Anabella – Rozdział XXIX (cz. 10)

– Poproszę więc pana ze mną, panie mecenasie – powiedziała do Pabla Ewelina. – Na początek przedstawię panu naszego stałego współpracownika z Zamościa, który…

Jej głos, oddalając się, zanikł w ogólnym szmerze panującym na sali. Iza popatrzyła za nimi, po czym, pomna swych obowiązków, ruszyła w przeciwną stronę za Krawczykiem, który w międzyczasie zaprowadził Lodzię do jednego ze stolików i uprzejmie podstawił jej krzesło.

– Pani Izo – zwrócił się do podchodzącej do nich z tacą dziewczyny. – Co pani tam ma do zaoferowania? Proszę bardzo, pani Leokadio, mamy tu wspaniały wybór cias-te-czek…

Iza wzdrygnęła się mimowolnie, gdyż sposób, w jaki wymówił ostatnie słowo, natychmiast skojarzył jej się z pamiętnym tiramisu. Musiała jednak docenić przytomność i dobry ton, jakim wykazał się Krawczyk, proponując zmęczonej kobiecie w zaawansowanej ciąży odpoczynek w pozycji siedzącej pomimo konwencji koktajlu, który z założenia od początku do końca odbywał się na stojąco.

– Dziękuję panu, ale nie jem teraz słodyczy – pokręciła głową Lodzia z przepraszającym uśmiechem, łagodnym gestem przyszłej matki kładąc sobie dłoń na brzuchu.

– Rozumiem – skinął głową Krawczyk, przysuwając sobie krzesło i siadając obok niej. – Pozwoli pani, że również usiądę. Zaburzymy tym trochę konwencję koktajlu, ale są względy, które muszą ustąpić wszelkiej etykiecie…

– Ależ proszę nie robić sobie kłopotu! – wystraszyła się natychmiast Lodzia. – Posiedzę tu sobie sama, a pan niech wraca do gości, jest pan przecież gospodarzem…

– Nigdy! – mruknął pod nosem Krawczyk, a jego oczy błysnęły w półmroku jakimś dziwnym blaskiem. – Zostanę z panią, obiecałem przecież panu Pawłowi – dodał z uspokajającym uśmiechem, po czym zwrócił się do Izy. – Pani Izo, za słodycze dziękujemy, ale może w takim razie przyniosłaby nam pani coś do picia? Pani Leokadio?

– A tak, chętnie napiłabym się odrobinę wody – przyznała Lodzia. – Jakbyś mogła mi przynieść pół szklanki niegazowanej, Izunia… takiej bez niczego.

– Oczywiście, zaraz przyniosę – uśmiechnęła się Iza i spojrzała na Krawczyka. – A dla pana?

– Ja na razie dziękuję – pokręcił głową. – Natomiast później jeszcze zostanę i wtedy owszem… poproszę panią o caffè macchiato z ciasteczkiem. Mam do uregulowania jedną sprawę z panem Michałem.

– Tak jest – szepnęła Iza, zmrożona myślą, że jej dzisiejsze tortury psychiczne nie zakończą się z chwilą zamknięcia koktajlu. – Jak pan sobie życzy. Już idę po wodę, Lodziu.

– Dziękuję – uśmiechnęła się Lodzia.

„Dziwny jest” – myślała Iza, kiedy po dwóch minutach, zostawiwszy tacę z ciastkami Klaudii, wracała ze szklanką niegazowanej wody mineralnej dla Lodzi. – „Raz zachowuje się normalnie, a zaraz potem dostaje napadu schizy. Jakieś fochy stroi, humory zmienia… Teraz olał wszystkich swoich VIP-ów, Pabla puścił w obchód z Eweliną, a sam siedzi sobie w kącie z Lodzią i zamawia macchiato z godzinnym wyprzedzeniem. Trzeba uważać, nie wiadomo, co jeszcze mu odwali…”

O ile już dawno zauważyła niewytłumaczalne zmiany nastrojów Krawczyka, bez większego namysłu przypisując je jego ekscentryzmowi i rozkapryszeniu milionera, o tyle dzisiejszy wieczór wzbudził w niej podejrzenie, że cierpi on na jakąś chorobę psychiczną, być może nawet niezdiagnozowaną. Pomyślała, że takich dyskretnych przypadłości niewątpliwie nie brakuje wśród ludzi z jego sfery, wystawionych bez przerwy na stres i konieczność podejmowania brzemiennych w skutki decyzji polityczno-finansowych. Mogłaby nawet współczuć mu z tego powodu, jednak fakt, że z jakiegoś powodu uczepił się jej osoby, a także nieuchwytny umysłem fałsz, jaki w nim wyczuwała, sprawiały, że myślała o nim już nie jak o kliencie Anabelli lecz jak o niebezpiecznym przeciwniku, przed którym należało na każdym kroku mieć się na baczności.

Wróciwszy z wodą, zauważyła, że rozmawiająca z Krawczykiem Lodzia wygląda na jeszcze bardziej zmęczoną niż wcześniej, a do tego jej gesty zdradzają niepokój i spięcie. Na widok Izy dziewczyna jednak od razu rozluźniła się i z wdzięcznością przyjęła od niej szklankę z wodą.

– Zostań z nami, Iza – zaproponowała z uśmiechem. – Chyba nie masz teraz za dużo obowiązków, nikt już nie ma miejsca na te słodkie ciastka i kremy…

– Wybaczy pani – zaprotestował Krawczyk, patrząc stanowczo na Izę. – Namyśliłem się i jednak dochodzę do wniosku, że ja też chętnie napiłbym się wody. Tyle że dla mnie poproszę mocno gazowaną.

– Dobrze, proszę pana – odparła służbowym tonem Iza, widząc w tym niekonsekwentnym zachowaniu kolejny dowód na jego psychiczne niezrównoważenie. – Czy życzy pan sobie do tego cytrynę?

– Nie, dziękuję – pokręcił głową Krawczyk, pochylając się znów w stronę Lodzi. – A więc, tak jak już wspomniałem, pani Leokadio, w pewnych wyjątkowych okolicznościach etykieta nie stanowi dla mnie priorytetu…

Iza z westchnieniem ruszyła do baru po wodę.

– Co ty tak po jednej bierzesz? – zdziwiła się Wiktoria, stawiając na jej prośbę na tacy szklaną buteleczkę wody gazowanej i czystą szklankę. – To dla Krawczyka?

– Aha – skinęła ponuro głową Iza. – Gania mnie w tę i z powrotem, a potem jeszcze będzie chciał macchiato z tym swoim zakichanym ciasteczkiem. Mówię ci, Wika, jak ja mam go już dość na dzisiaj…

– Spokojnie, już powoli kończymy – pocieszyła ją Wiktoria, uśmiechając się z mimowolnym rozbawieniem na wieść o tym, że nawet dziś Krawczyk nie obędzie się bez swojej kawy i tiramisu. – W kuchni dziewczyny już skończyły wydawanie, jak puste naczynia wrócą z sali, to właściwie będzie po imprezie.

– Bogu dzięki – mruknęła Iza, unosząc tacę z wodą.

Na sali rzeczywiście panowało już rosnące poruszenie, bowiem goście powoli zaczynali się żegnać i zbierać do wyjścia. Zmuszało to Krawczyka, który ledwie zdążył upić kilka łyków wody, do ponownego podjęcia obowiązków gospodarza. Tymczasem wrócił do nich Pablo, który, wymieniwszy się grzecznościami i wizytówkami z przedstawionymi mu ludźmi, odprowadził Krawczykowi Ewelinę, sam zaś z uśmiechem podał ramię swojej żonie. Iza zauważyła, że Lodzia powitała go z wyraźną ulgą i radością, a kiedy po pożegnaniu się z gospodarzem zmierzali w stronę wyjścia, przytuliła mocno głowę do jego ramienia, on zaś objął ją czułym gestem i ucałował w czoło. Pozostali goście również podchodzili do Krawczyka, podając mu ręce na pożegnanie, po czym stopniowo opuszczali salę. Koktajl biznesowy wydawany w Anabelli w ramach umowy z milionerem wreszcie dobiegał końca.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz