Anabella – Rozdział XXI (cz. 6)

Choć od kilku tygodni Daniel nie dzwonił, jakby wyczuwając, że nie sprawi jej tym przyjemności, a na święta wysłał do niej tylko jednego smsa z życzeniami, Iza podświadomie obawiała się tego spotkania. Jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, że prędzej czy później i tak przypadkowo wpadną na siebie na uczelni i że w końcu będzie musiała umówić się z nim na dłużej, zgodnie z tym, co obiecała mu w marcu. Perspektywa ta była dla niej męcząca, nie umiała jednak zerwać z nim kontaktu, rozdarta pomiędzy szczerą sympatią, jaką czuła do tego chłopaka, a świadomością, że dla jego dobra pod żadnym pozorem nie powinna pozwolić mu zaangażować się w uczucie, którego sama nie umiałaby mu odwzajemnić. Trzymała zatem względem niego zachowawczy dystans w nadziei, że sprawa powoli rozejdzie się po kościach, a zniechęcony jej obojętnością chłopak zrezygnuje z ubiegania się o jej względy i w naturalny sposób poszuka szczęścia gdzie indziej.

Jednak oblicze Daniela nie wskazywało bynajmniej na to, by owa nadzieja miała jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości. Stał przed nią z twarzą rozjaśnioną radością i wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany, zdając się zupełnie nie zauważać, że Iza była w towarzystwie koleżanki. Marta, która teraz również odwróciła się do nich, zdziwiona wyrazem zachwytu na twarzy chłopaka, zerknęła badawczo najpierw na niego, a potem na Izę, zaś w jej zgaszonych i podkrążonych oczach pojawił się płomyczek dyskretnego zaciekawienia.

Iza z kolei tylko pozornie patrzyła na Daniela, gdyż w rzeczywistości całą jej uwagę przykuł Bartek, który od czasu ich ostatniego spotkania w Anabelli dość znacząco zmienił  się z wyglądu. Być może decydująca była radykalna zmiana fryzury i stroju, bowiem włosy ściął sobie bardzo krótko, po żołniersku, a zamiast standardowego ubrania składającego się z koszuli i dżinsów, miał na sobie czarny, obcisły golf i bojówki w szaro-biało-czarny wzór khaki. Kolorystyka ta oraz twarz, która w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wyraźnie mu wyszczuplała, sprawiały, że wydawał się wyższy niż zazwyczaj, a do tego jakby starszy i dojrzalszy.

„Bardzo mu to pasuje” – przebiegło jej przez głowę. – „Ciekawe, czy przeszło mu już tamto… mam nadzieję, że tak…”

Po kilku sekundach wzajemnego badania się wzrokiem, cała czwórka jakby się ocknęła i wymieniła konwencjonalne uśmiechy.

– Czekajcie, chłopaki, wy chyba jeszcze nie znacie mojej najlepszej koleżanki z roku? – zagadnęła wesoło Iza. – Poznajcie się, to jest Marta.

Obaj panowie podali po kolei rękę Marcie, wymieniając swoje imiona.

– Powiedz, co porabiasz, Iza? – zapytał Daniel, wciąż nie odrywając od niej rozpromienionych oczu. – Tyle razy już chciałem do ciebie zadzwonić, ale pomyślałem, że pewnie i tak na święta pojechałaś do siostry, więc nie chciałem zawracać ci głowy.

– Dobrze pomyślałeś, bo faktycznie dopiero przedwczoraj wróciłam do Lublina – uśmiechnęła się Iza. – A ty, jak widzę, już całkowicie wyzdrowiałeś? Wyglądasz jak okaz zdrowia. Bardzo się cieszę, to grypsko musiało ci naprawdę nieźle dokuczyć…

– Prawie trzy tygodnie byłem nie do życia – przyznał Daniel. – Tak mnie rozłożyło, że do samych świąt nie mogłem się pozbierać. Ale co tam, było, minęło, wróciłem już do formy i mam nadzieję, że teraz co najmniej do jesieni choroby mam z głowy… Pamiętasz, co mi obiecałaś? – zniżył nagle głos, patrząc na nią znacząco.

– Pamiętam – zmieszała się lekko Iza. – Oczywiście, że pamiętam…

– A powiedz, dzisiaj nie masz przypadkiem wolnego wieczoru? – przypomniał sobie w natchnieniu. – Przecież jest czwartek, a mówiłaś, że czwartki wieczorem masz wolne…

– Tak, ale dzisiaj akurat mam zajęte – przerwała mu szybko. – Muszę być w pracy… Mam ważne zadanie do wykonania, będę pomagać Lodzi w zabawianiu Belgów, którzy przyjadą na jej urodziny i mówią tylko po francusku…

Kątem oka zauważyła, że Bartek drgnął na wymienione przez nią imię.

– To Lodzia dzisiaj ma urodziny? – zdumiał się Daniel i popatrzył w zdezorientowaniu na kolegę. – Patrz, Bart, a nam na roku nic nie powiedziała…

– Może dziewczynom mówiła – odparł Bartek obojętnym, nieco chłodnym tonem.

Iza rzuciła na niego spod oka czujne spojrzenie i dostrzegła, że jego twarz lekko pobladła i przybrała kamienny, nienaturalny wyraz.

„Nie przeszło mu jednak” – stwierdziła smutno w myśli. – „Jemu też przydałaby się porządna terapia na uodpornienie…”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XXI (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz