Anabella – Rozdział XXII (cz. 2)

Przyjazny ton jego głosu i delikatny zapach wody kolońskiej, który owionął ją przelotną mgiełką, natychmiast uspokoiły nadszarpnięte nerwy Izy i zredukowały ściskający ją za gardło stres. Myśl, że podejdzie do tego stolika i do tych nieznajomych ludzi razem z Majkiem, który jak zwykle ściągnie całą uwagę na siebie, pozwalając jej pozostać w tle, podziałała na nią niezwykle kojąco.

– Tak, szefie – odparła skwapliwie. – Jestem już w gotowości.

Majk pokręcił lekko głową, ale nic nie powiedział, tylko gestem dłoni wskazał jej, by poszła przed nim, po czym oboje wyszli z zaplecza i zwrócili się w stronę urodzinowego stołu. Kiedy dochodzili do celu, Iza celowo zwolniła kroku, by schronić się za jego plecami, zdeprymowana elegancko ubranym towarzystwem, które w międzyczasie powiększyło się o kolejne osoby. Byli to w większości ludzie w wieku Pabla, choć po chwili z ulgą zauważyła, że przy jednym z krańców stołu miejsce zajęli młodzi przyjaciele Lodzi – rudowłosa Nina oraz Julka ze swoim chłopakiem Szymonem, którzy rozmawiali obecnie z jakimś wysokim mężczyzną i jego towarzyszką o długich, kasztanowych włosach.

– Ooo, cześć, Majk! – zakrzyknęło radośnie towarzystwo, witając owacją szefa lokalu, który z szerokim uśmiechem na twarzy wykonał przez nimi zamaszysty ukłon i postawił na stole swoją salaterkę.

– Czekamy tu na ciebie jak na szpilkach, a ty przepadłeś gdzieś bez wieści, ofermo jedna! – rzuciła z wyrzutem jedna z kobiet, szczuplutka blondynka o delikatnej urodzie. – Zostałeś wytypowany do oficjalnego powitania solenizantów. Zaraz mają tu być, a my już myśleliśmy, że nie zdążysz!

– No co? Robiłem sałatkę – wyjaśnił jej wesoło Majk. – Ale już jestem i mogę pokłonić im się w imieniu was wszystkich… Mam wygłosić jakąś fajną mowę powitalną?

– Nie, Majk, lepiej nie! – zaśmiała się inna kobieta, szatynka o przyjemnej, sympatycznej twarzy. – Jakby co, to mów sam za siebie, ja nie chcę spalić się ze wstydu! Dominisiu, nie podpuszczaj go, bo jeszcze weźmie to na serio!

– Dlaczego nie? – zdziwił się jej towarzysz. – Ja nie widzę problemu. Niech chłopak rozwija się krasomówczo, nie podcinajcie mu skrzydeł!

– A co to za sałatka? – zaciekawiła się tamta, przechylając się nad stołem, żeby zajrzeć do salaterki. – Aaaa… czekaj! Twoja specjalność z serem i suszonymi pomidorami. Już dawno jej nie robiłeś, a była pyszna… pamiętam!

– Cześć, Iza! – rzuciła tymczasem przez stół Nina.

Obie z Julką pomachały rękami do stojącej cichutko z boku dziewczyny, co w naturalny sposób zwróciło na nią uwagę także pozostałych osób. Majk również przypomniał sobie o niej i dając jej znak, by podeszła bliżej, oficjalnym gestem wskazał ją swoim gościom.

– A, widzicie, gapa ze mnie, zapomniałem przedstawić wam Izę. To jest na co dzień moja kelnerka, ale dzisiaj chwilowo porzuca tę rolę i występuje jako dobra koleżanka Lodzi oraz jej nauczycielka od francuskiego.

– Ach! – podchwyciła blondynka, z życzliwym uśmiechem wyciągając rękę do Izy. – Miło mi, Dominika. Lodzia wspominała nam o tobie… Pamiętacie? To jest ta studentka z romanistyki, która pomogła jej się pozbierać, kiedy na początku ciąży zemdlała w łazience! Dobrze mówię, Majk?

– Tak jest – skinął głową. – To właśnie ona.

Ku zawstydzeniu Izy, która nagle stała się głównym obiektem zainteresowania, wszyscy zebrani po kolei podali jej rękę, wymieniając swoje imiona, które starała się choć częściowo zapamiętać, mimo że z wrażenia aż szumiało jej w głowie. Zarejestrowała tylko, że towarzysz Dominiki miał na imię Kajtek i chyba nawet był jej mężem, sympatyczna szatynka nosiła imię Asia, zaś para, która wcześniej rozmawiała z Niną, Julką i Szymonem, to byli Wojtek i Justyna. Personaliów pozostałych osób, które zbyt szybko i epizodycznie przewinęły jej się przed oczami, niestety nie zdołała zapisać w pamięci, do jej świadomości dotarła jedynie informacja, że część z nich była kolegami z pracy Pabla.

Na szczęście rozmowa szybko zeszła na inne tematy, a brylujący w towarzystwie Majk wdał się w zabawną sprzeczkę z Dominiką, Asią i Justyną. Wywołało to przy stole takie salwy śmiechu, że Iza, na którą nikt nie zwracał już uwagi, mogła odetchnąć z ulgą i przysiadła się do Niny i Julki, gdyż w ich towarzystwie czuła się najraźniej. Jednak ledwie dziewczyny zdołały zamienić ze sobą dwa słowa, rozgadane towarzystwo znów jak na komendę zerwało się ze swoich krzeseł.

– Są! Idą! – rzuciła z przejęciem jedna z kobiet.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1)

Dalsze części:

Rozdział XXII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz