Anabella – Rozdział XXV (cz. 10)

– To raczej ty opowiedz mi, co u ciebie – podjęła Iza, poważniejąc i zniżając głos. – Jeśli mogę zapytać oczywiście. Widzę, że dzisiaj już masz dużo lepszy humor… Mam nadzieję, że z Radkiem wszystko dobrze się układa? I że minął już ten wasz kryzys?

– Minął… w dużym stopniu – przyznała niepewnie Marta, również ściszając głos. – Tak mi się wydaje. W weekend było super, poszliśmy na koncert i w ogóle… już nie mówimy o tamtym. Tylko ja mam ciągle żal do samej siebie – westchnęła.

– Żal? – zdziwiła się Iza. – O co?

– Nie wiem – pokręciła głową Marta. – Nie potrafię ci tego wytłumaczyć. Chyba o to, że go zawiodłam, że zrobiłam mu przykrość brakiem zaufania… Średnio się z tym czuję, zwłaszcza że on jest teraz dla mnie taki miły… taki kochany… – oczy rozbłysły jej nagle jak rozświetlone promieniem słońca. – Mam okropne wyrzuty sumienia, że potraktowałam go niesprawiedliwie. Ale ty tego nie rozumiesz, Izka – uśmiechnęła się leciutko. – I nawet nie chcesz tego rozumieć, bo w ogóle nie chcesz poczuć, jak to jest. Mam nadzieję, że do czasu…

Urwała, gdyż pod salę przyszedł wykładowca i trzeba było iść na zajęcia, co Iza uznała za szczęśliwy zbieg okoliczności. Nie chciała komentować słów Marty, którymi ta nieświadomie dotknęła dziś kilku najwrażliwszych strun jej duszy… W odruchu psychicznej samoobrony natychmiast odsunęła od siebie najtrudniejszy wątek, ten dotyczący Daniela, skupiając się świadomie tylko na tym, co Marta powiedziała o Radku. Po głowie tłukła jej się niewyraźna myśl, że coś w jego zachowaniu nie gra, że ta nagła metamorfoza urażonego tyrana w słodkiego księcia z bajki ma jakieś drugie dno i że to jej się z czymś kojarzy… Bo czyż nie tak samo zachowywał się swego czasu Michał, zanim nie dostał tego, na czym mu zależało?

Wzdrygnęła się na tę myśl. Choć była już gotowa potępić postawę Radka i przestrzec przed nią Martę, ta instynktownie wychwycona analogia natychmiast zablokowała w jej umyśle wszelką krytyczną ocenę.

„Nie, nie będę o tym myśleć!” – broniła się ze ściśniętym sercem. – „A już tym bardziej mówić jej o tym i pouczać… Nie mam do tego prawa. Przestrzegać ją przed Radkiem to byłoby jak zdradzić Misia… Nie, nigdy… nigdy…”

Ponieważ po zajęciach na dolnym holu na Martę czekał Radek, którego ta powitała radosnym pocałunkiem, Iza ku swej wielkiej uldze nie musiała już szukać pretekstu do uniknięcia niewygodnego tematu. Jednak do końca dnia nie mogła uwolnić się od mętnej myśli, że ukrywając przed Martą swoje dawne sercowe doświadczenia, jest wobec niej w jakimś stopniu nieuczciwa. Co prawda nie były przyjaciółkami od serca, a związek z Radkiem to nie była jej sprawa, ale… Jakiś chochlik ukryty na dnie jej duszy podpowiadał jej, że mimo wszystko źle robi, przemilczając przed Martą swoje przeżycia z przeszłości.

A z drugiej strony… cóż innego mogła zrobić? Nie było przecież nic ważniejszego niż to, by nie utracić szansy na kontakt z Michałem! Z tym priorytetem nic nie mogło wygrać! Michał zaś, o czym Iza wiedziała doskonale, obraziłby się na nią śmiertelnie, gdyby dotarło do niego, że cokolwiek wygadała Marcie. Być może nawet już teraz, wiedząc przecież, że się znają, sądził, że w tym jest jakaś intryga i manipulacja z jej strony…

„Ja kiedyś skończę w wariatkowie” – pomyślała smutno, wsuwając się pod kołdrę i sięgając ręką, by wyłączyć lampkę na biurku. – „Bez przerwy czuję się jak w pułapce, mam wrażenie, że czego bym nie zrobiła, i tak będzie źle. A co do Misia… tu chyba najlepiej w ogóle nic nie robić, żeby nie popełnić jakiegoś głupiego błędu. Muszę po prostu zdać się na los… i dalej czekać…”

Przyłożywszy zmęczoną głowę do poduszki, już po kilkudziesięciu sekundach poczuła, jak ogarnia ją przyjemna, przedsenna błogość… Ni stąd, ni zowąd, zupełnie bez związku z poprzednim wątkiem jej myśli, w jej głowie odezwały się przytłumione dźwięki walca, którego tańczyła z Victorem w Anabelli. Na tle muzyki rozbrzmiały rozmytym echem jego słowa z ostatniego wieczoru przed wyjazdem. Elfy są dzikie, nieśmiałe, a do tego potrafią pięknie tańczyć… ty też będziesz kiedyś tańczyć

„Tak… będę tańczyć…” – pomyślała resztką świadomości, zapadając w sen. – „Jestem elfem, który dziś nie tańczy… ale jeszcze kiedyś będzie… Bo elf jest szczęśliwy tylko wtedy, kiedy jest wolny i może tańczyć…”

Nim ogarnęła ją błoga mgła snu, odpowiedział jej lekko zmieniony głos Victora… pobrzmiewał w nim teraz charakterystyczny, śpiewny tembr głosu cyganki o czarnych oczach, którą spotkała kiedyś na ulicy… Oui, tu danseras un jour*… tu danseras un jour, Isabelle


* Oui, tu danseras un jour (fr.) – Tak, pewnego dnia zatańczysz.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz