Anabella – Rozdział XXIII (cz. 2)

Wieczór był ciepły i pogodny, a pomimo tego, że znajdowali się w samym centrum miasta, w powietrzu unosił się zapach wybujałej zieleni i rozkwitłej kwiatami wiosny. Włóczyli się z Victorem najpierw po starówce, gdzie przez ponad pół godziny z wysokości Placu po Farze gapili się na rozświetloną światełkami panoramę Lublina, rozmawiając o wszystkim i o niczym, tak swobodnie, jakby znali się od lat. Następnie wyszli ze starego miasta i ruszyli bez celu dalszymi ulicami, które o tej porze coraz bardziej już pustoszały, a w niektórych pomniejszych zaułkach było tak cicho i pusto, że aż dziwnie było się śmiać na głos, śmiech ten bowiem odbijał się głuchym echem od ścian mijanych budynków.

Iza czuła się coraz swobodniej w rozmowie po francusku, momentami wręcz zapominała o tym, że mówi w innym języku, przypominając sobie o tym dopiero, gdy zabrakło jej słowa. Opisywała wtedy Victorowi, o co jej chodziło, on zaś podsuwał jej różne wyrażenia, wyjaśniając, co dokładnie znaczyły, dzięki czemu w ciągu jednego wieczoru nałapała mnóstwo słownictwa i nabrała ogromnej wprawy w wymowie. Wieczór ten był dla niej praktycznym potwierdzeniem tego, co czuła od dawna i nad czym ciężko pracowała w każdej wolnej chwili – tego, że znała już język na tyle biegle, by porozumiewać się w nim płynnie na dowolny temat. Świadomość ta wprawiła ją w tak znakomity humor, a przy tym Victor zachowywał się wobec niej tak życzliwie i bezpretensjonalnie, że nie wiedzieć kiedy porzuciła swą przywdziewaną na co dzień zachowawczą pozę i popadła w stan błogiej beztroski, śmiejąc się i żartując z nim bez żadnych zahamowań czy ograniczeń.

Było już daleko po dwudziestej trzeciej, kiedy wyczerpani długą nocną włóczęgą dotarli z powrotem do centrum miasta i zatrzymali się przed hotelem, gdzie Victor był ulokowany razem z Lucasem.

– Nie, każdy z nas ma osobny pokój – odpowiedział rzeczowo na pytanie Izy, czy nie zbudzi kolegi, który pewnie wrócił już do hotelu i być może nawet położył się spać. – Nawet nie jesteśmy zakwaterowani tuż obok siebie, tylko po przeciwnych stronach klatki schodowej, więc nie mam żadnej możliwości go zbudzić.

– Jasne – uśmiechnęła się Iza, wyciągając do niego rękę na pożegnanie. – Ja też nie będę cię już dłużej zatrzymywać, jutro pewnie od rana macie zaplanowane jakieś atrakcje i musisz się wyspać…

– Nie ma większych atrakcji niż nocny spacer po Lublinie z moją piękną Isabelle – zapewnił ją Victor, ujmując jej dłoń i pociągając ją ku sobie stanowczym gestem. – Chodź do mnie, chciałbym cię przytulić…

Iza parsknęła śmiechem i bez protestu pozwoliła mu ogarnąć się ramionami, sama również po przyjacielsku obejmując go wpół. Victor przytrzymał ją i schylił twarz ku jej twarzy, aż kosmyki jego półdługich włosów załaskotały ją w policzek.

Isabelle, ma belle * – szepnął jej do ucha, zniżając głos, w którym zabrzmiał nagle inny, jakby zmysłowy ton. – Jesteś piękna, wiesz? Taka piękna…

Rozbawiona dotąd przyjacielską pogawędką i zupełnie nieprzygotowana na taki styl rozmowy Iza znieruchomiała z zaskoczenia i niepokoju. Natychmiast pomyślała o Kacprze i jego komplementach, w których zawsze, nawet kiedy twierdził, że tak nie jest, krył się jednoznaczny podtekst i mniej lub bardziej zakamuflowana propozycja… Tymczasem Victor, nadal nie wypuszczając jej z ramion, a wręcz tuląc ją do siebie jeszcze mocniej, podniósł rękę i miękkim, powłóczystym gestem pogładził ją po włosach, przesuwając jednocześnie ustami po jej skroni i policzku.

– Wejdziesz ze mną na górę? – zamruczał jej do ucha aksamitnym półgłosem. – Będziemy cichutko, nikt nas nie usłyszy. Chodź ze mną, Isabelle… Isabelle, ma belle

Iza, ochłonąwszy już teraz z pierwszego zaskoczenia, poczuła, że ogarnia ją z jednej strony politowanie, z drugiej zaś szczery żal, że ich przyjemna przechadzka kończy się w ten oto banalnie głupi sposób.

„Taki sam jak wszyscy” – skonstatowała w myślach, wspominając to, co o Belgach kilka dni wcześniej mówił Majk. – „Przyjechał tutaj na przygody z Polkami i miał nadzieję, że dzisiaj upoluje sobie mnie… Że też przez cały wieczór ani razu nie przyszło mi to do głowy! Przecież to było takie łatwe do przewidzenia! Od razu mogłam się domyślić, że będzie do tego dążył! Cóż… nic z tego, drogi panie, przykro mi, ale ja nie z tych…”

Odsunęła się od niego, łagodnym gestem wyswobodziła się z jego ramion i z lekko pobłażliwym uśmiechem pokręciła odmownie głową. Sytuacja ta, podobnie jak w przypadku Kacpra, teraz już bardziej bawiła ją niż bulwersowała, choć żal jej było tej bezpretensjonalnej, przyjacielskiej relacji, jaką zdążyli nawiązać w trakcie mijającego wieczoru.

(c.d.n.)


* Isabelle, ma belle (fr.) – Isabelle, moja piękna.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1)

Dalsze części:

Rozdział XXIII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz