Anabella – Rozdział XXVI (cz. 3)

Na sali było pustawo, wtorkowy wieczór tuż po długim majowym weekendzie nie ściągnął zbyt dużo gości, tym bardziej że wielu studentów pochodzących spoza Lublina jeszcze nie wróciło do miasta. Iza, która tego dnia miała zmianę od osiemnastej do północy, przebrała się bez pośpiechu w pokoju kelnerek i zameldowała się po bieżące instrukcje u Basi. Ta nadzorowała właśnie pracę na sali, gdzie Ola, Alicja i Kamila sprzątały specjalnie wydzielony, nakryty białym obrusem stół. Jak poinformowała ją Ola, na stole tym odbył się i zakończył zaledwie pół godziny wcześniej służbowy obiad Krawczyka, którym ów podejmował kilku swoich kontrahentów.

– Pytał o ciebie – mrugnęła do niej znacząco.

– Serio? – zmroziła się natychmiast Iza.

– Serio! Był bardzo rozczarowany, że cię nie zastał, a nie mógł zostać z tymi ludźmi dłużej niż do wpół do szóstej, mieli potem jakąś wizytę kurtuazyjną… Chodź, pomożesz mi zwinąć ten obrus. Trzeba będzie jak najszybciej oddać go do pralni, zobacz, jakie plamy po czerwonym winie!

Iza mechanicznymi ruchami przystąpiła do pomocy przy ściąganiu ze stołu i zwijaniu wielkiego białego obrusa. Niepokój i wyrzuty sumienia szarpały jej sercem. A więc Krawczyk pytał o nią! Pytał, bo przecież ciągle zwlekała z odpowiedzią na jego ofertę pracy, choć już tydzień wcześniej minął wyznaczony termin. Nie odpowiedziała mu dotąd ani słowem, nie odezwała się do jego intendentki i od tamtej przedświątecznej rozmowy nie dała znaku życia. To mogło wszak wyglądać nieuprzejmie, wręcz niegrzecznie…

Od kilkunastu dni Iza codziennie podświadomie obawiała się, że wpadnie na Krawczyka w Anabelli, jednak do tej pory, pomijając ów krótki i dziwny epizod z urodzin Lodzi, kiedy widziała go ukrywającego się w cieniu za drewnianym przepierzeniem, jakoś udawało jej się go unikać. Z relacji koleżanek wiedziała, że już kilka razy był tu w godzinach popołudniowych, zawsze w towarzystwie elegancko ubranych ludzi, jednak ponieważ ona przychodziła dopiero na nocną zmianę, nie tylko nigdy na niego nie trafiła, ale wręcz żywiła cichą nadzieję, że zupełnie o niej zapomniał. Tak zresztą byłoby najlepiej, oszczędziłoby jej to nieprzyjemnej i trudnej rozmowy… Od pewnego czasu Iza nosiła bowiem w sercu postanowienie, że odpowie mu odmownie.

W pierwszych dniach po rozmowie z Krawczykiem i przekalkulowaniu na zimno tego, co jej zaoferował, doszła do jednoznacznego wniosku, że jest to prawdopodobnie jej wielka życiowa szansa, która może się już nigdy nie powtórzyć i której nie wolno jej zmarnować. Jedynym minusem zmiany pracy byłoby opuszczenie życzliwego zespołu Anabelli, jednak czy powinna brać pod uwagę tak emocjonalne argumenty, gdy szło o jej przyszłość i szybką stabilizację finansową? Rozbudzona kosmicznymi cyferkami wyobraźnia podsuwała jej przed oczy kuszącą wizję bogatej cioci Izy zajeżdżającej wypasionym autem przed dom Amelii w Korytkowie, ze stosem drogich prezentów dla siostry, szwagra i ich przyszłych, hipotetycznych dzieci, które będą dla niej wszak jak własne…

Jednak w miarę upływu czasu wizja ta coraz mniej ją podniecała, a za to ogarniały ją coraz większe wątpliwości. A jeśli praca u Krawczyka wcale nie da jej satysfakcji? Może trafi w ręce jakiejś nieznośnej, wyrachowanej intendentki, która będzie nadużywać swojej władzy? Przecież nie będzie mieć do czynienia bezpośrednio z Krawczykiem, on zresztą też jako pracodawca może okazać się twardy i bezwzględny, ona zaś miała studia i inne zobowiązania, w świetle których pieniądze były mniej ważne niż spokój ducha i elastyczny grafik… W Anabelli zarabiała całkiem nieźle, nie miała powodów do tego, by narzekać, zwłaszcza że oprócz regularnej pensji na jej konto w każdym miesiącu wpadała jakaś premia… Choć nie próbowała już rozmawiać o tym z szefem, wiedząc, że ten temat go denerwuje, owe dodatkowe wpływy były dla niej ogromną motywacją do uczciwej, a niekiedy i ofiarnej pracy. Poza tym… czy gdziekolwiek zdoła znaleźć lepszego pracodawcę niż Majk?

Iza nie ukrywała przed samą sobą, że to właśnie osoba Majka była tu decydująca. Po wizycie Belgów i kilku rozmowach w trybie terapii, w trakcie których jej relacja z nim pogłębiła się i nabrała nowej treści, nie miałaby serca pójść do niego i ni stąd, ni zowąd powiedzieć mu w twarz, że opuszcza jego firmę, w dodatku na rzecz Krawczyka, za którym, eufemistycznie mówiąc, szef raczej nie przepadał. Myśl o tym, że miałaby przeprowadzić z nim taką rozmowę, zwyczajnie nie mieściła jej się w głowie… Nie miała wątpliwości, że odebrałby to jako swego rodzaju zdradę, nadużycie zaufania, którym tak bezwarunkowo ją obdarzył, i że dla niej samej byłby to psychiczny ciężar, którego na dłuższą metę mogłaby nie unieść. Pomijając to, jak wiele mu zawdzięczała (nie zapomniała bowiem o tamtym ponurym grudniowym popołudniu, kiedy to nieznajomy przechodzień w ostatniej chwili powstrzymał ją przed wbiegnięciem pod maskę samochodu), za bardzo już polubiła tego wesołego zgrywusa o skrywanym pod maską cynizmu romantycznym sercu, żeby świadomie sprawić mu taką przykrość. A może po prostu była zbyt wrażliwa i odpowiedzialna, żeby zawieść człowieka, który zaufał jej do tego stopnia, że powierzył jej swoje najintymniejsze tajemnice? Nieważne. Choć nie umiała do końca wytłumaczyć sobie własnych motywacji, jedno było pewne – nie mogła i nie chciała odchodzić z Anabelli.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XXVI (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz