Anabella – Rozdział XXVI (cz. 5)

To było w Korytkowie. W czasie długiego weekendu, kiedy przez kilka dni Anabella działała planowo tylko w trybie kawiarni, w związku z czym część pracowników mogła skorzystać z urlopu, Iza odwiedziła Amelię i Roberta, których potem miała nie widzieć aż do wakacji. Sklep prosperował, przewijały się przez niego całe tabuny klientów, a siostra i szwagier, choć zmęczeni codzienną pracą od rana do wieczora, manifestowali jak najlepsze humory. Ku zdumieniu Izy snuli też coraz ambitniejsze plany – mieli zamiar rozbudować powierzchnię sklepu, adaptując na ten cel przyległe budynki gospodarcze, w których dotąd mieścił się garaż i magazyn na narzędzia, a docelowo rozważali kompleksową przebudowę głównej części, polegającej na zerwaniu dachu i dobudowaniu piętra, na którym mogłoby się mieścić odrębne stoisko tekstylno-przemysłowe. Przebąkiwali nawet o zatrudnieniu już od czerwca dodatkowej sprzedawczyni, co jednoznacznie świadczyło o ich rosnących możliwościach finansowych.

Iza cieszyła się z sukcesu siostry i szwagra, żartując, że skoro początek okresu prosperity tak wyraźnie zbiegł się z jej wyjazdem z Korytkowa, to chyba znak, że do tej pory przynosiła firmie pecha i że na wszelki wypadek lepiej, by w przyszłości trzymała się od ich interesu z daleka. Amelia obruszyła się na te słowa i wyściskała ją serdecznie, zapewniając, że gdyby tylko po studiach zdecydowała się wrócić do rodzinnej wioski, przyjmą ją z powrotem na etat w sklepie z otwartymi rękami, a jeśli zechce, na zakupionej od Andrzejczakowej działce postawią dla niej budynek, w którym będzie mogła poprowadzić dowolny biznes.

Choćby tę restaurację, o której rozmawialiśmy w zimie – zaproponowała beztrosko. – Mogłabyś serwować kuchnię francuską, a na tarasie pyszną kawę przy francuskiej muzyce… Dobudowalibyśmy ci taras z widokiem na lasek brzozowy, nie, Robciu? Wiesz, jaki miałabyś popyt, gdyby Krzemińskim ruszył hotel? A wszystko wskazuje na to, że ruszy. Prace idą pełną parą, pewnie w przyszłym roku będą chcieli go otworzyć. Stary zresztą już się pozbierał, a młody miał przy tym okazję wdrożyć się w biznes, więc to raczej rzecz przesądzona. No, Izunia? Co byś powiedziała na taką perspektywę?

Melciu, ty ostatnio tak szalejesz z tymi planami, że ja już nie nadążam! – zaśmiała się Iza, skrupulatnie ukrywając wrażenie, jakie zrobiła na niej wzmianka o Michale. – Jestem wzruszona, że myślicie o mnie, ale proszę… pogadajmy o tym za cztery lata, jak będę kończyć studia, dobrze? Na razie ani myślę o biznesach, prawdę powiedziawszy, w Lublinie mam takie urwanie głowy, że czasami zapominam, jak się nazywam!

Wszystko w swoim czasie – zgodził się Robert. – Ale ja też uważam, że restauracja francuska to byłby znakomity pomysł. Na razie rozbudujemy sklep i rozszerzymy asortyment, a potem zajmiemy się zagospodarowaniem nowej działki. Za cztery lata będziemy tu mieć kompleksowe centrum usługowo-handlowe!

Optymizm, jakim tryskali Amelia i jej mąż, udzielił się również Izie, która, odwiedziwszy samotnie grób rodziców, włóczyła się po znajomej łące, rozmyślając o przyszłości i po raz pierwszy od długiego czasu postrzegając ją w jaśniejszych barwach. Wyobraźnia podsuwała jej przed oczy coraz śmielsze obrazy małego centrum hotelowo-restauracyjno-handlowego w Korytkowie, którego twórcami i zarządcami byłyby rodziny jej i Michała, a częściowo oni sami. On jako szef luksusowego hotelu dla VIP-ów, ona jako właścicielka i animatorka położonej vis-à-vis restauracji słynącej na całą okolicę z jadłospisu opartego na kuchni francuskiej… Czyż korzystna fuzja obu interesów nie narzucałaby się w sposób naturalny? Wszystko wskazywało na to, że los sam prowadził ich w jedną stronę – ku sobie nawzajem. Powoli, opornie, ale cierpliwie i systematycznie… aż do skutku.

Wprawdzie jakiś cichy głos dobiegający z głębin podświadomości szeptał jej, że znów łudzi się i tworzy światy niemożliwe, jednak nie potrafiła oprzeć się tym cichym marzeniom. Choć nikomu nie przyznałaby się do nich za żadne skarby świata, karmiły one jej duszę podczas samotnych spacerów po korytkowskich polach i łąkach okrytych wybujałą wiosenną zielenią. Owego wieczoru, wracając z cmentarza, świadomie odsunęła od siebie złe myśli i dała się ponieść najpiękniejszym wizjom przyszłości… ich wspólnej przyszłości. Kto wie, może ich docelowym miejscem na długie i szczęśliwe życie było właśnie Korytkowo? Może to z nim powinna łączyć wszelkie swoje plany i nadzieje?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział XXVI (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz