Anabella – Rozdział XXII (cz. 9)

Iza i Victor wrócili do przerwanej rozmowy, tym razem podejmując wątek zainteresowań muzycznych.

– Uwielbiam słuchać francuskiej muzyki – powiedziała Iza, dolewając sobie soku. – Mam szczególną słabość do Joe Dassina. Kiedyś usłyszałam w radiu Et si tu n’existais pas i to był moment, od którego zaczęła się moja wielka miłość do języka i kultury francuskiej.

Et si tu n’existais pas, dis-moi pour qui j’existerais…* – Victor zanucił pierwsze takty wspomnianej piosenki i oboje roześmiali się.

– Ładnie śpiewasz – oceniła z uznaniem. – Pewnie i tę umiejętność wykorzystujesz w pracy z młodzieżą?

– Owszem – uśmiechnął się. – Chociaż takie klasyczne kawałki mniej ich interesują, wolą rap albo hip-hop… Zresztą sami też próbują tworzyć muzykę i pisać do niej tekst, a ja im w tym pomagam.

– Jasne – pokiwała głową. – Bardzo kreatywne zajęcie.

– A ty lubisz śpiewać, Isabelle?

– Bardzo lubię! – odparła wesoło. – Ale tylko pod prysznicem, kiedy nikt nie słyszy!

Znów roześmiali się oboje. Victor przyglądał jej się spod oka, popijając piwo.

– Wiesz… super się z tobą rozmawia – podjął po chwili milczenia. – Ale tak obserwuję cię od samego początku i mam wrażenie, że… nie pogniewaj się tylko za to, co powiem… że jesteś bardzo… hmm, poważną osobą.

– Poważną? W jakim sensie? – zdziwiła się Iza.

– W sensie takiego ogólnego zachowania… sposobu mówienia… nie wiem, jak to ująć – zawahał się. – Powiedz mi, czy popełnię wielką gafę, jeśli zapytam, ile masz lat?

– Ależ skąd! – uśmiechnęła się. – Jestem jeszcze w wieku, którego kobieta się nie wstydzi. W sierpniu skończę dwadzieścia dwa.

– Dwadzieścia dwa – powtórzył, kiwając lekko głową. – Ja mam prawie dwadzieścia sześć. Czyli jesteś ode mnie cztery lata młodsza. Ale jak porównam cię z moimi koleżankami i znajomymi dziewczynami… Zachowujesz się zupełnie inaczej. Jak co najmniej trzydziestolatka.

– No proszę! – roześmiała się Iza. – Czy to miał być komplement?!

– Oczywiście – przytaknął z powagą. – Mówię to w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu.

– Cóż… w takim razie dziękuję – odparła z lekkim zmieszaniem. – Może to dlatego, że…

Przerwał jej przeciągły aplauz reszty towarzystwa i tumult odsuwanych krzeseł, z których wszyscy zrywali się ze śmiechem.

– Co się dzieje? – zdziwił się Victor.

– Nie wiem – pokręciła głową równie zdziwiona Iza. – Zaraz zapytam, o co chodzi. Może będą już wnosić tort?

Jednak nie widziała jeszcze żadnych przygotowań do podania tortu urodzinowego, które zaplanowane było na znacznie późniejszą godzinę. Już miała zapytać o powód zamieszania siedzącą po jej drugiej stronie Ninę, ale nim zdążyła to zrobić, Majk klasnął w ręce i ogłosił donośnie, że zaprasza wszystkich na parkiet, gdzie solenizanci zatańczą dla gości „tradycyjnego już”, jak to ujął, walca.

– A kto chce i umie, niech do nas dołącza! – dodała wesoło Lodzia.

Wsunęła rękę pod ramię swojego męża, podnosząc na niego oczy, on zaś sięgnął po jej drugą dłoń i podniósł ją do ust, po czym ogarnął ją na chwilę ramieniem i czule ucałował we włosy. Iza z mimowolnym wzruszeniem obserwowała ten ciąg gestów, które kryły w sobie niewyrażalny słowami ładunek uczuć i które już po raz kolejny przywołały jej na pamięć obraz Roberta wyprowadzającego ze szczęściem w oczach z kościoła Amelię w białej sukni…

– Będą tańczyć walca – wyjaśniła Victorowi.

– Walca? – podniósł brwi z niedowierzaniem. – Tutaj?

– Właśnie ja też jestem zdziwiona – odparła zgodnie z prawdą Iza. – Ale tak powiedział przed chwilą mój szef, więc na pewno tak będzie.

– Ach, twój szef? Czyli Michel? – upewnił się, wskazując na Majka, który podszedł właśnie do Pabla i Lodzi, by ustalić szczegóły dotyczące zapowiedzianego tańca.

– Tak, Michel – skinęła głową z uśmiechem. – Pracuję u niego, tu, w tej restauracji.

– Faktycznie, Lea coś wspominała – przypomniał sobie Victor. – Nie skojarzyłem, że to tutaj… I co konkretnie robisz?

– Jestem kelnerką. Tyle że dzisiaj mam wolne i wyjątkowo jestem na urodzinach jako gość, ale w każdy inny dzień pracuję zwyczajnie na sali.

– Rozumiem… i jednocześnie studiujesz, tak? – zerknął na nią badawczo.

– Tak. Ale jestem dopiero na pierwszym roku. Po maturze miałam dwa lata przerwy.

(c.d.n.)


* Et si tu n’existais pas, dis-moi pour qui j’existerais (fr.) – A gdybyś nie istniała, powiedz, dla kogo ja bym istniał (pierwsze słowa wspomnianego utworu Joe Dassina).

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XXII (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz