Anabella – Rozdział XXVI (cz. 10)

Iza jeszcze raz zerknęła za nimi z uśmiechem, po czym wyszła na salę, gdzie rzeczywiście czekał Pablo oparty nonszalanckim gestem o bar. Na jej widok ożywił się natychmiast i z uśmiechem wyciągnął do niej rękę.

– Cześć, Iza, miło cię widzieć.

– Cześć… szefa nie ma – oznajmiła mu z miejsca Iza, podając mu dłoń, którą uścisnął serdecznie. – Ale jeśli trzeba mu coś przekazać, to nie ma sprawy.

– Już gdzieś wywiało frajera? – pokiwał głową Pablo, wskazując na teczkę z dokumentami, którą położył na blacie baru. – No trudno. Przyniosłem mu papiery i chciałem zamienić z nim dwa słowa, ale skoro go nie ma, to zostawię to u was, a z nim jakoś się zdzwonię… A ty, jak widzę, zastępujesz go w obowiązkach reprezentacyjnych? – dodał, mrugając do niej wesoło. – Ten młody, Antek… powiedział mi, że poszuka go, a jak nie znajdzie, to poprosi ciebie. Dobrze wiedzieć, jakie układy tu panują i kto jest teraz oficjalnym plenipotentem Majka! – zaśmiał się.

– Nie jestem plenipotentem Majka – zaprzeczyła zmieszana Iza. – Pomagam mu trochę w papierach, więc może to dlatego Antek przyszedł do mnie… Tak akurat dzisiaj wypadło.

– Okej – skinął głową Pablo, przyglądając jej się z rozbawieniem, ale i z sympatią. – W takim razie oddaję to na twoje ręce, dobrze? To dość ważne dokumenty.

– Oczywiście – odparła z powagą Iza, biorąc z blatu teczkę z dokumentami. – Przekażę mu to w stanie nienaruszonym.

– Świetnie – uśmiechnął się. – Ja już jadę do domu, więc jak będziesz go widzieć, to powiedz, żeby do mnie zadzwonił w wolnej chwili, okej? Muszę mu wyjaśnić dwa szczegóły.

– Przekażę – obiecała Iza. – Dziękuję w jego imieniu. Mam nadzieję, że dzisiaj zdąży odezwać się do ciebie… bo nie wiem, czy wróci przed dwudziestą drugą. Jak nie, to jutro. Jest teraz mocno zabiegany, zmieniamy kilku dostawców, a w następną sobotę mamy do przygotowania ważny koktajl – dodała wyjaśniająco.

Jej twarz mimowolnie spochmurniała na wspomnienie Krawczyka.

– A tak, wiem – przyznał Pablo, odrywając ramię od filara baru i wyprostowując się. – My też będziemy na nim z Leą.

– Ach, naprawdę? – zdumiała się i zarazem ucieszyła Iza.

– Tak, dostałem zaproszenie od pana Sebastiana – potwierdził spokojnie. – Znamy się dość powierzchownie, ale strasznie zależało mu na tym, żebym był na tym spotkaniu. Ma mi przedstawić jakichś ludzi, którzy są zainteresowani nawiązaniem współpracy z naszą kancelarią. A że akurat ja mam ją reprezentować… cóż, tak wyszło. Trochę to skomplikowane, chyba nie ma sensu, żebym ci tłumaczył – uśmiechnął się lekko.

– Pewnie, że nie – przytaknęła mu skwapliwie Iza. – To nie moja sprawa, ja będę tam tylko kelnerką. Ale bardzo się cieszę, że Lodzia też będzie, nie spodziewałam się…

– Tak, pan Sebastian bardzo nalegał, żebym przyszedł z żoną, bo pań będzie niewiele, a panie to przecież ozdoba każdej imprezy – zaśmiał się Pablo. – No, nie zaprzeczę… zwłaszcza jeśli chodzi o moją żonę – dodał, a jego ciemnobrązowe oczy błysnęły nieskrywaną dumą. – Będę tylko musiał kupić jej nową sukienkę wieczorową, bo te stare powoli robią się za ciasne.

– I tak nie widać, że to szósty miesiąc – zauważyła z uśmiechem Iza. – Każda kobieta chciałaby wyglądać w ciąży tak pięknie jak ona… Ale fakt, że teraz sukienki będą jej się kurczyć w tempie ekspresowym! Mówiła mi ostatnio, że już wyraźnie czuje, jak mały się rusza.

– To prawda, kopie jak wariat – przyznał rozpromieniony Pablo. – Nawet ja już to wyczuwam. Energiczny facet nam rośnie, zgadnij, po kim to ma!

Roześmiali się oboje. Iza życzliwym gestem położyła mu dłoń na ramieniu.

– Nowe życie to cud – powiedziała cicho, poważniejąc. – Cieszę się razem z wami, Pablo. Jesteście cudowną parą i na pewno będziecie wspaniałymi rodzicami. Wyjątkowymi.

– Dziękuję, Iza – uśmiechnął się, ujmując jej dłoń i ściskając przyjaźnie. – To nasz debiut, ale szybko nabierzemy wprawy… No nic, lecę na chatę. Trzymaj się i przekaż Majkowi te papiery, jak tylko się pojawi, dobrze? Do późnego wieczora jestem pod telefonem.

– Jasna sprawa. Jak tylko wróci, to będzie pierwsza rzecz, o której mu powiem.

Pablo ukłonił jej się uprzejmie i szybkim krokiem odszedł w stronę wyjścia. Iza westchnęła i ruszyła z powrotem na zaplecze z zamiarem sprawdzenia, czy Karolina ustaliła już z Basią grafik na następny dzień.

„Chciałabym kiedyś być tak szczęśliwa jak Lodzia” – pomyślała z melancholią. – „Mąż kocha ją do szaleństwa, jak pan Szczepcio swoją Hanię, do tego za parę miesięcy urodzi im się mały synek…”

Urwała myśl i wzdrygnęła się lekko na tę analogię. Hania też miała urodzić syna… Jakiś niepokój szarpnął jej sercem. Przez głowę przebiegła jej myśl, że zbyt idealne szczęście nie jest możliwe na tym podłym świecie i że zawsze w jakiś sposób trzeba za nie zapłacić.

„Ale niekoniecznie taką cenę jak pan Szczepcio” – pomyślała z buntem w duszy. – „Moja Mela też swoje wycierpiała, zanim doczekała się szczęścia, zapłaciła za nie z góry. Przecież Pabla można kojarzyć tak samo z Robim, jak i z panem Szczepciem… Zresztą co ja wymyślam, takich podobieństw na świecie są tysiące, bez przesady! U Lodzi na pewno wszystko będzie dobrze! A w sobotę wystąpi jako ozdoba naszego koktajlu…”

Skrzywiła się lekko na kolejne wspomnienie Krawczyka i spokojnym krokiem weszła na zaplecze, rozglądając się za Karoliną.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział XXVI (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz