Anabella – Rozdział XXIV (cz. 3)

– O, jesteście razem! – ucieszył się Pablo, który otworzył im drzwi. – Lea właśnie martwiła się o Izę, bo dzisiaj sobota i autobusy słabo kursują, ale widzę, stary, że masz łeb na karku i wpadłeś na to, żeby przywieźć naszą tłumaczkę! Dajcie mi tutaj te kwiatki… dzięki!

Przejął kwiaty od obojga, odłożył je na komodę stojącą pod ścianą błękitnego przedpokoju, po czym uścisnął dłoń Izy i zamaszystym gestem podał rękę Majkowi.

– Chodźcie, kochani, wszyscy już są i czekają – powiedział, wskazując im zapraszającym gestem wejście do jasno oświetlonego salonu, skąd dobiegały śmiechy i dźwięk rozmowy.

Iza czujnym uchem wychwyciła, że rozmowa ta była prowadzona po francusku. Na widok nowo przybyłych zebrani tam goście i siedząca z nimi Lodzia poderwali się do powitania. Oprócz trzech znajomych Belgów i Ani znajdowała się wśród nich mała, na oko trzyletnia dziewczynka o czarnych, uczesanych w długi koński ogon włosach, ubrana w odświętną różową sukienkę. Iza natychmiast domyśliła się w niej siostrzenicy Pabla, dziewczynka miała bowiem prześliczne, wielkie oczy o tym samym kolorze i blasku co oczy jej matki.

– Wujek Majk! – pisnęła zachwycona na widok Majka i podbiegła do niego z wyciągniętymi rączkami. – Zobacz, mamusiu, już przyjechał! Papa, il est déjà là!*

Majk ze śmiechem chwycił ją na ręce i uniósł w górę, tuląc w ramionach.

– Tosia! Moja księżniczka! – zawołał, obracając się z nią z radością wokół własnej osi. – Nie zapomniałaś mnie! Ależ ty urosłaś, mała łobuziaro! Jaką masz piękną sukienkę!

– Babcia mi kupiła! – pochwaliła się Tosia. – A mamusia pozwoliła mi ją dzisiaj założyć! Podoba ci się? – dodała, przechylając główkę z uroczą dziecięcą kokieterią.

– Co za pytanie! – zawołał zachwycony Majk, podnosząc ją na wyciągniętych ramionach ponad swoją głowę, na co dziewczynka zareagowała radosnym śmiechem i piskiem. – Wyglądasz w niej rewelacyjnie, princesse! A teraz zagadka… kto jest najpiękniejszą księżniczką na świecie? No kto? Czy przypadkiem nie moja mała Tosieńka? Ha! Oczywiście, że ona!

Wszyscy zebrani ze śmiechem obserwowali ich szalone powitanie. Serce Izy ścisnęło się wzruszeniem na widok tej wesołej sceny, w której ona jako jedyna mogła odczytać drugie, już nie takie wesołe dno. Zaraz… czy na pewno jako jedyna? Jej wzrok przypadkowo padł na twarz Lodzi, która patrzyła na radosne powitanie Tosi i Majka, lecz w przeciwieństwie do pozostałych nie uśmiechała się tak beztrosko jak oni. W jej wyrazistych błękitnych oczach zdawała się malować nuta tej samej melancholii, jaka na ten widok ogarnęła duszę Izy…

„Lodzia wie” – przebiegło jej przez myśl. – „Szef sam mówił, że kiedyś wygadał się przed nią w chwili słabości, to przecież musiało być nie tak dawno. Pablo myśli, że tamto uczucie do jego siostry przeszło mu bez śladu, ale Lodzia wie, że tak nie jest. Tak… sądząc po ich minach, to by się zgadzało…”

– Czekaj, Tośka, mam tu coś dla ciebie! – powiedział wesoło Majk, na co obejmująca go ściśle za szyję dziewczynka aż skamieniała z zaintrygowania.

Przytrzymując ją na jednej ręce, drugą sięgnął do kieszeni swojej skórzanej kurtki i wyciągnął stamtąd niewielkiego białego pieska-maskotkę z czerwoną kokardką na szyi. Tosia znów zapiszczała z radości i chwyciła zabawkę w obie rączki z zachwytem na buzi.

„Jakie słodziutkie dziecko” – pomyślała ze wzruszeniem Iza. – „Śliczna jak aniołek…”

– Tosiu, co się mówi? – zestrofowała małą Ania, która podeszła do nich i z uśmiechem wspięła się na palce, by cmoknąć Majka w policzek. – Cześć, dryblasie, dzięki! No! – zwróciła się znów nalegająco do córki. – Pamiętasz, co powinnaś powiedzieć wujkowi za taki piękny prezent?

– Dziękuję! – zaszczebiotało dziecko, obłapiając małymi ramionkami szyję Majka i z zaskoczenia całując go prosto w usta.

Towarzystwo roześmiało się gromko na widok tej rozkosznej scenki podziękowań.

– Ten to wie, jak przekupić kobietę! – zawołał Pablo, poklepując Majka po ramieniu. – Moja szkoła! No, ale puszczaj ją, stary, mamy ci do zakomunikowania ważną wiadomość!

(c.d.n.)


* Papa, il est déjà là! (fr.) – Tatusiu, on już jest!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XXIV (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz