Anabella – Rozdział XXIX (cz. 7)

– No dobra, a teraz mów, czego od ciebie chciał ten zboczeniec – rzucił z niezadowoleniem Majk, kiedy Iza ochłonęła nieco po stresującej rozmowie z Krawczykiem.

Stojąca obok Basia również patrzyła na nią wyczekująco.

– Uparł się, żebym była dzisiaj jego osobistą kelnerką – odparła z westchnieniem Iza. – Przepraszam, zdenerwowałam się… To jest jakiś psychopata! Pięć minut rozmowy z nim i czuję się, jakby mi wyprał mózg.

– Osobistą kelnerką – powtórzył powoli Majk, krzyżując ręce na piersiach. – A to ciekawe… Wymyślił sobie frajer.

– Szefie, w tym akurat nie ma nic dziwnego – odezwała się ostrożnie Basia. – To się zaczęło już po tamtym nieszczęsnym tiramisu. Nie gniewaj się, że to mówię, Iza, ale tak było, sama wiesz… Wcześniej nie mówiłyśmy tego szefowi, bo nie było powodu, ale teraz powiem… To nie pierwszy raz, kiedy on tak faworyzuje Izę. A dzisiaj też… wysłałam ją do niego z tym szampanem, bo on mi to wyraźnie nakazał przed koktajlem. Chciał, żeby podawała mu go Iza i nikt inny.

– Jeszcze lepiej – szepnęła Iza, opierając się o ścianę korytarza zaplecza.

Majk przyglądał jej się z uwagą.

– Przystawiał się do ciebie? – zapytał po chwili poważnym tonem.

– Nie – pokręciła głową Iza. – Chyba nie…

– Co znaczy „chyba”?

– To, że to nie o to chodziło – odparła niepewnie Iza, nie wiedząc, jak ująć swoją nie do końca sprecyzowaną myśl. – On jest po prostu jakiś dziwny… Nie umiem tego wytłumaczyć, ale ostatnio zachowuje się od czapy, niby z wierzchu normalnie, a jednak… No nie wiem – westchnęła z rezygnacją. – To się bardziej czuje, niż rozumie. Tak czy inaczej ja już zaczynam się go bać.

– Ale skoro zażyczył sobie, żebyś dzisiaj go obsługiwała, to przykro mi, ale musisz jakoś wytrzymać – oznajmiła jej ponuro Basia. – Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby zdenerwować inwestora niesubordynacją pracownika.

– Bzdura! – prychnął Majk, opuszczając skrzyżowane ramiona. – Nie będziemy przejmować się frajerem… Ja ją zwolnię z tego obowiązku, biorę to na siebie.

– Nie, szefie – zaprotestowała natychmiast Iza. – Dziękuję za troskę i pomoc, ale dam radę, bez przesady. To przecież nic takiego. Po prostu… zaskoczył mnie tym w pierwszej chwili i nie wiedziałam, jak się zachować. Zdenerwowałam się trochę… Ale teraz już przygotuję się mentalnie i będzie dobrze. To była tylko taka mała chwila słabości.

– Okej – mruknął nieprzekonany Majk. – Skoro tak, to nie będziemy już dzisiaj robić afery, ale zapamiętam to sobie… Basiu, a ty na drugi raz melduj mi takie rzeczy, zanim wykonasz jakiekolwiek jego polecenia za moimi plecami – dodał surowo, zwracając się do Basi.

– Tak jest, szefie – odparła Basia. – Przepraszam, gdybym wiedziała, że to takie ważne…

– To ja przepraszam – westchnęła Iza. – Niepotrzebnie zrobiłam zamieszanie. Dajcie mi jeszcze pięć minut na ochłonięcie i po toaście wracam na salę.

Otrzymawszy pozwolenie odosobnienia się w pustej obecnie służbówce kelnerek, usiadła na jednym z krzeseł i ukryła twarz w dłoniach. Choć od rana podskórnie obawiała się konfrontacji z Krawczykiem, nie spodziewała się dziś aż takich emocji, a jedyne, czego po raz kolejny mogła sobie pogratulować, to podjęta już wcześniej decyzja o odrzuceniu jego propozycji pracy.

„Choćby zaszantażował mnie urwaniem głowy, nie pójdę do niego pracować” – myślała z buntem w duszy. – „Mało mnie obchodzi, że on nadal uważa swoją propozycję za otwartą. Jego problem, dla mnie rzecz jest definitywnie zamknięta! Nie i już. Pracować u niego w domu! Wykończyłabym się psychicznie po dwóch miesiącach… Nie to co tutaj, w Anabelli. Tu jest mój drugi dom! Jak mogłam w ogóle pomyśleć o tym, żeby stąd odejść?”

Pełna troski reakcja Majka, który w jej spojrzeniu natychmiast wyczytał prośbę o ratunek i w kilka chwil wybawił ją z opresji, po raz kolejny napełniła jej serce głęboką wdzięcznością i tym specyficznym rodzajem szacunku, jaki w podwładnych wywołuje dobry przełożony. Z kolei Krawczyk wzbudził w niej tym większą niechęć i odrazę, tym bardziej że w jego dziwnym zachowaniu instynktownie odczytywała jakiś fałsz, którego źródła i celu nie potrafiła odkryć, ale który tego wieczoru zraził ją do niego jeszcze bardziej niż wcześniej. Nie było to raczej to, o co pytał ją Majk, nie wyczuła bowiem w postawie Krawczyka żadnych tego typu podtekstów, jednak to bynajmniej jej nie uspokajało. Przeciwnie, aluzje damsko-męskie byłyby czymś w miarę zrozumiałym, pozwalałyby jakoś wytłumaczyć jego absurdalne zachowanie… Tymczasem właśnie ta ich niewytłumaczalność była z gruntu podejrzana i niepokojąca.

Najgorsze było to, że perspektywa zerwania kontaktu z Krawczykiem przynajmniej na razie nie wchodziła w grę. Iza nie chciała mówić ani szefowi, ani reszcie zespołu o propozycji, którą ponad miesiąc wcześniej złożył jej milioner i z której nadal się nie wycofał, jednak już teraz czuła, że sprawa nie była jeszcze zakończona i że nie powinna liczyć na to, iż szybko pozbędzie się z głowy tego balastu. Świadomość ta przytłoczyła ją i w znaczący sposób przyćmiła szczęście, jakie nosiła w sercu od wczorajszego smsa od Michała…

Od Michała… od jej Misia… Nie, stop! Gdy tylko myśl o nim błysnęła jej w głowie, Iza siłą woli odsunęła ją od siebie, uznając, że teraz nie wolno jej się rozpraszać, lecz musi w całości skupić się na pracy i z godnością dotrwać do końca koktajlu.

„Trudno, jakoś wytrzymam” – pomyślała stanowczo, podnosząc się z krzesła, żeby wrócić na salę. – „Nie sądziłam, że zostanę osobistą kelnerką milionera-psychopaty, ale cóż… życie jest nieprzewidywalne!”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział XXIX (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz