Anabella – Rozdział XXIII (cz. 11)

Iza uśmiechnęła się i przechyliwszy głowę, położyła ją tak jak wcześniej na jego ramieniu. Znów owionął ją delikatny zapach eau de Cologne… Przez głowę przebiegła jej ulotna myśl, jak dobrze jest jej w objęciach tego człowieka, tak samo nieszczęśliwego jak ona, a przy tym ufającego jej tak mocno, że zwierzał jej się z najskrytszych tajemnic swojej duszy. Człowieka, który, choć z pozoru żył podobnie jak Kacper, w przeciwieństwie do niego na dnie serca skrywał głęboki pokład najwyższych uczuć i który tak doskonale rozumiał to, co ona sama przeżywała od wielu lat.

– Wracając do tematu, który wywołałaś – podjął po chwili Majk. – Neutralna relacja z tymi moimi kobietami to jest coś, na co jestem bardzo wyczulony, i cholernie skrupulatnie tego pilnuję. Kiedy widzę, że któraś zaczyna choć trochę się angażować, natychmiast zrywam z nią kontakt… dla jej dobra. Jeśli trzeba, mogę być przy tym wredny, niemiły, a nawet chamski. Jestem w stanie powiedzieć jej przykre, wręcz obraźliwe rzeczy, żeby tylko jak najszybciej wybiła mnie sobie z głowy. Właśnie po to, żeby jej nie skrzywdzić. Nie chcę dopuścić do tego, żeby ktokolwiek przeżywał z mojego powodu to, co ja sam przeżywam… bo wiem, że już nigdy nie umiałbym w nic wejść na poważnie.

– Rozumiem to – pokiwała skwapliwie głową Iza. – Dlatego właśnie zapytałam, bo ja mam to samo. Albo on, albo nikt.

– No właśnie – uśmiechnął się smutno. – Jak możesz się domyślić, to wszystko bardzo ogranicza moje pole manewru, bo mam do czynienia tylko z kobietami dość specyficznego pokroju. Tych z wrażliwą duszą i z zasadami nie tykam z założenia… za bardzo je szanuję, żebym ważył się namieszać którejś z nich w głowie. Ale niestety czasami zdarza się… i to się dzieje poza mną… że taka wartościowa dziewczyna zwróci na mnie uwagę i zaczyna powoli wsiąkać. Jestem bardzo wyczulony na takie rzeczy, więc szybko to zauważam. I wtedy jest najciężej – westchnął.

– Pewnie miałeś tak z niektórymi pracownicami z Anabelli? – zagadnęła, przypominając sobie to, co opowiedziała jej kiedyś Wiktoria. – Słyszałam, że były tu kelnerki, które odchodziły z pracy, bo niefortunnie zakochały się w szefie…

– Ech! – westchnął znowu i pokiwał głową. – Widzę, że plotkarstwo w zespole kwitnie jak konwalia na wiosnę. Cóż, elfiku… było tak, niestety. To były jedne z najtrudniejszych chwil w moim życiu, choć wydaje mi się, że w każdym z tych przypadków zdążyłem zareagować w porę. Ale to nigdy nie było przyjemne, długo miałem po tym kaca i wyrzuty sumienia… Zresztą pewnie sama wiesz, jak to jest, prawda? – zerknął na nią. – Ładna z ciebie dziewczyna, więc podejrzewam, że też miewasz czasami takie dylematy.

– Miewam – przyznała smutno, przypominając sobie rozświetlone czułością oczy Daniela. – Na pewno nie tak często jak ty, ale wiem, o czym mówisz. I nie musisz mi tłumaczyć, jakie to jest trudne, bo przecież w grę wchodzą uczucia drugiego człowieka. Ale z tym nie da się nic zrobić, można tylko starać się minimalizować straty… a i to nie zawsze wychodzi.

Choć wcześniej nie poświęcała tej kwestii za wiele czasu i uwagi, teraz szarpnęły nią nagłe wyrzuty sumienia na myśl o tym, że do tej pory nie potrafiła jasno odtrącić Daniela, a nawet umówiła się z nim na telefon i kolejne spotkanie, w ten sposób podsycając tylko bez sensu jego nadzieje.

„Tak nie powinno być” – pomyślała stanowczo. – „Muszę to uregulować, i to jak najszybciej, zanim będzie za późno!”

– Zgadza się – przyznał Majk. – Ogólnie mam wrażenie, że ty jesteś psychicznie dużo silniejsza ode mnie. Nawet nie tyle na zewnątrz, co w środku, w sensie odporności na pewne rzeczy. Ale i tak rozumiesz mnie jak nikt na świecie, mamy dusze zrobione z tej samej głupiej pneumy. Wyczułem to od razu i powiem ci, że dzięki temu tak mi jakoś… lżej. Za każdym razem, kiedy z tobą rozmawiam, czuję się, jakbym zrzucał z siebie tony kamieni. Choć oczywiście zgodzisz się ze mną, że ta nasza terapia nigdy nie poprowadzi do pełnego wyleczenia… tu chyba oboje nie mamy wątpliwości, prawda?

– Żadnych – pokręciła skwapliwie głową.

– Chodzi tylko o to, żeby wygadać się i pozbyć tego najgorszego ciężaru. To bardzo pomaga, elfiku. W takich chwilach… jak choćby teraz… jestem prawie szczęśliwy – dodał ciszej. – Nie wiesz nawet, ile to dla mnie znaczy, że jesteś przy mnie i pozwalasz mi o tym pogadać. Przyszłaś tu jak dobry duszek z krainy elfów, przybyłaś mi na ratunek kosztem własnego snu i odpoczynku… teraz, dzisiaj, kiedy było mi najciężej. Jestem ci za to bardzo wdzięczny. Nawet nie wiesz, jak bardzo, Izulka.

(c.d.n.)\

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XXIII (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz