Anabella – Rozdział XXIX (cz. 1)

– Iza, jeszcze tylko tobie nic nie mówiłyśmy – zagadnęła Basia, kiedy po przygotowaniu sali kelnerki zabrały się za przebieranie w jednakowe czarno-białe sukienki, w których miały wystąpić na koktajlu. – Pracowałaś przy remoncie w łazience i nie było okazji.

– A co? – zaciekawiła się Iza, zerkając po twarzach przebierających się koleżanek. – Jakaś tajemnica?

– Chodzi o prezent urodzinowy dla szefa – wyjaśniła jej Basia. – Jak na pewno wiesz – spojrzała na nią znacząco – w następną sobotę obchodzi urodziny.

Koleżanki parsknęły śmiechem. Iza wzruszyła lekko ramionami i pokręciła głową.

– Nie miałam o tym pojęcia – odparła spokojnie. – Aha… czyli w następną sobotę?

– No coś ty, nie powiedział ci? – zaśmiała się Wiktoria, puszczając do niej oko.

– Nie, nie powiedział – uśmiechnęła się pobłażliwie Iza. – A miał powiedzieć?

– Jak to, nie pochwalił ci się, że dwudziestego piątego maja kończy trzydzieści trzy lata? – zdziwiła się Klaudia. – Co prawda szef nie lubi epatować swoim wiekiem, ale to się przecież i tak nie ukryje…

– Zwłaszcza przed tobą – dokończyła mimochodem Alicja.

– Myślałyśmy po prostu, że mówi ci odrobinę więcej niż innym – dodała niewinnie Ola.

– Że w tym roku kończy trzydzieści trzy, to oczywiście wiedziałam – odparła stoicko Iza, ignorując dwuznaczne uwagi Alicji i Oli. – Mąż mojej koleżanki z polonistyki tyle właśnie skończył w kwietniu, a są z szefem z jednego rocznika. Ale dokładnej daty nie znałam… chyba jeszcze za krótko tu pracuję – oceniła, przewiązując sobie na biodrach nowy biały fartuszek, który uzupełniał dziś drużynowe stroje kelnerek.

– Krótko, nie krótko – stwierdziła filozoficznie Wiktoria. – Ale za to jak owocnie…

Pozostałe kelnerki prychnęły śmiechem, również sięgając po swoje fartuszki. Iza uśmiechnęła się z politowaniem i znów wzruszyła ramionami.

– Dobra, dziewczyny, przestańcie – przerwała im Basia, przybierając poważną minę. – W każdym razie w następną sobotę szef ma urodziny, więc zrobiłyśmy z dziewczynami zrzutkę na symboliczny prezent – zwróciła się znów wyjaśniająco do Izy. – My dajemy mu swój, a chłopaki mają wymyślić coś osobno, ja już w to nie wnikam. Zamówiłyśmy dla niego taką fajną patchworkową kapę do gabinetu… wiesz, zamiast tych dwóch chłamiastych koców, które on tam ma. To już są takie szmaty, że szkoda patrzeć, a on tam czasem awaryjnie śpi, jak dłużej posiedzi po zamknięciu i nie opłaca mu się wracać do domu.

– O, zobacz, takie coś – dodała Klaudia, pokazując Izie na wyświetlaczu telefonu kolorową kapę z przyjemnie wyglądających kawałków włochatej tkaniny. – Tu masz przykładową fotkę z allegro… Tylko na tej naszej będzie jeszcze wyhaftowany wielki napis Anabella, taką samą czcionką jak na naszym logo. Mają nam to zrobić na cito i przysłać najdalej na środę.

– Bardzo fajny pomysł – przyznała Iza, oglądając zdjęcie. – Zwłaszcza z tym haftem super wymyśliłyście, taki spersonalizowany prezent zawsze jest najlepszy.

– Jak firmowo, to firmowo, nie? – zaśmiała się Kamila.

– No dobra, to ile mam wam dorzucić do puli? – zapytała Iza, oddając Klaudii telefon.

– Wyszło po piętnaście złotych – poinformowała ją rzeczowo Basia. – Dziewczyny z kuchni i my, oczywiście liczyłam tylko te zatrudnione na etatach. Paczka ma przyjść na mój adres domowy, więc ja już sama zapakuję to w jakiś ładny papier i wręczymy szefowi w sobotę, jak tylko przyjdzie do pracy. Zaśpiewamy mu małe Sto lat, wypijemy po lampce wina za jego zdrowie… myślę, że to będzie z naszej strony sympatyczny gest.

– Na pewno bardzo się ucieszy – przyznała Iza, sięgając do swojego plecaka, by wyciągnąć z portfela pieniądze. – Każdemu miło poczuć w urodziny, że ktoś o nim pamięta. Trzymaj, Basiu, piętnaście… mam tylko w bilonie.

– Wszystko jedno – machnęła ręką Basia, biorąc od niej pieniądze. – Czyli mamy już komplet, a jak kupię ten papier, to rozliczę się z wami co do grosza. Ale powinno wyjść w sam raz, bo rolka takiego ozdobnego papieru to jest jakieś…

– Dziewczyny, baczność, Krawczyk już przyszedł! – dobiegł zza drzwi konspiracyjny głos Antka. – Będzie wygłaszać toast na otwarcie imprezy. A wy też zaraz macie meldować się u szefa!

– Wejdź, Antoś, nie czaj się, my już jesteśmy przebrane – zaprosiła go Basia, otwierając szerzej drzwi. – Ooo… jak super wyglądasz!

Kelnerki roześmiały chóralnie na widok Antka wystrojonego dziś wyjątkowo w ciemny garnitur z białą koszulą i jednolitym granatowym krawatem.

– No i co w tym śmiesznego? – obruszył się żartobliwie Antek, odruchowo wyszukując wzrokiem delikatną buzię Karoliny, która pod jego spojrzeniem natychmiast spłonęła leciutkim rumieńcem. – Chudy, Tom i reszta ochroniarzy mają takie same. A szef to w ogóle odwalił się jak na procesję, żaden VIP mu nie podskoczy! – zaśmiał się. – Wy też ekstra wyglądacie w tych jednakowych sukienkach, powinnyście na co dzień nosić takie mundurki.

– I niewykluczone, że przy nich zostaniemy – przyznała Basia. – A na pewno zatrzymamy sobie te fartuszki, mają bardzo fajny krój i wygodne kieszenie. Już wspominałam o tym szefowi, jest jak najbardziej za… No dobra, dziewczyny, wiążcie szybko włosy i zakładajcie opaski. Iza, nie możesz mieć rozpuszczonych. Ola, ty też musisz związać… Najlepiej zepnijcie je sobie w jakieś koki, przyniosłam w razie czego lakier i dwa komplety wsuwek. Wika, tak może zostać, ale podepnij sobie te kosmyki, żeby nie wisiały ci przy uszach. Gdyby jakiś włos wpadł do jedzenia, to nie chciałabym być w naszej skórze… Dzisiaj nie może być ani jednej wpadki, sto dwadzieścia procent profesjonalizmu!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Tom III

Rozdział XXIX (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz