Anabella – Rozdział XXIV (cz. 4)

Lodzia tymczasem podeszła do Izy i ucałowała ją serdecznie w policzek.

– Cześć, Izunia, dziękuję ci, że jesteś – powiedziała cicho. – Prześlicznie wyglądasz, ależ masz genialną bluzkę! Pasuje ci cudownie… A twój wczorajszy kumpel już nie mógł się doczekać, kiedy przyjdziesz – dodała z rozbawieniem, wskazując na stojącego w głębi pokoju Victora, który również patrzył w ich stronę.

Iza uśmiechnęła się i skinęła mu porozumiewawczo ręką, na co on natychmiast odpowiedział tym samym, po czym podszedł do niej, porzucając towarzystwo Lucasa i Jean-Pierre’a, który wesoło komentowali między sobą scenkę z małą Tosią.

Bonsoir, Isabelle*.

Był dziś ubrany w prosty niebieski t-shirt, na który narzucił białą płócienną marynarkę. Iza stwierdziła w duchu, że choć tak czy inaczej był całkiem przystojnym mężczyzną, w jaśniejszym ubraniu wyglądał dużo korzystniej niż w czarnej koszuli, którą założył poprzedniego wieczoru.

– No, zostawiam was – uśmiechnęła się Lodzia. – Je vous laisse – powtórzyła niepewnie po francusku, spoglądając na Izę, by potwierdziła, czy wyraża się prawidłowo.

Iza skinęła akceptująco głową i obie parsknęły śmiechem, po czym Lodzia lekkim krokiem wróciła do męża, który wraz z siostrą obserwował z rozbawieniem dalszy ciąg rozmowy małej Tosi z Majkiem. Ów nadal trzymał dziewczynkę na rękach, ona zaś, wciąż nie przestając mocno obłapiać go za szyję, tuliła czułym gestem do serca swoją nową maskotkę.

– Nazwę go Michel – oznajmiła mu poważnym tonem. – Wtedy będę lepiej pamiętać, że jest od ciebie!

– To dla mnie zaszczyt, princesse! – zapewnił ją Majk, wpatrując się w nią z zachwytem. – To będzie twój wierny piesek Michel. Tak wierny, że nawet jak ty zapomnisz o nim, on nie zapomni o tobie.

– Nie zapomnę go! – obruszyła się Tosia, wydymając swoje małe urocze usteczka. – Będzie ze mną spał i razem będziemy bawić się przez cały dzień! Nauczę go aportować… A kiedy zabierzesz mnie na lody z truskawkami? – dodała podchwytliwie. – Obiecywałeś!

– Pamiętasz to jeszcze? – zdumiał się Majk, zerkając przy tym porozumiewawczo na Lodzię i Anię. – To było już dawno, na weselu cioci i wujka… myślałem, że zapomniałaś!

– Kobiety nie zapominają o takich rzeczach, frajerze! – roześmiał się Pablo. – Obiecałeś, chamie, to teraz dotrzymuj słowa! Nie, Tosiu?

– Pewnie, że dotrzymam! – odparł z nutą urazy Majk i znów zwrócił się do dziecka. – Wujek Majk nie rzuca słów na wiatr. Jutro przed południem przyjadę po ciebie do babci… oczywiście jeśli rodzice pozwolą – tu spojrzał na Anię, która natychmiast pokiwała twierdząco głową. – Super, dzięki! Więc przyjadę po ciebie i zabiorę cię do mojej restauracji na wieeeelkie lody z truskawkami. Zamówię je specjalnie dla mojej księżniczki. A do tego będzie na ciebie czekać jeszcze parę innych niespodzianek!

Tosia na chwilę aż zaniemówiła z wrażenia.

– Jakich niespodzianek? – zapiszczała z podnieceniem, odzyskując głos. – No powiedz, wujku, powiedz! – prosiła przymilnie, tuląc policzek do policzka Majka.

– Nie powiem – pokręcił głową, robiąc przy tym stanowczą i jednocześnie tajemniczą minę. – Gdybym ci powiedział, nie byłoby przecież niespodzianki!

– Urocza ta nasza Antoinette, prawda? – zagadnął półgłosem Victor do zapatrzonej w tę scenę Izy, która, ocknąwszy się jak ze snu na dźwięk francuskich słów, spojrzała na niego i uśmiechnęła się.

– O tak! Jest urocza i prześliczna. Jak jej mama…

– Rzeczywiście, jest bardzo podobna do Anne – przyznał Victor. – Chociaż uśmiech ma zupełnie jak Jean-Pierre… – po czym schyliwszy się mocniej do ucha dziewczyny, szepnął: – A ty przepięknie dziś wyglądasz, Isabelle.

– Dziękuję – odszepnęła zmieszana, nie patrząc na niego.

Tymczasem Ania usiłowała przejąć z rąk Majka córeczkę, która ani myślała oderwać się od jego szyi, lecz przylgnęła do niego z całej siły, protestując wniebogłosy.

– Nie, mamusiu, proszę! Ja chcę być na rączkach u wujka Majka!

– Ale chodź do mnie tylko na chwilkę, kochanie – tłumaczyła jej rozbawiona tym protestem Ania. – Wujek Paweł prosi, żebyś puściła wujka Majka, bo musi powiedzieć mu coś ważnego. Nie możesz im przeszkadzać. No chodź… tylko na chwilkę, zaraz oddam cię wujkowi, obiecuję.

(c.d.n.)


* Bonsoir, Isabelle (fr.) – Dobry wieczór, Isabelle.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział XXIV (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz