Anabella – Rozdział XXIII (cz. 6)

Zapadła cisza. Oboje siedzieli teraz nieruchomo obok siebie, ze spuszczonymi głowami i wzrokiem wbitym w podłogę. Majk wciąż trzymał rękę Izy w swej dłoni, jednak nie gniótł jej już jak wcześniej, a przytrzymywał tylko na wpół bezwładnie, jakby o niej zapomniał. Dopiero po kilku długich minutach milczenia poruszył się leciutko i znów mocniej zacisnął na niej palce.

– Teraz już wszystko wiesz, elfiku – podjął cicho.

– Tak – pokiwała głową. – Już wszystko wiem i rozumiem. I mogę sobie wyobrazić, dlaczego to jest dla ciebie takie ciężkie… zwłaszcza takie chwile jak ten taniec, który osobiście musiałeś zapowiedzieć.

Majk zapatrzył się tępo w przeciwległą ścianę gabinetu.

– Zapowiedzieć to nie problem – odparł w zamyśleniu. – Ale patrzeć na to… Wiesz, co to znaczy ledwo móc patrzeć, a jednocześnie nie móc oczu oderwać?

– No tak… – przyznała szeptem. – Wiem. A do tego jeszcze musieć grać, udawać… robić dobrą minę do złej gry… i uśmiechać się, chociaż w środku wszystko boli, a dusza wyje jak pies…

– Właśnie – westchnął. – Dokładnie tak się dzisiaj czułem. Jak ty to dobrze rozumiesz, Iza…

– To może rozumieć tylko ktoś, kto sam jest w takiej sytuacji – podkreśliła ze smutnym uśmiechem. – Gdybym nie doświadczała tego sama… od lat… nie umiałabym pewnie wczuć się w to, co przeżywasz. Myślałabym, że przesadzasz, że użalasz się nad sobą i demonizujesz, zamiast wziąć się w garść, wyleczyć się z tego i zacząć normalnie żyć. Każdy, kto tego nie doświadczył, tak by to odbierał. Ale ja znam to z własnego podwórka i wiem, że to nie takie proste. Nad tym nie da się panować i dobre rady typu „wylecz się i żyj” można sobie wsadzić… wiadomo gdzie. Ludzie tego nie rozumieją.

– Nie rozumieją ani w ząb – zgodził się Majk. – Mogę o tym zaświadczyć z pełną odpowiedzialnością. Przez tych kilka lat nie miałem wokół siebie nikogo, z kim mógłbym szczerze pogadać na ten temat, każda próba okazywała się falstartem albo błędem, ewentualnie jakimś krótkim epizodem bez dalszego ciągu. W końcu uznałem, że to tylko ja jestem taki chory.

– Oboje jesteśmy chorzy – pokiwała głową Iza. – Myślisz, że ja nie zdaję sobie sprawy z tego, że moje uczucia do… do niego… mają w sobie coś z patologii? Doskonale o tym wiem, jestem tego w pełni świadoma. Ale nie umiem tego w żaden sposób przewalczyć. Nie umiem przestać go kochać – dodała ciszej. – I dlatego doskonale rozumiem ciebie i to, że ty też nie umiesz przestać kochać… jej.

Majk spuścił wzrok, wbijając go w swoje buty.

– Nie umiem – szepnął. – Za cholerę nie umiem… Ale powiedz mi – podniósł głowę z nagłym ożywieniem. – Co o niej myślisz, jak ją odbierasz?

Iza uśmiechnęła się, usatysfakcjonowana myślą, że odpowiedź na to pytanie miała z góry gotową i jednoznacznie pozytywną.

– To wyjątkowa osoba – odpowiedziała z przekonaniem. – Nie znam jej prawie wcale, ale pierwsze wrażenie, jakie na mnie zrobiła, było niesamowite. Ten taniec to w ogóle było apogeum, nigdy jeszcze nie widziałam na żywo kogoś, kto umiałby tak tańczyć, tak się poruszać… coś niesłychanego! A poza tym jest piękna… bardzo piękna, bardzo kobieca. Kiedy na samym początku szły przez salę obie z Lodzią, od razu zauważyłam, że ma to samo co ona… taki niezwykły urok osobisty, charme, jak to mówią Francuzi… To się wcale nie zdarza tak często. Do tego jest bardzo otwarta, bardzo kontaktowa… taka miła po prostu, życzliwa i bardzo sympatyczna. W dodatku ma w sobie taką… jak by to powiedzieć… wewnętrzną energię. Dosłownie jakby świeciła od środka! Zauważyłam też, że ma przepiękne oczy… podobne do Pabla, takie wyraziste i błyszczące… A jaki uśmiech! Od razu zwróciłam uwagę na ten uśmiech. Właściwie to chyba nie ma na świecie kobiety, która nie chciałaby umieć tak się uśmiechać…

Majk siedział nieruchomo i słuchał tej spontanicznej analizy jak zaczarowany, na wstrzymanym oddechu, a jego twarz z każdym jej słowem rozjaśniała się wzruszeniem. Starając się na gorąco określić, co w postaci Ani uderzało ją najbardziej, Iza ze skupieniem przywoływała na pamięć jej obraz i każdy związany z nią szczegół, jaki dziś zdążyła dostrzec pomimo tego, że przez większość czasu była implikowana w rozmowę z Victorem. Nie chciała pominąć niczego, co mogłoby stanowić istotny rys w tym szybkim i chaotycznym portrecie, tym bardziej że był to portret osoby bliżej jej nieznanej, a dla niego przecież tak niezwykle ważnej.

– Ogólnie powiem, że to jest stuprocentowa kobieta, która naprawdę może imponować – ciągnęła po krótkim zastanowieniu. – Na mnie osobiście zrobiła ogromne wrażenie, chociaż wiadomo, że mogę podziwiać ją tylko w teorii, bo sama nie umiałabym być taka jak ona… Z tym zdecydowanie trzeba się urodzić – uśmiechnęła się. – W każdym razie na koniec mogę powtórzyć tylko to, od czego zaczęłam. To wyjątkowa osoba… wyjątkowa kobieta.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XXIII (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz