Anabella – Rozdział XXV (cz. 8)

– I jak ci poszło z tymi Belgami? – zapytała Marta, kiedy w poniedziałek tradycyjnie zeszły w przerwie na parter, żeby kupić sobie kawę w automacie.

– Super – odparła z uśmiechem Iza. – Właściwie to skończyło się tak, że zajmowałam się przez trzy dni tylko jednym. I fajnie, bo dzięki temu nasza relacja mogła wejść na wyższy poziom, a to byłoby nie do wykonania, gdybym musiała zabawiać rozmową dwóch naraz. Oni chyba zresztą nie są z jednej pneumy – zastanowiła się, porównując w myślach sylwetki charakterologiczne Lucasa i Victora.

– Co chcesz powiedzieć przez to, że wasza relacja weszła na wyższy poziom? – zaciekawiła się Marta. – W takim sensie, że… no wiesz? – uśmiechnęła się znacząco.

– Ech, nie! – roześmiała się Iza. – Dlaczego wszyscy zaraz myślą o takich rzeczach? Czy już nie istnieją na świecie niezobowiązujące relacje typu koleżeństwo czy przyjaźń? Może w przypadku tego Belga… on ma na imię Victor tak à propos… może w przypadku Victora to jeszcze nie jest przyjaźń, bez przesady… ale skumplowaliśmy się już całkiem konkretnie i mamy zamiar dalej podtrzymywać znajomość.

– No to opowiadaj! – zażądała Marta, wyciągając z automatu kubek z gotową kawą i podając go Izie. – Trzymaj, ta będzie twoja, teraz jeszcze dla mnie… No mów, co to za typ? W jakim wieku? I w ogóle jak wam szła konwersacja po francusku?

Iza opowiedziała jej w skrócie o Victorze, długich rozmowach z nim i nocnych włóczęgach po Lublinie, starannie omijając niefortunny epizod, który rozegrał się pierwszego wieczoru przed jego hotelem. Cieszyło ją to, że Marta miała dziś wyraźnie lepszy humor, słuchała bowiem z żywym zainteresowaniem, nie zamyślała się, nie zawieszała uwagi, a barwna opowieść o pierwszym, nieudolnym walcu, jaki Iza wykonała pod wodzą Victora, rozbawił ją niemal do łez.

– To musiało wyglądać cudownie, żałuję, że nie mogłam tego zobaczyć! – podsumowała, kiedy po wypiciu kawy wracały już schodami na pierwsze piętro. – Czyli mówisz, że wymieniliście się numerami telefonów? Odzywał się do ciebie od wyjazdu?

– Oczywiście – pokiwała głową Iza. – Napisał do mnie smsa zaraz z lotniska, jak tylko wylądowali, a od tamtej pory tych smsów wymieniliśmy już chyba ze dwadzieścia. Można powiedzieć, że kontakt kwitnie.

– Ty, słuchaj… a on ci się podoba? – zapytała ostrożnie Marta. – No wiesz, jako facet?

Iza uśmiechnęła się pobłażliwie.

– Ech, Martuś, ależ ty jesteś uparta! – odpowiedziała żartobliwym tonem. – O niczym innym nie gadasz, tylko w kółko o tym. Mówiłam ci już przecież, że to nie ten adres, zrozum wreszcie, że ja nie szukam chłopaka… No, ale dobra, obiektywnie… czy Victor mi się podoba? – zastanowiła się. – Owszem, przystojny z niego facet, otwarty, rozmowny… i do tego jest w nim taki ekscentryczny rys, który może podobać się kobietom. W tym sensie, że ma w sobie coś z romantyka… zwłaszcza w wyglądzie, ale w zachowaniu w sumie też. Ogólnie muszę przyznać, że to całkiem atrakcyjny mężczyzna – podsumowała beztrosko. – Zresztą temu drugiemu też nic nie brakuje.

Marta przyjrzała jej się spod oka i pokręciła głową z rozczarowaniem.

– No dobrze – podjęła tym samym ostrożnym tonem. – Widzę, że tutaj szału nie ma. Ale powiedz mi jeszcze, bo wtedy nie zdążyłam zapytać… ten chłopak, którego spotkałyśmy wtedy na holu… pamiętasz, ten z polonistyki, co jeździ na motocyklu…

– Aha – skinęła głową Iza, natychmiast poważniejąc. – Daniel.

– O właśnie, Daniel! – podchwyciła z zadowoleniem Marta. – Ani w ząb nie mogłam sobie przypomnieć, jak on miał na imię. No więc ten Daniel… co o nim myślisz?

Iza pokręciła głową w milczeniu. Pytanie Marty było nie tylko niewygodne, ale wręcz przykre, obudziło bowiem w jej duszy śpiącego demona wyrzutów sumienia… Tak naprawdę ów demon wcale nie spał, a tylko chwilami nieco mocniej przysypiał, a od wczoraj trwał w gotowości, by przypomnieć o sobie przy każdej nadarzającej się okazji.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział XXV (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz