Anabella – Rozdział XXIII (cz. 5)

Majk, ubrany wciąż tak samo jak na przyjęciu, siedział na brzegu kozetki pochylony do przodu, z łokciami opartymi na kolanach i twarzą ukrytą w dłoniach. Nie poruszył się, kiedy weszła, tak jakby w ogóle jej nie usłyszał, choć wcale nie starała się poruszać bezszelestnie. Po samej pozycji, w której go zastała, domyśliła się stanu jego ducha i jej serce zalało współczucie, jednak mimo wszystko uczuciu temu towarzyszyła ulga i radość, że przez ponad godzinę nie dotknął przyniesionego z baru alkoholu. Teraz już jasno rozumiała, co kazało jej wrócić do Anabelli i po co była tu potrzebna…

„Instynkt dobrej wróżki” – przebiegła jej przez głowę na wpół smutna, na wpół kpiąca myśl. – „Terapeutka Iza melduje się na posterunku.”

Zamknąwszy drzwi, podeszła powoli do niego i cichutko usiadła obok na skraju kozetki. Dopiero wtedy Majk poruszył się, oderwał na chwilę jedną z dłoni od twarzy i przesunął nią jakby bezwiednie po swych rozczochranych włosach.

– Wróciłaś, elfiku.

– Wróciłam – potwiedziła łagodnie. – Wika powiedziała mi przed chwilą, że szef chciał… że chciałeś ze mną rozmawiać – poprawiła się przytomnie. – Więc jestem.

– To dobrze – szepnął. – Dziękuję ci.

– Powiedziała mi też, że wziąłeś ze sobą brandy – dodała tym samym łagodnym tonem Iza.

– Nie piłem jej – zaznaczył Majk, podnosząc głowę i odrywając na dobre dłonie od twarzy.

Była szara i wymięta, jego wzrok był jakby nieobecny.

– Wiem, widzę, że nawet jej nie otworzyłeś – pokiwała głową z satysfakcją. – To super… To bardzo dobrze.

– Chciałem ją otworzyć i wypić duszkiem jak świnia – oznajmił spokojnym głosem Majk, wpatrując się z daleka w oświetloną światłem lampki butelkę. – Korciło mnie jak cholera. Ale nie zrobiłem tego… Pamiętałem, co ci obiecałem. Pomyślałem sobie, że poczekam do drugiej i zobaczę, czy wrócisz.

– Czy wrócę… – powtórzyła cichutko Iza, ze zgrozą myśląc, co by było, gdyby nie uległa swemu dziwnemu wewnętrznemu nakazowi i jednak zdecydowała się pójść do domu spać.

– Mhm – potwierdził, kiwając lekko głową. – Gdybyś nie wróciła do zamknięcia lokalu, po drugiej wychlałbym tę butlę w całości. Ale wróciłaś… więc już jej nie ruszę. Nie dotknę ani jednej kropelki.

– Super – szepnęła, w duchu podbudowana świadomością, że jednak dane jej słowo nie było dla niego tak zupełnie bez znaczenia.

Majk uśmiechnął się pod nosem, zerknął na nią, po czym sięgnął po jej dłoń i położył ją sobie na kolanie, przytrzymując w swojej.

– Daj mi łapkę, elfiku… Daj mi tę swoją małą łapkę i posiedź przy mnie trochę. Miałem wielką nadzieję, że wrócisz, wiesz? – znów zerknął na nią i uśmiechnął się smutno. – Wierzyłem, że przyjdziesz tu jeszcze, żeby pogadać ze mną w trybie terapii. Że domyślisz się… Bardzo tego chciałem, liczyłem na to, chociaż rozum mówił mi co innego… Założyłem się nawet o tę brandy, że wrócisz… a ty mnie nie zawiodłaś. Dziękuję ci za to.

– Z kim się założyłeś? – zdziwiła się Iza, pozwalając mu ściskać do woli swoją dłoń.

– Z diabłem – odparł, wzruszając lekko ramionami. – A może z Bogiem? Sam nie wiem. Czy to takie ważne? Powiedz mi, Izulka, jakie to ma znaczenie?

– Ważne jest to, że nie otworzyłeś butelki – odparła oględnie. – A poza tym jeśli chciałeś ze mną pogadać, to nie musiałeś czekać, sprawdzać, czy wrócę, ani zakładać się z diabłem o brandy, tylko najzwyczajniej w świecie mogłeś wysłać mi smsa… Nie wpadłeś na to? Masz przecież mój numer.

– Nie chciałem tego robić – pokręcił głową. – Skąd miałem wiedzieć, w czym ci przeszkodzę, poszłaś przecież włóczyć się po mieście z tym belgijskim frajerem… Zresztą mogłaś już dawno położyć się spać. Byłbym ostatnim chamem, gdybym z byle powodu wyrwał cię z zasłużonego snu.

– To nie jest byle powód – zapewniła go łagodnym, perswazyjnym tonem Iza. – To przecież awaryjna sytuacja. A to, że dzisiaj tu wróciłam, to był… przypadek. Równie dobrze mogłam pójść do domu, a wtedy ty obaliłbyś tę butlę, tak? – wskazała wzrokiem na wyeksponowaną światłem butelkę brandy. – Przecież to bez sensu. Rzadko rozmawiamy w trybie terapii, ale kiedy akurat tego potrzebujesz… albo kiedy ja sama bym potrzebowała… Posłuchaj, umówmy się, że to będzie nasz priorytet, dobrze?

– Priorytet – powtórzył cicho Majk.

– Tak. Priorytet w takim sensie, że wtedy rzucamy wszystko i rozmawiamy z tym drugim. Jeśli nie da się osobiście, to chociaż przez telefon. Rozmowa telefoniczna to wprawdzie nie to samo, ale lepsze to niż nic… Dlatego kiedy ktoś z nas będzie czuł potrzebę pogadania o… o tych sprawach… to wtedy bez skrupułów dzwoni do drugiego albo chociaż pisze smsa. Okej?

– Okej – skinął głową. – Ale obiecajmy to sobie nawzajem, Iza. Nie tylko ja, ty też.

– Tak jest – uśmiechnęła się. – To ma działać w obie strony.

– Obiecujesz?

– Obiecuję. A ty?

– Ja też… obiecuję.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XXIII (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz