Anabella – Rozdział XXIX (cz. 3)

– Czekałem na panią – oznajmił Krawczyk z nutą wyrzutu w głosie. – Zdaje się, że jest mi pani winna odpowiedź w pewnej ważnej dla mnie sprawie.

– Przepraszam pana – odparła cicho Iza, czując, że ze zdenerwowania zaczyna jej się kręcić w głowie. – Wiem, że powinnam była odezwać się wcześniej, ale…

– Mniejsza o to – przerwał jej nonszalancko. – Specjalnie nie naciskałem na panią, chciałem dać pani czas na spokojną decyzję. Ale oczywiście domyślam się, że albo nadal pani się waha, albo decyzja jest dla mnie negatywna. Gdyby przyjęła pani moją propozycję, już dawno by się pani odezwała… No cóż, w porządku, nie będę nalegał i zostawię pani jeszcze czas do namysłu. A teraz…

– Ale ja już nie potrzebuję więcej czasu – zaprotestowała Iza, uznając, że najlepiej będzie skorzystać z okazji i raz na zawsze zamknąć niewygodny temat. – Zdecydowałam już… tak jak pan wspomniał… że zostanę jednak w Anabelli.

– Szczęśliwy pan Michał – uśmiechnął się z lekką kpiną i bez cienia rozczarowania Krawczyk. – Ja jednak pozwolę sobie zaznaczyć, pani Izo, że nie poddaję się tak łatwo, a na pani usługach wyjątkowo mi zależy. Rozumie pani? Wy-jąt-ko-wo – wyskandował, schylając się do niej poufnie. – Dlatego pozostawiam moją propozycję nadal otwartą, porozmawiamy o tym jeszcze w dogodniejszej chwili. A teraz…

– Wybaczy pan, ale ja wolałabym zamknąć już tę kwestię – rzuciła odważnie Iza. – I jeśli…

– Nie teraz – przerwał jej ze zniecierpliwieniem. – Nie teraz, pani Izo. Powiedziałem, że jeszcze o tym porozmawiamy w dogodniejszej chwili. Na razie proszę o zabranie z powrotem tego szampana – ruchem głowy wskazał na leżącą na stole tacę Izy, którą ta natychmiast posłusznie podniosła, starając się opanować drżenie dłoni – i przejście ze mną na tamtą stronę – teraz wskazał dalszą część sali, gdzie wśród stojących w kilkuosobowych grupkach gości uwijały się już inne kelnerki.

Uprzejmym gestem dłoni dał jej znak, by przeszła z tacą przed nim.

– Proszę na prawo – instruował ją, idąc tuż za nią. – Wybaczy pani, że zaburzam pani ustalony rytm pracy, ale zależy mi szczególnie na pani obecności… Pani wspomniała chyba, że zna pana mecenasa Lewickiego, czyż nie? – rzucił mimochodem.

– Tak… znam – skinęła głową Iza, dopiero teraz przypominając sobie, że na koktajlu miał być przecież Pablo z Lodzią.

Informacja ta umknęła jej dziś zupełnie w ferworze pełnych stresu przygotowań do imprezy, teraz jednak, uprzedzona przez Krawczyka, natychmiast wychwyciła w tłumie ogromny, elegancki kok Lodzi ubranej w błękitną sukienkę koktajlową, która idealnie podkreślała świetlisty kolor jej oczu. Lśniły one z daleka, wyróżniając ją z tłumu na tyle, że dopiero zauważywszy ją, Iza zorientowała się, że stojący obok niej mężczyzna, ubrany jak wszyscy w ciemny garnitur, to był nikt inny jak Pablo. Choć podobnie jak na urodzinach dobrze dobrana krojem sukienka nieźle maskowała ciążowy brzuch dziewczyny, był on jednak zdecydowanie większy niż miesiąc temu i tym razem, jako że był to już początek siódmego miesiąca, nie dało się nie zauważyć jej stanu. Oboje z Pablem stali w towarzystwie kilku innych osób, wymieniając z nimi grzeczności.

– Poproszę panią z tym szampanem do państwa Lewickich – mówił ściszonym, nieco nerwowym głosem Krawczyk, schylając się teraz do Izy tak mocno, że za uchem poczuła jego ciepły oddech. – Chciałbym skorzystać z pani bliskiej znajomości z panią mecenasową, aby przejść z obojgiem państwa na tryb mniej formalny… Hmm… wydaje mi się to właściwe również z racji znajomości i… bodaj przyjaźni… pana Michała z panem mecenasem. Etykieta wymaga… rozumie pani… proszę tędy, uwaga… niech pani nie zaczepi o ten stolik. Dobry wieczór – uśmiechnął się uprzejmie do jakiejś mijanej pary. – Miło mi państwa widzieć… Proszę tędy, pani Izo.

„O co mu chodzi?” – myślała zdezorientowana Iza, posłusznie stosując się do jego wskazówek. – „Bredzi jak potłuczony. Jaka znowu etykieta? Pablo jest tu przecież jednym z najmniej ważnych gości… Co on kombinuje? I nie przyjął do wiadomości mojej odmowy… nie rozumiem go kompletnie… Kurczę, coś mi się wydaje, że to jest jednak jakiś niezły psychol!”

Myśl ta zaniepokoiła ją i sprawiła, że po plecach przebiegł jej zimny dreszcz. Wszelka bliższa relacja z potencjalnym wariatem nie należała wszak do najbezpieczniejszych… Teraz była już stuprocentowo pewna, że jej odmowa pracy u niego była ze wszech miar słuszną decyzją, a jej miejsce, choćby nie wiadomo jak namawiał ją do zmiany zdania, było tutaj – w Anabelli.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XXIX (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz