Anabella – Rozdział XXVI (cz. 11)

– Dobra, załatwione – odetchnął z ulgą Majk, odkładając telefon po zakończeniu połączenia z Pablem. – Iza, schowaj mi te papiery do tamtego żółtego na najwyższej półce, co? – wskazał ruchem głowy na ścianę z klaserami, po czym sięgnął po przygotowaną w formie wydruku umowę Karoliny. – Ja rzucę okiem na to…

– Jeśli coś trzeba zmienić – zastrzegła Iza, posłusznie podchodząc do półki i ściągając z górnej półki rzeczony klaser – to mam otwarty plik w laptopie i mogę w każdej chwili przerobić. Oddrukuje się jeszcze raz.

– Spokojnie – pokręcił głową Majk, wczytując się w umowę.

– Nie wiedziałam, jakie dać warunki finansowe – kontynuowała z niepokojem Iza, wkładając dokumenty przyniesione przez Pabla do foliowych koszulek i umieszczając je w klaserze. – Więc wpisałyśmy takie, jakie ja sama dostałam na początku. Ale nie wiem, co szef na to, ja w ogóle nie powinnam zajmować się sprawami personalnymi, nie rozumiem, po co szef to dzisiaj zrobił…

– Majk – przerwał jej spokojnie, nie podnosząc głowy znad umowy.

– Nie rozumiem, po co to zrobiłeś, Majk – poprawiła się z westchnieniem Iza, siadając naprzeciw niego na krześle po drugiej stronie biurka.

Od pamiętnej wizyty Belgów i kilku rozmów w trybie terapii, jakie wtedy przeprowadzili, jej relacja z Majkiem, zwłaszcza w kontekście zawodowym, pozornie wróciła na bardziej neutralny poziom. Było to zresztą niezbędne, gdyż koledzy i koleżanki z zespołu, którym nie umknęło w tamtych dniach szczególne traktowanie Izy i poufałe gesty szefa, zaczęli przyglądać się dziewczynie z rosnącą podejrzliwością, a nawet rzucać niezbyt stosownymi aluzjami. Iza co prawda udawała, że albo tego nie słyszy, albo nie rozumie, jednak w duchu nieco ją to irytowało. Majk również musiał zauważyć, że postawił ją w niezręcznej sytuacji, gdyż od tamtej pory trzymał zachowawczy dystans i bardzo dbał o to, by nie przebywać z nią zbyt długo sam na sam w gabinecie.

Mimo to od czasu owych rozmów ich wzajemny stosunek nabrał głębi i ewoluował w stronę czegoś, co Iza coraz śmielej nazywała w myślach przyjaźnią. Przyjaźnią bez zobowiązań i damsko-męskich podtekstów, podobną do tej, jaka pomimo różnicy wieku łączyła ją z panem Szczepanem, a jednak inną, bo nakierowaną na wzajemne duchowe wsparcie w tym, co dla obojga było zarazem najważniejsze i najtrudniejsze. Owo pogłębienie relacji było zresztą w pewnym sensie nieuniknione po tym wszystkim, co wyznali sobie w trakcie rozmów wszczętych w trybie porozumienia cierpiących serc, który następnie nazwali trybem terapii, a także w związku z opieką, jaką oboje naprzemiennie, nie umawiając się nawet w tej kwestii, sprawowali nad panem Szczepanem.

Od wyjazdu belgijskich gości tylko raz spotkali się u staruszka i spędzili tam we trójkę przyjemne, wesołe przedpołudnie. Majk opowiedział im wtedy przy kawie o swojej babci, którą opiekował się od prawie dziesięciu lat. Jego rodzice na emeryturze zamieszkali pod Rzeszowem, w rodzinnych stronach jego matki, i choć chcieli zabrać ze sobą i babcię, ta stanowczo odmówiła opuszczenia Lublina. Była ona nieco młodsza od pana Szczepana, bo dopiero dobiegała osiemdziesiątki, jednak Majk i tak z uznaniem podkreślał jej samodzielność oraz w pełni zachowaną w tym wieku jasność i przytomność umysłu. Dwa razy w roku, na Boże Narodzenie i Wielkanoc, woził ją samochodem w odwiedziny do swoich rodziców, gdzie sam również spędzał kilka dni. Z wrodzonym sobie poczuciem humoru opowiedział Izie i panu Szczepanowi o bagażach, które starsza pani przygotowywała na tę okoliczność w niezmierzonej ilości, zadając tym poważną łamigłówkę wnukowi, który musiał to wszystko jakoś upakować do samochodu. Iza wyczuła w tonie, jakim mówił o babci, że był do niej bardzo przywiązany, mimo że, jak podkreślał, w wielu rzeczach nie zgadzali się i nierzadko zdarzało im się posprzeczać.

Poza tym jednym epizodycznym spotkaniem u pana Szczepana Iza i Majk widywali się tylko w pracy. Neutralny styl zachowania, jaki oboje instynktownie przybrali względem siebie, kłócił się co prawda z jawnie manifestowanym zaufaniem, jakim szef obdarzał Izę w coraz liczniejszych aspektach prowadzenia firmy, jednak po kilku tygodniach od urodzin Lodzi reszta zespołu uznała, że owe podejrzane gesty, których świadkiem był głównie Antek, to raczej nie było „nic takiego”, tym bardziej, że Majk przynajmniej raz w tygodniu umawiał się po staremu z taką czy inną znaną im z widzenia dziewczyną i znikał wtedy bez wieści aż do końca dnia.

Dziwne spojrzenia i słowne aluzje pod adresem Izy wygasły zatem powoli, a głównym tematem do koleżeńskich plotek stała się znowu namiętność, jaką Tom żywił względem drobnej szatynki, która, jak dowiedział się podstępem Antek, miała na imię Daria. Dziewczyna ta szczególnym zbiegiem okoliczności bywała teraz w Anabelli prawie codziennie, a do tego zawsze wybierała wraz z koleżankami jeden ze stolików znajdujących się w pobliżu wyjścia, gdzie zazwyczaj stał na swoim stanowisku zakochany w niej ochroniarz. Iza również brała aktywny udział w ploteczkach na ich temat, wraz z innymi kelnerkami kibicując koledze w nieśmiałych próbach zdobycia serca Darii, w głębi duszy zadowolona z tego, że jej relacje z szefem przestały budzić niezdrowe i nieuzasadnione zainteresowanie.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział XXVI (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz