Anabella – Rozdział XXI (cz. 8)

Urwała nagle i pobladła jak wapienna ściana, wpatrując się w przestrzeń obok ramienia Bartka. Zarówno Iza, jak i obaj ich towarzysze, odruchowo odwrócili się i spojrzeli w tę samą stronę, przy czym o ile panowie nie zauważyli tam nic niezwykłego, o tyle Iza, z góry domyślając się, o co chodzi, natychmiast w głębi holu wyłowiła wzrokiem sylwetkę Radka. Zmierzał właśnie w stronę wyjścia z budynku w roześmianym towarzystwie kilku koleżanek i kolegów, z których część po chwili skręciła do szatni, żegnając się z resztą uśmiechami i gestami dłoni. Radek zatrzymał się tyłem do nich kilkanaście metrów dalej, wciąż zajęty rozmową z dwiema koleżankami, zaś po chwili dołączył do niego jeszcze jeden kolega… Daniel ze zdziwieniem zauważył, że niezrozumiała zmiana, jaka zarysowała się przed chwilą na twarzy Marty, przeniosła się obecnie również na Izę.

„Misiu” – zaszumiało w jej głowie na widok najdroższej sylwetki. – „Kochany…”

– Przepraszam was… muszę coś załatwić – rzuciła drżącym głosem Marta.

Nie patrząc już na nikogo, szybkim krokiem podążyła w stronę grupki, która w międzyczasie przemieściła się o kolejnych kilka metrów i przystanęła teraz tuż przy wyjściu z budynku.

– No cóż – uśmiechnęła się blado Iza, zwracając się do swoich towarzyszy, choć kątem oka nieprzerwanie śledziła każdy krok i gest koleżanki. – Ja też będę musiała już iść, chłopaki, trochę się śpieszę…

– Jasna sprawa – przytaknął natychmiast Daniel. – Nie zatrzymujemy cię już, masz dzisiaj ważne zadanie bojowe… Opowiesz mi w niedzielę, jak ci poszło, okej?

– Okej – skinęła głową, omiatając tylko przelotnie wzrokiem jego twarz.

Nie widziała teraz już nic poza sceną rozgrywającą się przy drzwiach wyjściowych. Marta dołączyła właśnie do stojącej tam czwórki, która powitała ją wesołymi okrzykami, zaś Radek natychmiast objął ją ramieniem, schylił się ku niej i pocałował ją w usta. Z daleka wyglądali jak szczęśliwa, zakochana para, z wierzchu nie było widać w ich relacji żadnych oznak kryzysu ani napięcia.

Michał, który stał tyłem do Izy, podał Marcie rękę i zagadnął coś do niej, a kiedy ta ruchem głowy wskazała mu swoje poprzednie towarzystwo, odwrócił się i zerknął w ich stronę. Pod Izą ugięły się nogi… na krótką chwilę bowiem spotkały się ich oczy. Trwało to sekundę, może nawet niecałą, lecz dla jej duszy miał to być pokarm na długie tygodnie… Dostrzegłszy ją, Michał zawahał się jakby, jednak po chwili skinął jej tylko lekko głową i natychmiast odwrócił wzrok, wracając jak gdyby nigdy nic do przerwanej rozmowy.

Daniel i Bartek, którzy, naśladując Izę, pobiegli wzrokiem za Martą, wymienili między sobą rozbawione uśmiechy.

– Widzisz, stary, właśnie tak u kobiet wyglądają ważne sprawy do załatwienia – pokiwał głową Bartek, przybierając żartobliwy ton.

– Cóż! – zaśmiał się w odpowiedzi Daniel, ujmując dłoń, którą Iza odruchowo podała mu na pożegnanie. – To przecież całkowicie zrozumiałe! No, trzymaj się, Iza… odezwę się w niedzielę po południu.

Przytrzymał jej dłoń w swojej o kilka chwil za długo, usiłując zajrzeć jej w oczy. Dziewczyna jednak prawie nie zwracała na niego uwagi.

– Okej, trzymaj się, Daniel – odparła z konwencjonalnym uśmiechem, ledwie prześlizgując się wzrokiem po jego twarzy, a następnie równie powierzchownie zahaczając nim o twarz Bartka. – I ty też, Bartek. Fajnie było was zobaczyć. Miłego dnia, chłopaki!

Po czym odwróciwszy się szybko, ruszyła w stronę przeszkolonych drzwi, przez które właśnie wyszła na zewnątrz grupka Radka, Michała i Marty. Wiedziała, że już ich nie dogoni, nie miała zresztą takiego zamiaru. Skoro sam nie chciał z nią rozmawiać, narzucanie mu się byłoby najgorszym z możliwych pomysłów. Nie, tego nie zrobi, nie przekreśli w ten sposób swej coraz bardziej blednącej, ale nadal jeszcze żywej szansy… Chciała tylko choć kilka sekund dłużej popatrzeć na niego… ogarnąć raz jeszcze wzrokiem tę najukochańszą sylwetkę, której nie widziała od półtora miesiąca… sylwetkę, która oto znikała za rogiem budynku… Jeśli podbiegnie kilka kroków w tamtą stronę, może jeszcze go zobaczy!

Tak… Żegnał się właśnie z resztą kolegów, podając rękę Radkowi, który wraz z przytuloną do niego Martą poszedł chodnikiem w stronę przystanku, po czym sam skręcił w lewo, w jedną z wąskich uliczek miasteczka akademickiego, gdzie znajdowały się płatne parkingi. Po chwili definitywnie zniknął z oczu dziewczyny, która przez kilka sekund stała jeszcze i wpatrywała się tęsknie w miejsce, w którym błysnął ostatni kadr jego postaci, po czym z westchnieniem odwróciła się i ruszyła w przeciwnym kierunku – w stronę swojej stancji.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXI (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz