Anabella – Rozdział XXIV (cz. 6)

– Mój ojciec ma firmę przewozową – mówił Victor, popijając kolejne piwo. – Najpierw skupiał się na przewozie towarowym, wiesz, różne przesyłki, zwłaszcza większych rozmiarów… A od paru lat przerzucił się na transport pasażerski. Ma już całą sieć połączeń z różnymi małymi miejscowościami w okolicy i to zaczyna całkiem nieźle działać. Tyle że musiał zainwestować w nową flotę, bo przewóz pasażerów musi spełniać dość wymagające warunki… Ale ogólnie wiedzie mu się całkiem nieźle, nie może narzekać.

– A mama? – zapytała Iza.

– Mama już od paru lat nie pracuje. Zrezygnowała z pracy zawodowej, której nie lubiła, wolała zająć się dziećmi mojego brata. Babcia to przecież co innego niż płatna opiekunka, prawda?

– Jasne – przyznała Iza. – Babcia ma zupełnie inny kontakt z dzieckiem. Czyli twój brat mieszka z nimi? Dużo jest starszy od ciebie?

– Osiem lat – odparł Victor. – Tak, mieszkają obok siebie, w dwóch osobnych połowach domu. Brat… on ma na imię Julien… pomaga ojcu w firmie, od dawna mają plan, że kiedyś ją przejmie i pociągnie za niego. I dobrze – uśmiechnął się. – On znakomicie się do tego nadaje, a ja wręcz przeciwnie, nie czułbym się dobrze w biznesie. Gdybym był jedynakiem, pewnie zawiódłbym ojca… Na szczęście Julien odnalazł się w roli kontynuatora rodzinnego biznesu, a ja mam święty spokój i żyję sobie na własną rękę.

– Skoro sam na siebie zarabiasz, to chyba rodzice nie mają nic przeciwko? – zauważyła Iza. – Od dawna mieszkasz sam?

– Odkąd wyjechałem na studia – wyjaśnił. – Najpierw mieszkałem w centrum Liège, a potem przeniosłem się do Bressoux… i tam już zostałem. Musisz odwiedzić mnie kiedyś w Bressoux, Isabelle – zerknął na nią znacząco. – Pokazałbym ci kawałek regionu… Byłaś kiedyś w Belgii?

– Nigdy – pokręciła głową z mimowolnym zawstydzeniem. – W ogóle ani razu nie byłam za granicą. Mojej rodziny nigdy nie było stać na takie wyjazdy…

– I tak świetnie nauczyłaś się mówić po francusku, nigdy nie wyjeżdżając z Polski? – zdziwił się Victor. – Właśnie miałem cię zapytać, czy masz jakąś rodzinę we Francji…

– Nie – uśmiechnęła się. – Nauczyłam się sama, czytając różne rzeczy, słuchając radia… a teraz jestem na studiach dedykowanych językowi francuskiemu, więc też ćwiczę sobie na co dzień… We Francji nigdy nie byłam, choć od dawna marzę o tym, żeby zobaczyć Paryż. I kiedyś tam pojadę – dodała z rozmarzeniem. – Muszę tylko nazbierać trochę pieniędzy, bo na razie mam pilniejsze wydatki.

Victor przyglądał jej się na wpół niedowierzająco, na wpół z zafascynowaniem.

– Isabelle nigdy nie była w Paryżu – powiedział jakby do siebie, pociągając kolejnego łyka piwa. – No to cóż… trzeba będzie kiedyś zabrać tam Isabelle…

Iza skwitowała tę uwagę pobłażliwym uśmiechem i sięgnęła po swoją szklankę z sokiem pomarańczowym. Zbliżała się już dwudziesta pierwsza. Po ponad godzinie wspólnej rozmowy przy stole, którą prowadzono pół po polsku, pół po francusku, towarzystwo rozbiło się na indywidualne grupki.

Pablo, pochylony wraz z Jean-Pierrem nad rozłożonymi na stole wielkimi arkuszami projektu architektonicznego, rozmawiał z nim o poszczególnych etapach budowy domu oraz o dokumentach, które były do tego wymagane w Polsce. Jednocześnie co jakiś czas zerkał kontrolnie w stronę fotela pod oknem, na którym siedziała jego żona zajęta zabawną pogawędką z nieodstępującym jej od wczoraj Lucasem. Ów przysunął sobie do niej krzesło i próbował uczyć się polskiego, specjalnie śmiesznie przekręcając słowa, by wywołać u swej rozmówczyni kolejny wybuch perlistego śmiechu. Wtedy, jak zauważyła obserwująca mimochodem całe otoczenie Iza, twarz Pabla przybierała wyraz chmurnego niezadowolenia, a choć starał się nad tym panować, Iza nie miała wątpliwości, że w duchu jest mocno poirytowany tą pogłębiającą się komitywą. Z kolei z sąsiedniego pokoju dobiegały śmiechy Ani i Majka oraz szczebiot małej Antosi, która zaciągnęła ich tam, by pokazać im na wolnym kawałku podłogi, jak piesek Michel potrafi aportować.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XXIV (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz