Anabella – Rozdział XXVII (cz. 3)

– Wycofał się – oznajmił poirytowany Majk, odkładając telefon na biurko i spoglądając na zebrany w jego gabinecie sztab kryzysowy w postaci dużej części zespołu Anabelli. – Już trzeci z kolei odpada, na drugą połowę miesiąca może by znalazł termin, ale nie na jutro. A właściwie to na dziś… Przecież ta podłoga musi jeszcze porządnie wyschnąć, zanim będzie można po niej chodzić! Lustro można by zamontować nawet w piątek, Leśniak zrobi mi to w dwie godziny, chociaż i tak nie lubię zostawiać takich rzeczy na ostatni moment…

– A jeszcze najpierw te spojenia trzeba zakleić – dodał grobowym tonem Antek. – I na podłodze, i na ścianach.

– Fugi – mruknęła Iza. – Na takiej powierzchni to cały dzień roboty. Plus impregnacja.

Szef zerknął na nią ponuro, pokręcił głową i wklepał w telefon kolejny numer z przygotowanej przez Basię listy glazurników. Był wtorek, do koktajlu Krawczyka pozostały cztery dni, a ekipa Anabelli stała przed poważnym problemem. O ile produkty do realizacji menu i wystrój sali były już przygotowane w dziewięćdziesięciu procentach, o tyle zaistniał problem z dokończeniem na czas remontu męskiej toalety. Jej brak doskwierał gościom lokalu już od kilku długich tygodni, a choć radzono sobie z tym doraźnie, wydzieliwszy w damskiej łazience tymczasową strefę dla panów, nikt nie miał wątpliwości, że to prowizoryczne rozwiązanie w dniu koktajlu byłoby nie do pomyślenia.

Problem narastał zresztą już od kilku tygodni. Najpierw, w początku kwietnia, powstało niewielkie opóźnienie w harmonogramie, które następnie przeciągnęło się o kolejne dwa tygodnie, oficjalnie z powodu choroby pracowników ekipy glazurniczej. Ta okoliczność niebezpiecznie skróciła czas na wykonanie zadania i już na tym etapie Antek alarmował, że należałoby poszukać alternatywy, szef jednak zwlekał z tym, ufając, że dotychczasowy wykonawca, z którym podpisał umowę, mimo wszystko stanie na wysokości zadania i do połowy maja odda do użytku wykończoną łazienkę.

Tak się jednak nie stało. Prace utknęły na etapie wykładania podłogi i ścian płytkami ceramicznymi, przy czym ekipa wykaflowała tylko połowę pomieszczenia, by zamontować tam kabiny wraz z nowymi łączami hydraulicznymi, pozostawiając na później dużą połać podłogi, która rozciągała się od umywalek aż do drzwi, oraz dwie najbardziej widoczne ściany. Na jednej z nich miało zostać naklejone wielkie lustro, które już od kilku tygodni czekało u znajomego szklarza na montaż; co prawda ograniczało to powierzchnię glazury do położenia, ale wiązało się z koniecznością docięcia płytek do odpowiedniego formatu, aby przestrzeń pozostawiona na lustro dokładnie odpowiadała jego wymiarom. Biorąc pod uwagę inne elementy wykończeniówki, dobrze zorganizowana i doświadczona ekipa potrzebowałaby na dokończenie prac co najmniej trzech dni, a to oznaczało, że tak naprawdę powinna zacząć już dziś, a najlepiej wczoraj.

Tymczasem właśnie w dniu wczorajszym wykonawca poinformował telefonicznie szefa, że nie da rady wywiązać się z terminu, gdyż „z powodów obiektywnych” ekipa, która tego dnia planowo miała stanąć do intensywnej pracy, może wrócić do Anabelli najwcześniej w czwartek. Wiadomość ta doprowadziła Majka do białej gorączki. W porywie wściekłości zerwał współpracę z nierzetelnym usługodawcą, obiecując mu podjęcie niebawem odpowiednich kroków prawnych i wyegzekwowanie wysokiej kary za niedotrzymanie warunków umowy. Wykonawca usłyszał przy tym od szefa wiązankę, której Antek, będący przygodnym świadkiem ich rozmowy telefonicznej, wolał nie powtarzać przy damach, nie zmieniało to jednak faktu, że należało jak najszybciej znaleźć kogoś, kto podjąłby się wykończenia męskiej toalety w ekspresowym trybie, czyli w trzy dni.

Niestety… Jak szybko się okazało, znalezienie takiego wykonawcy graniczyło z cudem. Od ponad doby podminowany jak nigdy szef wykonywał dziesiątki telefonów do fachowców z Lublina i okolicy, wszędzie słysząc to samo – owszem, mogą przyjść i dokończyć remont, ale najwcześniej pod koniec tygodnia albo na początku przyszłego. Zwołane na wtorkowe przedpołudnie zebranie zespołu Anabelli miało formę sztabu kryzysowego, należało bowiem natychmiast, jeszcze przed otwarciem restauracji, podjąć krytyczne decyzje i na nowo rozdzielić zadania do wykonania. Sam szef musiał skupić sto procent swojej uwagi na tym, by za wszelką cenę doprowadzić do zakończenia remontu męskiej toalety przed sobotą, jednak jak dotąd jego wysiłki nie przyniosły żadnego skutku.

– Nie odbiera – mruknął, zrezygnowanym gestem odkładając telefon i przesuwając dłonią po czole. – Szlag by to trafił… bez sensu. Nie ma co się łudzić, nikt nam tego w takim terminie nie zrobi.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XXVII (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz