej nieprzyjemny zapach mieszaniny potu i mocnego, strawionego alkoholu. Cofnęła się odruchowo.

– Eeee… nie – wymamrotał Kacper. – Luz… jestem, kurde… komandosem…

– Komandosem! – prychnął pan Stanisław, dając Izie znak, żeby pomogła mu podnieść go z podłogi. – Pijakiem, moczymordą jesteś, gówniarzu, a nie komandosem! Taki cyrk przy pani odstawiać… wstyd! Czekaj, ja twojemu ojcu wszystko powiem! Kto to widział, żeby tak się skuć! I jak ty rano wstaniesz do roboty, menelu jeden?

– A stryj… to się tylko czepia – wybełkotał niewyraźnie Kacper, podnosząc się z pomocą Izy i gospodarza do pozycji klęczącej. – Że raz sobie trochę golnąłem… i co? Nie wolno, kurde bele?… Literka na spółę… z Adasiem… no co?… robota nie zając…

– Kacper, nie gadaj, tylko spróbuj wstać – przerwała mu rzeczowo Iza. – Musimy zapakować cię do łóżka, i to szybko! Nie będziemy tu debatować przez dwie godziny, ja też muszę rano iść na zajęcia.

– Właśnie, szczylu! – podchwycił z niesmakiem gospodarz. – Rozbijasz się po nocy, tłuczesz, meble zrzucasz, ludziom spać nie dajesz… Wstawaj mi zaraz z tej podłogi! No już! Zjeżdżasz natychmiast spać!

Kacper zamamrotał coś niewyraźnie pod nosem i nie podejmując nawet próby podniesienia się do pionu, na czworakach zawlókł się do swojego pokoju. Tam, przy wydatnej pomocy swoich towarzyszy, wgramolił się na łóżko i legł w nim nieruchomo w pozycji na wznak. Nie minęła minuta, a zasnął głęboko, co zostało oznajmione światu głośnym, świszczącym pochrapywaniem.

– Ja sam nie wiem, jak mam panią za niego przepraszać, pani Izo – pokręcił głową pan Stanisław, przyglądając się z dezaprobatą śpiącemu bratankowi. – Druga w nocy, zbudził panią, szafkę zwalił… A kto teraz będzie ją wieszał, to ja nie wiem…

– On ją powiesi, panie Stasiu – zapewniła go stanowczo Iza. – Sam zrzucił, to sam powiesi, już ja tego dopilnuję. A jak tylko wytrzeźwieje, postawimy mu jakieś ultimatum, bo tak dalej być nie może. Przecież on niedługo stoczy się do rynsztoka! Rano nie ma szans, żeby zwlókł się do pracy w takim stanie…

– Właśnie – westchnął pan Stanisław. – Jak tak dalej pójdzie, to wywalą go za pijaństwo i gdzie on potem porządną robotę znajdzie? Jeszcze te kobitki to pal licho… nie podoba mi się to, ale co zrobić, młody chłopak, to i wyszaleć się musi… Ale ta wódka? On już sobie od dawna popija, ale jeszcze nie pamiętam, żeby kiedyś spił się aż tak jak dzisiaj! To się kiedyś naprawdę źle skończy… Pani Izo, a może pani by z nim porozmawiała? – dodał prosząco. – Pani jedna ma na niego wpływ, mnie ten gówniarz w ogóle się nie słucha. Ani mnie, ani ojca czy matki… już pani najprędzej. Niechże pani mu powie do słuchu, może się opamięta, przecie to nie jest zły chłopak…

Iza uśmiechnęła się smutno, przypominając sobie mimochodem upojonego brandy Majka i podobne słowa, które padły z jego ust. Tylko z tobą mogę o tym gadaćTy będziesz moją terapeutką. Ty, elfiku, tylko ty

„Tylko ja” – pomyślała z melancholią. – „Terapeutka, wychowawczyni, pomocnica… specjalistka od czarnej roboty… tak, to cała ja. Ale cóż, nie ma sprawy, dobra ciocia Iza jest zawsze do usług. Taki już widać mój los…”

– Porozmawiam z nim – obiecała. – Teraz będę miała kilka bardzo zajętych dni, więc możemy się mijać, ale jak tylko dopadnę go trzeźwego, to pogadam z nim poważnie, bo ja też już nie mogę na to patrzeć. Ale teraz zostawmy go, panie Stasiu… niech śpi sobie spokojnie, a rano, jak lepiej się poczuje, ma naprawić tę szafkę. Niech pan mu to przekaże jako żądanie ode mnie i niech pan sam nawet nie próbuje tego dotykać! – zastrzegła. – A teraz wracamy spać, już wpół do trzeciej, przecież nie będziemy przez niego zarywać całej nocy!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XXI (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz