Anabella – Rozdział XXIV (cz. 11)

Zamilkła więc, ograniczając się już teraz tylko do gładzenia go po włosach, coraz odważniej zagłębiając w nie dłoń, przesiewając je powolutku przez palce. Majk siedział wciąż w tej samej pozycji, z twarzą ukrytą w opartych na kierownicy ramionach, nieruchomy jak głaz, jakby spał… Miękka burza jego włosów, znad których unosił się znajomy, delikatny zapach wody kolońskiej, z czymś jej się kojarzyła… Iza złapała się nagle na tym, że dotykanie ich sprawia jej nieposkromioną, zmysłową przyjemność – i to przyjemność jakby znajomą, powracającą do niej z gęstej mgły przeszłości…

„Pewnie to dlatego, że jego włosy kojarzą mi się z Misiem” – pomyślała, usilnie starając się przypisać to skojarzenie do konkretnego wspomnienia sprzed lat. – „Ale to nie tylko to… mam dziwne wrażenie, jakby to, że tu siedzimy, już raz się zdarzyło… déjà vu… Kurczę, z czym mi się to kojarzy?”

I wtedy powoli, jak na teatralnej sali, na której po spektaklu stopniowo rozjaśniają się światła, mgła w jej umyśle rozstąpiła się i przed oczami ukazała jej się scena, której szukała. Boczny pawilon małowolskiej dyskoteki, ten, w którym sprzedawano napoje i alkohol… Sylwetka Michała siedzącego przy stole… To było tego wieczoru, kiedy za dużo wypił, przyjąwszy niepotrzebnie zakład z jednym z kolegów. Iza dokładnie pamięta kłębiący się w pawilonie dym z papierosów, od którego potem rozbolała ją głowa. Niepowstrzymany słowotok Michała, jakieś zbereźne żarciki równie wstawionych chłopaków z Małowoli i jego śmiech, taki dziwnie piskliwy, nienaturalny… a potem chwila, kiedy jego upojona alkoholem głowa opadła na oparte na stole ramiona. Tak, siedział wtedy w podobnej pozycji jak teraz Majk, to stąd wzięło się to skojarzenie! Jego włosy były tak samo rozsypane, a ona, wówczas jego oficjalna dziewczyna, gładziła go po nich troskliwie, przesiewając je przez palce… Tuliła się do niego, siedzącego nieruchomo i bezwładnie, i tak samo obejmowała go ramieniem, dopytując, czy wszystko w porządku, czy da radę sam wstać i pójść do samochodu…

Ach tak, przecież znowu tam jest!… Czuje dławiący w gardle dym mocnych papierosów… Nie znosi tego zapachu, ale teraz nie zwraca na niego uwagi, bo najważniejsze jest to, by być przy nim… przy ukochanym Michale, który potrzebuje jej pomocy! Misiu… – szepcze mu z czułością do ucha. – Wszystko dobrze? Odezwij się, kochanie… jak się czujesz? Misiu… Jej dłoń, wpleciona w jego włosy, odgarnia mu je z czoła opiekuńczym gestem… Iza ignoruje zaczepne uwagi siedzących z nimi przy stole ludzi, skupia się tylko na nim… Gładzi go po głowie, w gest ten wkładając całą swoją miłość, delikatnie odsuwa kosmyk włosów z jego skroni… Misiu, mój kochany… Schyla się i czule przyciska usta do jego skroni…

Majk drgnął i podniósł głowę dokładnie w tej samej chwili, w której spłoszona Iza, ocknąwszy się z półletargu, szybko cofnęła swoją.

„Boże drogi, chyba zwariowałam!” – pomyślała z przestrachem. – „Znowu go z nim pomyliłam… ale wstyd!”

– Przepraszam – szepnęła, odwracając oczy i oblewając się niewidocznym na szczęście w ciemnościach rumieńcem zażenowania.

Majk nie odpowiedział, Iza czuła, że przygląda jej się z uwagą. Nie wiedząc, jak powinna zareagować, ani co powiedzieć, zebrała się na odwagę i podniosła na niego oczy. Jego twarz w półmroku wyglądała zupełnie normalnie, widać było, że już całkowicie opanował swój spontaniczny wybuch emocji.

– Nic się nie stało, elfiku – uśmiechnął się lekko. – To przecież tryb terapii… Myślałaś przed chwilą o nim, tak?

– Tak – pokiwała głową, również starając się uśmiechnąć. – Naprawdę bardzo cię przepraszam… nie wiem, jak to się stało…

Majk pokręcił głową i sięgnął po jej dłoń.

– Spokojnie, ja przecież wczoraj miałem dokładnie to samo – przypomniał jej łagodnie. – Też nie wiem, jak to zrobiłem, że tak odpłynąłem. Nawet zastanawiałem się, czy to nie jakiś objaw schizofrenii albo innego odpału psychicznego… Ale skoro ty też to masz… i to już drugi raz… to chyba znaczy, że to normalne, co? – mrugnął do niej w półmroku.

– Nie wiem – westchnęła. – Może nienormalne, a my po prostu oboje jesteśmy chorzy?

– Nawet jeśli, to chorować w miłym towarzystwie zawsze jest przyjemniej niż samemu – zauważył żartobliwie. – To przywraca człowiekowi wiarę w siebie. A przede wszystkim po raz kolejny potwierdza, że jesteś taka jak ja – dodał, poważniejąc.

Pokiwała tylko głową w odpowiedzi, ciągle zawstydzona swoją niewytłumaczalną utratą kontroli nad wizją z przeszłości, która, jak sam zauważył, rzeczywiście zdarzyła jej się przy nim już drugi raz.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XXIV (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz